• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
Wziąłem klucz, skąd Anna  mogła wiedzieć o maszynie? Może mój Ojciec żyję!
-Ojcze-pomyślałem. Pomóż mi.
Wtedy przyleciał gołąb , dawno go nie widziałem.
-Co masz gołąbku ?
W pyszczku miał kartkę.
„Gabinet jest koło straganu”
-Dziękuję – wykrzyczałem z radości
Poszedłem w stronę straganu.
-Dzień Dobry, witam Księcia. – powiedział pewien mieszczanin. –Co Tu Księcia sprowadza?
-Muszę załatwić ważną sprawę. Przepraszam ale spieszę się. Życzę wszystkiego najlepszego i miłego dnia.
-Powodzenia ! – zawołał za mną.
Znalazłem jakieś wielkie drzwi, pamiętam je. Tutaj Anna kazała mi się zatrzymać. Czyli to tutaj. Otworzyłem powoli drzwi. W środku, było biurko , dużo notatek mojego Ojca , rozpoznałem je po piśmie. I mnóstwo książek. Zobaczyłem w tylnym rogu, coś co przypominało sam nie wiem jak to nazwać. Ale obstawiam ,że to ta maszyna.
Wszedłem do środka. I szukałem miejsca na kluczyk. Zobaczyłem ,że coś się świeci. Więc włożyłem klucz do tego miejsca. Ale nic się nie stało. Nad tym zobaczyłem jak pojawia się strzałka , która pokazywała chyba w którą stronę przekręcić klucz. Więc zrobiłem to. Nagle maszyna zaczęła się  ruszać.

Otworzyłem po woli drzwi. Wydawało się ,że znalazłem się tam gdzie byłem wcześniej.
Lecz , jednak drzwi były po innej stronie. Podszedłem więc do nich , ale nie chciały się otworzyć.
Poszedłem więc , dalej, była tam jakaś.  Jak to Anna mówiła, na to … a no tak drabina!
Wspiąłem się po niej i znalazłem się w jakimś parku.
Czułem gdzieś ,że nie daleko jest tutaj Anna. Więc  udałem się dalej. Do jakiegoś wielkiego budynku. Tutaj by była? Byłem bardzo zdziwiony. Nigdy nie widziałem czegoś  takiego.
Chciałem wejść do środka. Ale nagle jakiś  dziwny mężczyzna mnie zatrzymał.  Może to strażnik.
-O tutaj jesteś, Joseph ? Prawda? Oczywiście ,że tak. Tak się cieszę, ,że przyjechałeś  tak szybko.
-Ale o co chodzi? –zapytałem
-O matko zapomniałem, możesz nie rozumieć wszystkiego. Cieszę się ,że będziesz u nas w szkole. Zaraz kogoś przyślę co się tobą zajmie i wszystko ci opowie.
-I z kim pójdziesz na to wesele? – pytała Liliy
-Nie mam pojęcia. Może pójdę sama. – odpowiedziałam
-Nie możesz iść sama! Musimy ci kogoś znaleźć.
-Liliy , ty mi lepiej nikogo nie szukaj.
-No dobra. Ale ci trafiło to wesele. Pewnie będzie nieźle  wypasione.
Nagle Liliy , przestała mówić jak nigdy.
-Widzisz to samo co ja? – zapytała przerażona.
Obejrzałam się w jej stronę. Nie to nie prawda!
-Powiedz ,że to zwidy!
-Wydaję mi się ,że nie – uśmiechnęła się.
Zaczęła się cieszyć jak małe dziecko. Bałam się ,żeby nie wywinęła jakiegoś numeru. Więc  przytknęłam jej dłoń do buzi , aby była cicho.
-O Anno !  wreszcie Cię znalazłem.
-A czemu mnie profesor szukał?
Obok niego stał Josh, nie mogłam od niego odrwać wzroku. To nie może być prawda. Jakim cudem tu jest?! Chociaż w głębi duszy bardzo się cieszyłam.
-Mam do ciebie prośbę. Jesteś moją najlepszą uczennicą. I masz o to ten zaszczyt , oprowadzić tego Młodzieńca po szkole. Mamy w tym tygodniu wymianę uczniów. A i jeszcze jedno , byłbym wdzięczy gdybyś , też mogła go przenocować , bo wiesz u nas w szkole nie ma miejsca. Zaraz zadzwonię do twojej mamy i zapytam się o zgodę. To jak zgadzasz się?
Razem z Liliy zrobiłyśmy , wielkie oczy.
-Halo , Anno zgadasz się prawda? – zapytał głośno.
-Tak – odpowiedziałam.
Dobrze , to zostawiam go w dobrych rękach.
-Liliy zaraz będę – powiedziałam.
Wzięłam go za rękę i poszłam na boisko. Gdzie akurat nikogo nie było.
-Josh? Co ty tu robisz? –zapytałam.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego