• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
-Josephie! – Wołała Królowa
-Już idę Królowo – odkrzyknąłem.
Sala była naprawdę przyszykowana bardzo elegancko. Ja osobiście bardzo się nudziłem na tych spotkaniach.
-To jest mój siostrzeniec. Joseph – przedstawiła mnie królowa
Ukłoniłem się.
-A to nasza córka  Petronela.  – również się ukłoniła.
Była dosyć chuda i wysoka, włosy miała spięte do góry.  
Usiedliśmy do stołu.
Nie miałem ochoty na nic do jedzenia ,ale ,musiałem się zmusić  aby coś zjeść.
Petronela  siedziała koło mnie. Było mi trochę nie zręcznie.
-Czym się zajmujesz Josephie? – zapytała mnie matka Petroneli
-Zajmuję się  graniem na instrumentach, lecz najbardziej grą na fortepianie.
-O to tak jak nasza córka. Może pokażesz jej co potrafisz?
-No to idźcie  do komnaty Josepha – mówiła Mama.
Spojrzałem na nią  złośliwe. Wcale nie chciałem nawiązywać z nią kontaktu.
Poszliśmy więc  do mojej komnaty.
-Proszę wejdź  - otworzyłem drzwi. Dziewczyna weszła   do środka.
-Ładny pokój – stwierdziła. Nie źle urządzony. Masz nawet łazienkę.   – chodziła i przyglądała się wszystkiemu po kolei. Trochę mnie denerwowała.
-Naprawdę umiesz grać na pianinie ? zapytałem w końcu
-Moja matka kłamała, po prostu chce się wam przypodobać , nie lubię żądnych instrumentów. To jest nudne.  
-Nudne ?
-Tak. Tylko  cały czas musisz naciskać klawisze. Mam lepsze rzeczy do roboty niż takie pierdoły.
Usiadła  przy stole  , kładąc nogę na nogę.
Byłem zdziwiony. Czuła się jak u siebie!
-O a to co ?  - wzięła  mój list do ręki
-Zostaw to! – podbiegłem do niej i wyrwałem jej  list z ręki.
-Spokojnie. Przecież  chciałam tylko zobaczyć.
-To nie twój interes ! – byłem wściekły.
Podeszła do mnie, stukając wysokimi butami, wzięła  mój podbródek do góry.
-Masz może narzeczoną?
-Nie
-O to nie dobrze.  Taki Książę  jak ty i nie ma narzeczony , czym to jest spowodowane ?
-Po prostu nie spotkałem odpowiedniej osoby.
-A co powiesz ,żebym to ja nią była ?
-Ty? Chyba  sobie kpisz!
-Myślę ,że było by z nas udane małżeństwo.  – była bardzo pewna siebie.
Zaczęła odpinać mi guziki od  stroju królewskiego.
-Przepraszam cię bardzo , ale myślę ,że powinnaś  wyjść. I to natychmiast !-byłem stanowczy
-Twoja strata , chciałam ,żebyś się dobrze bawił. Mamusia nie będzie zadowolona ,że nie zaspokoiłeś moich potrzeb.
-Twoich potrzeb ? !
-Nie gadam z tobą.  – wyszła obrażona jak małe dziecko.
Boże , co to było.  
Usiadłem na łóżku , dobrze ,że nie widziała listu
Trzymałem go w ręce i spojrzałem w okno.  Ptak czekał na zewnątrz. Szybko otworzyłem okno.
-Wiesz  , gdzie masz go dostarczyć. – Włożyłem list do fiolki , ptak odleciał.
********************************************
Nie mogę teraz jechać do drugiego świata. Mama nie uwierzy mi w kolejną bajeczkę o wyjeździe do babci na noc. Jeszcze do tego wszystkiego doszedł Jared. Muszę wymyślić coś , ale teraz szkoła.
Ubrałam się szybko w spódniczkę i  bluzkę , spakowałam torbę i poszłam do szkoły.
Kiedy byłam przy drzwiach. Mama zawołała mnie.
-O której dzisiaj kończysz?
-O 15.
-To świetnie. Przyjadę po ciebie, bo czuję ,że dzisiaj będzie  padać. Nie chcę ,żebyś zmokła.
-Dobrze w porządku – odpowiedziałam i wyszłam z domu.
Liliy już czekała  na mnie przy drzwiach wejściowych.
-Mama nie była zła  ,że jednak wróciłaś  wcześniej od babci ?
-Chyba nie. Tylko bardzo zdziwiła się na ten tatuaż.
-Masz go jeszcze?
-Zobacz- podciągnęłam rękaw do góry.
-Wow. To wygląda jak linia życia. A zniknie ?
-Powianiem zniknąć , chociaż jeszcze nie minęła doba.
-A wszystko w porządku ?
-Teraz już tak, chociaż mam przeczucie ,że moja mama coś z tym wszystkim wspólnego. Bardzo się dziwnie zachowuję . Od kiedy  przyniosłam tą książkę.
-Myślisz,że może wiedzieć o drugim świecie i maszynie ?
-Nie wiem Lily.
Poszłyśmy na lekcje. Moją pierwszą lekcją jest angielski. Miałyśmy lekcje  oddzielnie, bo Liliy jest w innej grupie.  Nie lubiłam nauczyciela od angielskiego. Raz był miły raz nie.  Czasami nawet zasypiałam  na jego lekcji.  Chcę jeszcze raz zobaczyć  się z Joshem. Tylko ,że jest jeden mały  problem, jeśli pojedzie ze mną Lily i Jared nie będę mogła  z nim na spokojnie porozmawiać.  Pewnie Jared uzna ,że on nie jest dla mnie i mnie skrzywdzi.  Nie chcę  też ich  zostawiać i jechać sama. To by było nie fair.
Na przerwie , nie mogłam znaleźć  lily a ni Jareda , Więc  siedziałam sama na ławce koło szafek.
Było tam okno.  Wyglądam przez nie.  Zaczęło coś stukać  w tym oknie.  Był to znowu gołąb
-Masz coś dla mnie ? –ściągnęłam fiolkę a w środku  zwinięty  rulonik papieru.
-Dziękuję  - pogłaskałam ptaka.
Schowałam  rulonik do torby. Postanowiłam ,że otworzę go w domu.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego