• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
-Dziękujemy pani- odpowiedziałyśmy razem
-Nie musicie mi dziękować. – odpowiedziała kobieta.
Miała włosy upięte w wysokiego koka , była naprawdę chuda  , suknię miała dopasowaną do swojej sylwetki  , wyglądała na 60 lat , chodź miała  niewidoczne zmarszczki.
-Możecie mówić do mnie Rose. A jak wy się nazywacie ?
-Anna i Lily – odpowiedziałam
-Obstawiam ,że ty jesteś  Anna, śliczne imię, taka chudzinka z ciebie, niech no ci się przyjrzę. – oglądała mi twarz i patrzyła prosto w oczy – Z twoich oczu widać ,że coś cię męczy , czyżby coś się  stało ?
-Nie wszystko w porządku – skłamałam.
-Nie bój się mnie , może tylko tak wyglądam strasznie, ale taka nie jestem ,możesz mi zaufać.
-Zaatakował  mnie pies – wybełkotałam
-Pies? Powiadasz? A jak wyglądał ?
-Może pani zobaczyć na moje ubranie , miał fioletową wydzielinę.
-Interesujące , interesujące , to ślina  zwierzęcia ,  nie jest  groźna, a czujesz się źle ? Coś się boli ?
-Trochę głowa. –odparłam
-Dobrze  zaraz ci coś przyniosę , powinnaś poczuć się lepiej. Najlepiej  jak się przebierzecie , coś dla was znajdę. Zaraz wracam.
Kobieta poszła na górę po schodach.
-Myślisz ,że możemy jej zaufać ? – pytała Liliy.
-Wydaję się miła.
-Jak dla mnie  to jakaś czarownica. A co będzie jak rzuci na nas jakiś czar, a nie zdziwiłabym się jak byśmy spotkały 7  krasnoludków  albbo wiem wampiry i wilkołaki jak z horrorów.
-Liliy – zaczęłam się śmiać.
-Wiesz ,że się bałam o ciebie ,ale  dobrze ,że  cię ten chłopak uratował. A tak swoją nie był taki brzydki.
-Ciekawe co by zrobił Mattias jak  by to usłyszał.
-On nie jest taki zazdrosny jak myślisz , ufa mi , i ja mu ufam.
Zamyśliłam  się , pomyślałam o tych niebieskich oczach ,  były naprawdę cudowne.
-Anna , czarownica idzie – pisnęła Liliy
-No to co pannice , mam dla was stroje, jedyne co znalazłam u siebie.
Były to dwie suknie, jedna złota druga srebrna.
-Są ładne – odpowiedziała Liliy
-Tak są śliczne – odparłam.
Jeśli chcecie możecie , zobaczyć do mojej prawdziwej wnuczki , mieszka w jednym z domków koło pałacu. Ma na imię Samantha
-Dobrze , na pewno zajrzymy.
-A jeszcze jedno powróże wam z kart.  Siadajcie – rozkazała
-Obie usiadłyśmy przy dużym stole. Kobieta koło nas . Ręką przyciągnęła do siebie karty.
-Pani ,przepraszam Rose potrafisz takie rzeczy ?
-Właśnie a jest pani czarownicą ? zapytała Lily  
-Liliy – skarciłam ją.
Kobieta zaczęła się śmiać.
-Nie nie jestem czarownicą , ja nie ale jest tutaj kilka czarownic. Ja jestem po prostu kobietą , starą i mam pewną moc ale ulega ona osłabieniu z wiekiem. Wiecie miałam kiedyś  męża, ale on zginął. Długa historia.
-Dobrze , zaczynamy od ciebie Anno – spojrzała na mnie. – wybierz kartę .
Podniosłam rękę nad kartami i nagle karta sama mi się doczepiła do ręki.
-Anna ty takie rzeczy potrafisz? –Liliy była zdziwiona
-Pierwszy raz mi się to zdarzyło – zdziwiłam się
-Dobrze. Wygląda ,że masz moc o ,której nie wiesz. A twoja karta wskazuję na to ,że spotka cię szczęście a może nawet miłość. Nie możesz ufać wszystkim , rób to co ci serce podpowiada. Jemu możesz zaufać.
-A teraz druga panienka Liliy tak ?
-Tak – odpowiedziała.
Wybrała kartę.
-U ciebie podobnie tylko ,że musisz być bardziej ostrożna, może cię Nawe spotkać rozczarowanie ,ale jesteś slina i poradzisz sobie.
-Dziękujemy pani ,ale chyba powinnyśmy już iść.
-Poczekajcie dam wam coś do jedzenia no i właśnie jeszcze płaszcze abyście się nie wyróżniały w tłumie.
-Może pokaże jej ten klucz ? zapytałam Lily
-Ok – odpowiedziała
-Wie pani może co to za kluczyk ?  - podałam jej.
-Niech  no ja się przyjrzę dziecko…… Wiem co to za klucz to klucz do gabinetu pewnego profesora , ale on nie żyję, znaczy się chodzą plotki ,że nie żyję.
-Bo my znalazłyśmy ten klucz, i jeszcze taką karteczkę.
Kobieta przyjrzała się uważnie.
-Nie mam pojęcia co to za pismo , ale ten kto to napisał musi cię znać. – uśmiechnęła się
-A nie ma pojęcia coś o tej maszynie? – zapytała Liliy
-Słyszałam plotki , ale będziecie musiały się zapytać kogoś innego , starszego niż ja , tutaj też nie daleko mieszka bardzo stary człowiek ,ale ma się na chodzie, myślę ,że wam pomoże.  Tylko uważajcie na rózne dziwne stwory , niektóre  są dobre  niektóre złe. Dam wam coś jeszcze. To jest miecz , kiedyś nim walczyłam  , ja i mój mąż , przez kilka lat  walczyliśmy z potworami , wampirami  i innymi stworami , od których tu się roi, nie martwicie się nic wam nam nie grozi.
-Będziemy wdzięczne do końca ,życia za to co pani  nam pomogła.
-nie przesadzajmy panienko.
-No to my się żegnamy. – poszłyśmy do wyjścia.
-Mam nadzieję ,że wam uda się go znaleźć.
-My też tak sądzimy – zawołałam.-Widzisz , widzisz mówiłam ,że tu są wampiry i wszystko co się da. Anna to jest nie możliwe.
-Lilly , wiemy chociaż  ,że klucz należał do profesora.
-Może jeszcze okaże się ,że  będę musiała się  bić z potworami
-A nie chcesz przeżyć takiej przygody ?
-No jasne ,że chcę.
-O patrz jakaś ulotka. – zauważyłam – „Dzisiaj w pałacu  o godzinie 18. Odbędzie się maskarada. Bal dla panien nie zamężnych , szukających narzeczonego. Zapraszamy wszystkie chętne panie , ponieważ  siostra królowej , której syn skończył 17 lat , musi sobie wybrać narzeczoną , zapraszamy z poważaniem królowa.
-O ja cię będzie impreza. Może się wybierzemy. Błagam , błagam –mówiła Lily
-Oszalałaś. A co będzie jak którąś z nas wybierze. Chyba nie chcesz wyjść za mąż ? prawda?
-Co ty tam są pewnie jakieś wyszukane panny ,  nikt nas nie wybierze , i tak nie umiemy tańczyć , a zawsze można uciec i wtedy wrócimy do domu. To jak zgadzasz się ?
-Zgadzam – nie dowierzałam ,że się na to zgodziłam.
Poszłyśmy do Samanthy .

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego