• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
Powiedziałam mamie ,że jadę do babci na noc. Mam nadzieję ,że do niej nie zadzwoni. Bo wtedy będę miała przerąbane.
Liliy była już w parku. Miała na ramieniu dużą torbę.
-Co ,żeś tam kobieto napakowała w tą torbę ?
-Wiesz zawsze jest lepiej mieć wszystko przy sobie.
-Dobra pokażesz mi na dole-odpowiedziałam
Weszłyśmy do „tunelu”
-To tak, dla ciebie mam o to taką suknię , wiem ,że ci się spodoba.
Gdy zobaczyłam tą suknię, myślałam ,że padnę ze śmiechu.
-Nie no jasne nie będziemy się wyróżniać z tłumu wcale a wcale. – śmiałam się.
-Ale chociaż  zapoczątkujemy nowy styl. Jeszcze będziemy sławne ,że taki strój wymyśliłyśmy.
-No dobra wkładaj tą kieckę.  – mówiłam.
-Mam jeszcze kapelusz – uśmiechnęła się i włożyła mi go na głowę.
-Czuję się jak pasterka –stwierdziłam.
-Nie prawda. Wyglądasz świetnie.  Patrz ja też mam taką kieckę i jakoś nie czuję się jak pasterka.
-Okey. Lepiej już jedźmy
Wykonałyśmy kombinację. Znowu zaczęło się wszystko trząść, a ja czułam się jak bym jechała naprawdę  bardzo szybkim samochodem sportowym.
-Juhu ! jesteśmy witaj inny świecie. Nadchodzimy. –cieszyła się Liliy
-Liliy uspokój się. I Pamiętaj nic tu nie może pójść z dymem.
-To zależy czy nikt mnie nie wkurzy.
-Liliy – spojrzałam na nią.
-Obiecuję nad sobą panować.
Poszłyśmy do drzwi , ostrożnie je otworzyłam.
Liliy jak zwykle mnie wyprzedziła i  szła przodem.
Widziałyśmy tego samego kupca co ostatnio.
-To jak gdzie idziemy? –zapytała
-Idziemy szukać starszego pana o którym mówiła Rose , pamiętasz? – mówiłam.
-No pamiętam. Tylko gdzie możemy go znaleźć ?
-Hmmm jeśli to starszy człowiek to pewnie nie mieszka w pałacu. Może w tym lesie ma jakąś  chatkę ?
- Warto sprawdzić. To ruszajmy – odpowiedziałam.
Las był naprawdę gęsty.  Nagle  słyszę szelest.
-Liliy stój ! – powiedziałam.
-Anna co z tobą ?
Rozejrzałam się wkoło, Poczułam czyjś zapach za plecami, był naprawdę  cuchnący  . Obróciłam się.
-Kim jesteście ?
-Anna ! o  ja cię to wampir!  W filmach inaczej wyglądacie.
-Liliy ! zgupiałaś czy co ? To prawdziwy wampir.
-No to zadam jeszcze raz pytanie kim jesteście ?
-My tylko przyszłyśmy do lasu pochodzić. – wybłękotałam.
-A wiecie ,że takie panny jak wy nie powinny chodzić same. Tutaj jest strasznie. Nawet sam się czasem boję.
-A wy naprawdę macie zimną skórę? – pytała Lily
-A co chcesz się przekonać? Bo ja jest głodny nie jadłem obiadu jeszcze.
Kopnęłam ją w kostkę ,żeby była cicho.
-Czego chcecie? –zapytałam stanowczo
-A jak myślisz?
-Co chcecie się pożywić , proszę bardzo , gryź – mówiłam wydłużając szyję do góry- No dalej droga wolna .
-Anna ? – Liliy była zdziwiona.
Wampir przybliżył się do mnie. Czułam jego zapach. Oddechu niestety nie.
-Nie wierzę ci ! Tak łatwo byś się nie dała ugryźć. Kombinujesz coś.
-Skądże.No dalej chcę się dowiedzieć czy dobra jest moja krew.
Czułam ,że przybliża swoje kły i zaraz się wkłuje w moje żyły.
-Anna !  Boże ! Nie ! Nie rób jej krzywdy. Weź mnie.
-Wiedziałem ,że coś kombinujecie ! Bierzcie je.
Wtedy przypomniałam sobie o mojej mocy, więc postanowiłam jej użyć. Po boku znajdował się pieniek , podniosłam go i uderzył on wampira.
-Co wy sobie wyobrażacie ? Głodny jestem.
-To kup sobie coś do jedzenia. – mówiła Lily
-Mądralo my pijemy krew.
-Trudno dzisiaj się nie  najecie. Przykro mi. –odszczekła mu się Lily
Pobiegłyśmy co sił w nogach.
Zauważyłam ,że w dali leci strzała.
-Lily !  padnij ! – obie  padłyśmy na ziemie . Strzała trafiła prosto w serce wampira  jego ciało opadło na ziemię.
-Skąd ta strzała ? –zapytałam.
-Nie wiem ale właśnie uratowała nam życie.
-Zaczyna się ciekawie. Chodźmy stąd lepiej. Bo jeszcze trafimy na gorsze stwory –mówiła Liliy.
Szły śmy szybszym korkiem. Na  rogu lasu znajdowała się chatka. Zapukałyśmy do  dość dużych drzwi.
Otworzył nam starszy pan.
-Dzień dobry –powiedziałam.
-Czego tu panienki szukają?
-Zna pan Pannę Rosę ? –zapytałam.
-Tak a o co chodzi?
-No bo my właśnie….
-Szukamy kogoś. – dokończyła Liliy
-Proszę wejdźcie. –mężczyzna zaprosił nas do środka.
-Dziękujemy.
Jego chatka ,również była przytulna. Chociaż zaciekawił mnie kocioł, który stał jak by to powiedzieć w kuchni.  Był tylko tutaj jeden pokój.
-Sam pan mieszka? Zapytałam.
-Tak. Moja żona umarła.
-A zna pan człowieka o imieniu William ? –zapytała Lily
-Owszem. To jest mój brat.
-Pana Brat ?! – byłam naprawdę zdziwiona
-Tak tylko ,że nie utrzymywaliśmy kontaktu, strasznie się pokłóciliśmy i nie rozmawiałem z nim. Nie mam pojęcia co się z nim dzieję.
-Rozumiem – odpowiedziałam.
-Może zrobię wam coś do picia ? – zapytał brodaty mężczyzna
-Bardzo chętnie – odpowiedziałyśmy
-A co mój braciszek zaginął ? – zapytał
-Właśnie chcemy go odnaleźć i myślałyśmy ,że pan nam podpowie gdzie możemy go znaleźć. –mówiłam.
-Tak jak mówiłem , pokłóciliśmy się , jak by to powiedzieć mój brat zmienił się, nie dogadywaliśmy się.
Mężczyzna  poszedł do kuchni , w celu zrobienia nam herbaty , lub czegoś podobnego do herbaty.
Rozglądam się  po malutkim mieszkanku,  przykuły mnie zdjęcia , jakie znajdowały się  ścianach. Była jego żona , chyba syn.  Lecz jedno zdjęcie było naprawdę bardzo ładne, domyślałam ,się  ,że  to jego wnuk
-A tutaj na zdjęciu ? Co to za chłopiec? –zapytałam
-To mój wnuczuś, bardzo za nim tęsknie, od kilku lat go nie widziałem. Chciałabym wiedzieć co teraz robi ? Czy jest szczęśliwy?  Ostatni raz  chyba go widziałem , jak  jeszcze był małym szkrabem. Teraz pewnie już jest prawie dorosły.
-Może go jeszcze pan zobaczy. – mówiłam.
-To by było cudowne, dziecko. –mężczyzna mimo smutku uśmiechnął się, lecz  chwilę siedział w ciszy i przyglądał się zdjęciu.  Ja również spoglądałam na to zdjęcie , skądś  znam tą twarz , tylko skąd? Z resztą nie ważne.
-Mam nadzieję ,że wam się uda.  Odnaleźć mojego brata. Jeśli go znajdziecie, powiedzcie ,że tęsknie za nim i głupio mi strasznie ,że się tak pokłóciliśmy.
-Dobrze przekażemy – odpowiedziałam – Dziękujemy za miłą gościnę , ale musimy już iść.
-Ja również dziękuję, rzadko kto mnie tutaj odwiedza. Bardzo miłe z was panny.
Kiedy wychodziłyśmy , mężczyzna złapał mnie za nadgarstek i powiedział cichym głosem
-Uważaj.- ostrzegł mnie.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego