• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
Weszłam do domu. W kuchni siedziała Lucy.
-Cześć siostrzyczko . Jak u Megy ?
-Dobrze. Świetnie się bawiłam.
-To wspaniale.
-Narysowałam coś. – Pokazała mi rysunek , ptaka tego gołębia co przyniósł list.
-Lucy to ten gołąb ? –zapytałam.
-Tak. Nie dawno tu był , znowu wleciał do ciebie przez okno.
- Zostawił jakąś karteczkę ?
-Chyba tak . Musisz zobaczyć.
Pobiegłam do pokoju , Na parapecie była karteczka.
„ Możesz zaufać przyjaciołom, oni ci pomogą. Nie bój się nowej mocy , ona ci pomoże „
                                                                                                                                 W.
Najpierw muszę się jej nauczyć używać. Czyli mam o wszystkim powiedzieć Jaredowi?
Usiadłam na rogu łóżka, obok znajdowała się moja pognieciona kartka papieru.
Napiszę go od nowa. – postanawiam.
„Zacznę ten list od tego ,że chciałam przeprosić za to ,że wtedy uciekłam,  nie wiem co się wtedy ze mną stało. Również chciałabym cię zobaczyć ale to nie jest możliwe, Ne pytaj dlaczego. Nie ma na to odpowiedzi. Sama jej nie znam.  „
                                                                                                                                          Anna.
Czekałam za gołębiem , kiedy przyleci.  Spoglądam w okno , gołąb nadlatuje.
-Wiesz komu masz dać ten list prawda? – wkładam zwinięty papier do fiolki . Gołąb odlatuję.
Usiadłam na krześle , rysunek a raczej portret nadal leżał na biurku.Biorę  go do ręki i schowam do teczki , lepiej ,żeby tam pozostał.  Ubieram się w piżamę. Biorę  książkę do czytania i kładę  się do łóżka, nawet nie wiem ,kiedy usnęłam.
Pierwsza lekcja , zaczynamy chemią. Robimy na niej doświadczenia, czyli lekcja praktyczna .
Nasza klasa jest połączona z klasą Mattiasa. Lily siedzi razem ze mną. W jej wykonaniu zazwyczaj coś  wykombinuję.
-Anna bo mnie zaraz krew zaleje !
-Co się stało ?
-Widzisz jak ta laska się do niego klei ! Zaszczele ją no zaszczelę. –bulwersowała się
Nagle przy tej dziewczynie  stoliku , zawartość w kolbie zaczęła bulgotać.
Spojrzałam na Liliy , była wściekła , miała  zaciśnietą pięść  , tak mocno ,że było nawet żyły widać.
Nagle kolba z wodą  zaczyna wrzeć   i woda wyleciała na zewnątrz , oblewając dziewczynę.
-Mój boże co ja zrobiłam ? Anna co się dzieje ? Boże  , właśnie wysadziłam wodę prawie w powietrze. Chociaż jej się należało.  
-Liliy , zaciśnij pięść.
Zrobiła to co powiedziałam.
Teraz w mojej kolbie , woda po woli zaczęła bulgotać.
-Mocniej. –mówiłam.
Woda zaczęła wrzeć, powstawały bąbelki.
-Puść ! – krzyczałam.
-Anna ? Co ja zrobiłam ? – była szokowana.
-Wydaję mi się ,że możesz ugotować wodę. – zaśmiałam się.
-Anna a co jak  by  tam była jakaś  drażniąca substancja , na szczęścię była to  tylko woda. Chociaż nie jednak mi jej nie szkoda.
-Teraz ja ci coś pokażę.  – wzięłam rękę do tyłu, podniosłam ją lekko do góry. Kreda zaczęła się unosić.  Wzięłam rękę z powrotem do normalnego stanu , kreda opadała. Na szczęście nikt tego nie widział , wszyscy byli zajęci wybuchem zrobionym przez Lily.
-O ja cię !  Wreszcie ja też mogę coś  zrobić , a nie tylko ty masz jakieś zdolności magiczne.
-Liliy pamiętaj nie możesz się tym chwalić i trzeba by było popracować nad emocjami. –spojrzałam na nią.
-No dobrze , będę grzeczna , spróbuję żeby nic nie wybuchło.
-No ja mam nadzieję.  
-Mam pomysł na nasz strój , wiesz ,żebyśmy się aż tak bardzo nie wyróżniały. Wezmę jakieś stare ubrania z piwnicy , tam jest  nawet suknia po mojej babci , więc się pewnie nada , trochę je przerobimy , jak  myślisz? – zapytała Liliy
-Tak to świetny pomysł- odparłam
-Wiedziałam ,że ci się spodoba , zajmę się tym jak przyjdę do domu i spotkamy się w parku w popołudniu. Będę musiała powiedzieć mamie ,że jadę do babci na noc.
Zadzwonił dzwonek. Wszyscy rozeszliśmy się na przerwę. Lily poszła do Mattiasa , oj już czuję jaką mu awanturę zrobi. A ja co ? Jestem tutaj na tym korytarzu pełnym ludzi, znalazłam maszynę dzięki ,której mogę sobie kiedy chcę  przenieść do innego świata. Wszystko tam jest inne, zastanawiam się czy bardziej nie odnajduję się w tamtym świecie niż w tym którym żyję i mieszkam od przyjścia na świat. Czuję ,że coś mnie z nim łączy, a może to tylko ten Książę w , którym się tak jakby zakochałam. I po prostu chcę go jeszcze raz zobaczyć. Ale czy to możliwe , co ja mu odpowiem ,że jestem z innej cywilizacji ? To nie wchodzi w grę, ale najważniejsze jest znaleźć  Williama.
**************************************************************
Późnym wieczorem wróciłem do pałacu. Moja matka nie interesuję się mną aż tak bardzo. Bardziej interesują ją sprawy królewskie czyli etykieta spotkania towarzyskie z innymi. Popołudniowa herbatka, a w tym wszystkim nie ma miejsca dla mnie. Dlatego nie lubię być Księciem, ale niestety taki jest mój ród i tak już zostanie. Jestem Księciem , ale się nim nie czuję. Nienawidzę witać gości, siedzieć z tymi ludźmi,  co tylko mówią o tym  czy nie powiększyć królestwa lub nie wybudować nowego pałacu. A ja muszę w tym uczestniczyć jako ,że reprezentuję naszą rodzinę.
Chociaż mam jedno swoje miejsce. Swoją komnatę. Była naprawdę duża , w środku była łazienka i dużo łóżko z baldachimem, wszystko takie zadbane, czyste, pachnące. Mam dużo książek, lubię czytać to taka odskocznia dla mnie. Usiadłem na łóżku i rozmyślałem o tej dziewczynie czy dostała mój list czy jednak może nie dotarł.  Nie rozumiem dlaczego to my mamy sobie wybrać żonę  od tak. Co taka miłość przetrwa ,jeśli w ogóle to miłość. Małżeństwo z przymusu, ale nie mogę zmienić zasad. Cieszę się ,że nie musiałem wybierać sobie żony wtedy na balu. Chcę się ożenić z kobietą, którą pokocham.
Wolę moje można powiedzieć drugie życie. Pierwsze to życie pałacowe. A to drugie to wolne życie.
Moje wolne życie polega , na strzelaniu z łuku  , walce  z potworami , wampirami , wilkołakami.
Posiadam pióro od pewnego starszego czarownika , wszyscy łucznicy je mają.  Jest one nie wielkich rozmiarów, można je wszędzie nosić .To pióro ma  wielką moc , można nim rysować po ciele.  Pewnymi rysunkami  można nawet  kogoś uzdrowić.  Mnóstwo jest tych rysunków. Są one zapisane w specjalnej księdze.  Istnieją znaki , które zostają na zawsze. Np. jak znak małżeństwa  ale ten znak muszą mieć dwie osoby i nie można go rozdzielić. Nie , które znaki można sobie samemu narysować działają one  około  jednego dnia , potem ich moc się wyczerpuję i zostaję nie widoczny ślad po nim.
Czasami używam tych znaków do walki , żeby lepiej biegać lub skakać.  
Usłyszałem pukanie w okno. Był to gołąb.
-I co gołąbku, doszedł list?  - mówiłem otwierając fiolkę.
Pismo było naprawdę ładne. Udało się  - ucieszyłem się.
Przeczytałem list . Był on dość krótki. Chociaż wiem , jak ma na imię moja wybranka. Anna ,  bardzo ładne imię, ale czy ja już gdzieś nie słyszałem tego imienia? Nie to pewnie zbieg okoliczności.
I co ja mam teraz odpisać ? Czy może lepiej się poddać i pogodzić się ,że jej nie zobaczę.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego