• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
Otworzyłam drzwi kluczem, wchodząc  słyszę  głosy mamy i Lucy.
-Kochanie zbieraj się, zaraz jedziemy. A  pamiętaj weź strój , ciocia obiecała ,że  pokąpiecie się w  basenie
-O ale super. ! Już biegnę.
-Cześć  wszystkim- powiedziałam głośno
-A moje dziecko gdzie ma telefon? – zapytała mama
-O matko – zaczęłam szukać  telefonu w torebce… Spojrzałam na  wyświetlacz… nie odebranych połączeń… 7!  Przepraszam – wybełkotałam.
-Dobrze nic się nie stało. Teraz  szybciutko, przebieraj się. A i weź  strój. – uśmiechnęła się.
-Okey – również  odwzajemniłam uśmiechem.
Weszłam do swojego pokoju, czy coś się tutaj zmieniło ? Nie chyba  nie.
Odłożyłam rzeczy na ziemię, wzięłam  ręcznik i skorzystałam z prysznica.
Myśląc o Joshu, spojrzałam na swój tatuaż
Zniekształcone serduszko, znajdował się on koło biodra ,trochę powyżej.  
Nałożyłam na ciało żel pod prysznic  , spłukałam i  osuszyłam się ręcznikiem.
Założyłam cienką sukienkę w grochy.
-Dziewczyny gotowe?- wołała mama z dołu
-Już schodzimy – powiedziałyśmy razem.
Pomyślałam o Lucy ,  nie miałyśmy nawet trochę czasu dla siebie. Muszę jej to wynagrodzić.
Dzisiejszy dzień  rezerwuję tylko dla Niej.
-Jejku Aniu, ślicznie wyglądasz, coś się w tobie zmieniło, wiesz – Mówiła Lucy
-Wydaję Ci się siostrzyczko, nic się nie zmieniłam, ale za to ty rośniesz jak na drożdżach. Coraz ładniejsza z ciebie dziewczyna – uśmiechnęłam się.
-Cieszę się ,że mam  taką super siostrę.
Przytuliłam Ją do siebie.
-Dobra  moje  kochane dzieci, cieszę się ,że tak się dogadujecie, ale na nas już  czas. Nie chcecie chyba ,żeby się ciocia wkurzyła ,że tak długo nas nie ma.  No dalej , dalej ruszać się do samochodu- pospieszała nas mama
Jechaliśmy dobre  kilka minut , przez korki w mieście.
-Mamo tylko my będziemy u cioci ? Czy ktoś jeszcze przyjedzie? – zapytałam.
-Nie mam pojęcia , co ciocia  przygotowała i kogo jeszcze zaprosiła powiedziała ,że to niespodzianka, więc możemy się tylko domyślać.
-Uwielbiam niespodzianki.  – cieszyła się Lucy
-Jesteśmy na miejscu. – oznajmiła mama.
Ciocia  już stała pod domem. Wyglądała bardzo kwitnąco , uśmiech nie schodził jej z twarzy.  Jak zwykle miała swoje długie jasne włosy do pasa.  Nie wyobrażam sobie jej  w krótkich włosach.
-Witajcie moi kochani ! Myślałam ,że już w ogóle nie przyjedziecie.  Boże jak ja was  dawno nie widziałam. Anna ! Jaka  już z  ciebie pannica.  O Lucy z ciebie również już naprawdę  piękna  dziewczynka.  Obie jesteście takie śliczne.
Bardzo lubię swoją Ciocię.Jej dom jest naprawdę  duży, ma dwa piętra. Dawno temu wyjechała  za granicę.Jest ona  dobrze po 30- trzydziestce. Zazwyczaj była sama.
-Wchodźcie, obiad czeka. No i moja niespodzianka.
Z zewnątrz  był naprawdę ładny ten dom , ale w środku jeszcze lepszy.  
Wszystko błyszczało, ogromne schody. Przypominały mi pałac w którym mieszka Josh.
-O mój boże Wiola , jedne  ogromne wow – mama była zachwycona.
-Cornelio nie  przesadzajmy, zaoszczędziłam trochę.  I o to proszę efekty.
-Ślicznie, pewnie cudownie ci się tu mieszka.
-Wprost  wyśmienicie – Ciocia  na chwilę  spojrzała się w inną stronę jak by na kogoś czekała.  –O już jesteś . O to moja niespodzianka. Chcę wam przedstawić mojego Narzeczonego. Ma na imię Patrick.  
-Mi również  mi poznać , bliskich mojej narzeczonej.  – pocałował dłoń każdej z nas.
Mam nadzieję ,że  mnie polubicie.
Stałyśmy jak wryte.  
-Coś się stało ? Powiedziałam coś nie tak ? – dopytywała się ciocia.
-Nie nie wszystko w porządku. Tylko po prostu się  zdziwiłyśmy.
-No dobrze. Więc  zapraszam wszystkich na obiad.
Usiadłyśmy przy ogromnym stole.
-Ktoś chce się czegoś napić , mamy całkiem spory barek.- uśmiechnął się  Patrick
-Kochanie , myślę, że możemy z tym poczekać po obiedzie. Prawda dziewczyny ?
-Tak tak zgadzam się.
-A tak w ogóle  zobaczcie pod swoje serwetki – uśmiechnęła się ciocia.
Pod  spodem była koperta. Bardzo ładnie ozdobiona. Otworzyłam ją.
„Serdecznie chcemy zaprosić  Annę Martin z osobą towarzyszącą na nasze wesele „
-Ciociu wychodzisz za mąż ?- zapytała Lucy
-Na to wygląda.
-O ja cię ale super, będziesz miała taką śliczną białą sukienkę jak te panie na  wybiegach mody ?
Ciocia śmiała się.
-Lucy .. –mama na nią spojrzała.
-Oczywiście, mam nadzieję Anno ,że zostaniesz moją druhną i Lucy oczywiście też ?
-Z przyjemnością – odpowiedziałyśmy.
-A ty Cornelio moim świadkiem ?
-Tak Zgadzam się z wielką  radością.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego