• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
W nocy, po cichu poszłam do piwnicy .Było to nawet duże pomieszczenie ,otworzyłam drzwi. W środku było mnóstwo słoików z kompotami i sałatkami. W rogu znajdowała się  niewielka półka, z książkami na szczęście była otwarta .Wzięłam do rąk książkę i przyjrzałam się jej z uwagą . To jest to ! – byłam podekscytowana.  Zamknęłam szybko półkę pełną kurzu i ruszyłam na górę do swojego pokoju , musiałam być naprawdę cicho , bo mama ma lekki sen i mogłaby mnie  zauważyć ,że krzątam się po domu w środku nocy .Była  naprawdę ciężka. Po cichutku odepchnęłam drzwi od mojego pokoju Książkę ostrożnie , odłożyłam na  biurko. Nie chciałam obudzić Lucy , która  tak słodko spała ,była odkryta , więc  przykryłam ją kołdrą , obróciła się lekko uśmiechając , mam nadzieję ,że śni się jej ładny sen. Cichymi krokami usiadłam na obrotowym krzesełku, odgarnęłam ręką  kurz znajdujący się na    księdze. Kiedy dotknęłam jej poczułam lekkie ciepło jak by  ta książka była ciepła , otworzyłam pierwszą stronę , okazało się ,że to pamiętnik! Znajdowały się  zapiski z kilkuset lat , przemyślenia ,rysunki , różne informacje.K toś bardzo starannie go prowadził , pismo było wyraźnie , okrągłe kształtne litery. Pomyślałam o karteczce od ptaka. Porównałam zapiski  okazało się bardzo podobne , mogłabym nawet powiedzieć ,że takie samo. Wygląda na to ,że znalazłam pamiętnik człowieka ,którego mam uratować !  Na  ostatniej stronie , nie było nic zapisane , pusta strona ?- pomyślałam.
Przejechałam prawą ręką po stronie i zobaczyłam napis „ Dla mojej u  kochanej , której więcej nie zobaczę . Kochałem cię bardzo , co ja bredzę , nigdy nie przestane cię kochać „  Twój William                                                                                    
Dobrze mam już jakąś  konkretną  wskazówkę , człowiek , który podpisuję się jako „W” ma prawdopodobnie na imię William.
Zostaje ,tylko pytanie ,dlaczego moja mama trzymała tą książkę w ukryciu ?
Schowałam książkę pod  łóżko , tak aby nikt jej nie znalazł i położyłam się spać.  Obudził mnie  dzwonek , dzwoniła Liliy.
-Słuchaj , dzisiaj musimy się tam wybrać. Tak bardzo chcę zobaczyć inny świat  - mówiła podekscytowana.
-Liliy wiesz , która jest godzina ?
-Anna jest 12.
Spojrzałam na zegarek , wybiła 12 , nie źle Se pospałam.
-Dobrze. Spotkamy się  w parku za jakąś godzinę. – rozłączyłam się.
Zaspana ,wstałam z łóżka, wzięłam prysznic . Otrzeźwiło mnie to trochę, muszę się dowiedzieć o co w tym chodzi.
-Mamo idę z Liliy do parku – zawołałam.
-Pamiętaj ,że idziemy z tatą na bankiet i będziemy rano , a Lucy do Meggy na noc.
-Ok – odpowiedziałam.
Wzięłam torbę z  pokoju  i poszłam do parku.
-Hej Liliy.
-I co gotowa? Zapytała.
-Boję się  strasznie. –odparłam.
-Zobaczysz będzie świetnie .  A właśnie co z książką ?
-A tu niespodzianka to pamiętnik !   naszego tajemniczego pana „W” , ale mam jego kopię , bo mama mi zabrała orginał
-Jak to zabrała ? – była zdziwiona
-Powiedziała ,że  to nie książka dla mnie.
-Wow coś tu musi być nie tak. Spróbujemy się tego dowiedzieć !
Weszłyśmy do tego „tunelu „  Stanęłyśmy przed tą budką telefoniczną . Liliy chciała wejść , ale drzwi się nie otworzyły.
-Dlaczego nie mogę wejść ?
Spróbowałam teraz ja. Drzwi normalnie się otworzyły.
-Dobra to robi się coraz bardziej chore – mówiła Liliy
Weszłyśmy do środka, było sporo miejsca. Po boku wisiała dźwignia.
-Ja ja chcę pociągnąć  -  szybko odsunęła rękę.
-Co się stało ? zapytałam przerażona.
-Oparzyła mnie. – chuchała na rękę.
Pociągnęłam za tą dżwignię , ale nic się nie stało.
-Liliy tutaj musi być  , ukryty jakiś zamek .
Położyłam rękę na ścianie , poczułam ciepło jak przy książce, odsunęłam się i poruszyłam ręką do góry , pojawił się zamek ! , włożyłam kluczyk , pasował !
-Ja przekręcę .Uwaga ! – Lilly była podekscytowana .
Usłyszałam dźwięk podobny jak się odpala samochód. , kluczyk zaczął się świecić , nagle   podłoga zaczęła drżeć i poczułyśmy nagły zryw prędkości, to jak by jechał naprawdę  szybko pociąg, po chwili wszystko się  uspokoiło , drzwi się  otworzyły.
Byłyśmy w tym samym miejscu co przedtem, ten sam gabinet. Chodź  jedno się zmieniło  firanka była w innym miejscu.
-Juhu udało się żyjemy ! – cieszyła się Liliy.
Zajrzałam co kryję się za tą firanką , były to kolejne drzwi , chodź wyglądały jak ogromne wrota w pałacach.
-O matko jakie wielkie drzwi ! Już mi się tu podoba.
Pchnęłam je , i zobaczyłam ludzi chodzących  po ryneczku. Kobiety miały na sobie  naprawdę długie i  szerokie suknie, inne zwykłe proste  spódniczki  i bluzki , dzieci bawiły się  , żaglowały owocami.
-Anna , chodź ze mną  zobaczymy co mają dobrego do jedzenia. – i pociągła mnie na zewnątrz
Lili jak zwykle  musiała na siebie zwrócić uwagę.  Podeszła do jednego z straganów.
-Po ile ma pan jabłka ?
-Po 5  srebrnych dolarów
-Poproszę  dwa – spojrzałam na nią , czy ona postradała zmysły. –Anna ,spokojnie – zwróciła się do mnie. – Ma pan naprawdę  świetny beret . – mówiła dalej.
-beret ? To jakaś nowa nazwa na nakrycie głowy ? Nie da się zdążyć za tą mową młodzieńców.  Proszę panienko twoje jabłka.
Liliy podała panu ,pieniądze , na szczęście nie przyczepił się ,że to nie takie pieniądze o jakie mu chodziło.
-Dziękuję.
-A wy chyba nie stąd ? prawda? Nigdy was tutaj nie widziałem , a stoję tutaj codziennie i sprzedaję , macie bardzo śmieszne stroje ,jakbyście były nie z tego świata.
-Nie my tutaj przejazdem – odpowiedziałam.
-To uważajcie. Bo jak się królowa dowie to będzie źle.
-Dobrze ,będziemy uważać.
-Królowa? Ja nie mogę , mają tutaj królową to jak bajka. Myślisz ,że będziemy mogły ja zobaczyć ?
-Wątpię Liliy
Miasto było naprawdę stare , budynki  ledwo stały , jeśli można to nazwać budynkami , były zrobione z drewna , dach ze słomy , wokół , drewniane deski , powbijane w piasek, starsze panie robiące pranie przy rzece, dzieci niosące wodę w wiaderkach, mniejsze dzieci kopiące się w tej rzece , to naprawdę biedna dzielinca. Jedna z  starszych pań , wyciągała  specjalny pył do prania. Nagle dzieci ,uciekają do swoich domów jak by się czegoś przestraszyły.
-Gdzie one uciekają ? – zapytałam.
-Pewnie się czegoś przestraszyły.
Nagle zauważam , coś co przypominało psa. Biegło naprawdę szybko , wprost na nas.
-Liliy ! Uciekaj ! – krzyczałam
-Anna !  Biegnie na ciebie – krzyczała.
Biegłam najprędzej jak się dało ale to coś było coraz bliżej mnie., dopadło mnie i położyło się na mnie ,  z  pyska ściekała mu fioletowa wydzielina, oczy miał czerwone jak wampir , zęby miał zakończone szpikulcami  jak naprawdę  ostre igły , krzyczałam , serce mi biło jak oszalałe, całe ubranie miał am upaćkane tą wydzieliną . Kiedy zobaczyłam ,że potwór  ,zamyka oczy i osuwa się o ziemie , ucieszyłam się.
-Nic panience nie jest ? – zapytał jakiś mężczyzna .
-Tak mi się wydaję. To ty zabiłeś to coś ? – zapytałam.
-Zastrzeliłem. Trafiłem w samo serce. Pomóc  ci wstać?
-Jak byś mógł – podał mi rękę , jego rękę była masywna , taka pełna siły.
-Mogę. – uśmiechnął się.
Spojrzałam się na niego , miał naprawdę  umięśnione ramiona , za plecami łuk i strzały , jasne  lekko kręcone włosy  i te niebieskie oczy ,  mają taki kolor jak morze lub niebo. Nigdy nie widziałam tak wyraźnego  koloru oczu. Jego twarz była nieskazitelna , nie było widać żadnej ryski, włosy spadały mu na czoło , widać było spływające kropelki potu. Na szyi miał naszyjnik sięgający do połowy klatki piersiowej. – patrzyłam mu w oczy a on w moje, kiedy zawołała Liliy oboje się odsunęliśmy.

-Anna ! Anna ! – wołała Liliy
-Tu jestem.
-Boże nic ci nie jest. Jak się bałam ,że to cię pożre  i cię więcej nie zobaczę. – uściskała mnie
-Skąd wy w ogóle jesteście ?  Chyba nie macie pozwolenia od Królowej na wejście tutaj. Musicie iść ze mną , to jest nie zgodne z prawem. Chyba ,że pokażecie mi swoje dokumenty, i jak wy wyglądacie to nie jest strój … - mówił
-Spokojnie chłopcze. Te kobiety są moimi wnuczkami  , a ja nie zdążyłam powiedzieć o tym Królowej, ale  o wszystkim zaraz się dowie.  Chodźcie dziewczynki – wołała tajemnicza kobieta.
-Dobrze, panno Rose. Przepraszam za utrudnienia.
-Do widzenia chłopcze.

Przepraszam za długość rozdziału, chciałam chociaż raz aby rozdział byś troszeczkę dłuższy. Nie miejcie mi to za złe. Następnym razem , postaram się o krótszy rozdział :)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego