• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
-Ciekawe co powie na to wszystko twoja Mama.
-Chyba dobrze. Tak mi się wydaję.
Wtedy podszedł do nas profesor
-O chyba dobrze się dogadujecie ? Jak się cieszę ,że  trafiłem z przewodniczką.  Anno twoja mama się zgodziła. I już nawet jakiś placek piecze. – uśmiechnął się…. A tak w ogóle jesteś zwolniona z ostatniej lekcji, możesz oprowadzić Josepha po mieście.
-Dziękuję profesorze. Postaram się aby się tu nie nudził.
-Obstawiam ,że się nie nudzi.
Uśmiechnęliśmy się razem.
-Dobra , to idziemy do sklepu. – powiedziałam.
-Ale czy ja powinienem?
-Tak , tak. Musisz jakoś wyglądać. Pamiętasz zero podejrzeń. Będziesz  najładniejszym chłopakiem w całej szkole.
-Dobrze , zgadzam się.
Wzięłam go za rękę i razem szliśmy do miasta.
Weszliśmy do sklepu.  
-I jak podoba ci się coś? –zapytałam.
Rozglądał się po  półkach. Wziął do rąk jakąś bluzkę.
-Może być ?
Zaczęłam się śmiać.
-Okey , czyli nie. –odłożył ją z powrotem.
-Ja ci coś wybiorę.
Wzięłam niebieską bluzkę na krótki rękaw i ¾ jeansy.
Wyglądał naprawdę dobrze. Jak nie on. Ale podobało mi się.
-Nawet mi się podoba. Tylko bardzo dziwną macie tutaj modę.
-Wyglądasz świetnie. Idziemy do kasy.
Kupiliśmy ubrania.
-Teraz się już nie wyróżniasz.
-Cieszę się. – odpowiedział
Nagle zadzwoniła mi komórka.
-Co się dzieje? –zapytał Josh
-Komórka mi dzwoni.
-Co dzwoni ?
-Telefon . To takie coś przez co można rozmawiać kiedy chcesz.
-Aha rozumiem.
-Anna! Gdzie ty jesteś , a nie przepraszam Gdzie wy jesteście? –mówiła Liliy przez komórkę.
-Idziemy teraz do domu.
-Okey. Zobaczymy się?
-Nie wiem , pewnie jutro w szkole.
-Ok. To jak coś to się odzywaj , albo ja zadzwonię.
-Ok. Na razie.
Rozłączyłam się.
-Tak bardzo się cieszę ,że tutaj jestem. Jeszcze pokłóciłem się z Matką.
-O co ? –zapytałam.
-O Ciebie. Nie kazała mi się z tobą widywać.
-Nie podejrzewa niczego ?
-Nie chyba nie.
-To dobrze.


Poszliśmy do domu. Lucy była bardzo zadowolona , z pobytu Josha u nas. Opowiadałam Jej o Księciu. Więc pewnie wiedziała o co chodzi. Chciała pewnie coś powiedzieć. Ale  położyłam palec na usta , dając jej znak, żeby nic nie mówiła. Zrozumiała.
-O już jesteście – ucieszyła się mama wychodząc z kuchni.. – Mam dla was  ciasto, właśnie się piecze.
-Josh , to jest moja mama – przedstawiłam Go.
Josh pocałował mojej mamie dłoń.
-O jaki szarmancki.
-Dobrze, mamo, może ja pokaże Joshowi dom?
-Tak oczywyście. Niech się czuję jak u siebie.
Weszliśmy na górę po schodach.
-I jak podoba ci się? Wiem ,że tu nie jest jak u ciebie. – mówiłam.
-Mi się bardzo podoba.  Mam rozumieć ,że to twoja komnata?
-Tak to moja komnata – zaśmiałam się.
-Czemu się śmiejesz ?
-Bo u nas nazywa się to pokój.
Sam zaczął się śmiać.
-Będziesz musiał spać na materacu.
-Okey
Nagle weszła do pokoju Lucy
-O ja cię O ja cię – podskakiwała  jak szalona.
-Lucy. Uspokój się – wołałam
-Naprawdę jesteś  Księciem  ? – zapytała po cichu.
-Tak- odpowiedział
Usiadła na jego kolanach i zaczęła go wypytywać o różne piredoły
-To prawda ,że istnieje magia ?
-Tak mi się wydaję , nie jestem niestety magikiem. Znam niektóre zaklęcia.
-Pokażesz mi coś ? – zapytał … Proszę. – popatrzała się na niego robiąć  maślane oczy
-Nie mogę ci odmówić.
-Anno podasz mi świece ?
-Jasne. –odpowiedziałam
Położyłam świece na  biurku.
Josh , poruszał palcami a świeca sama się zapaliła.
-Ale ekstra!
Chciałam im wyciąć numer. Używając mojej mocy.
Wyciągłam rękę do przodu, poruszając  doprowadzając  do tego ,że świeca zaczęła lewitować.
-Hej! Zobaczcie. – wołałam.
-Aniu ? Ty to robisz?
-No ja . Widzisz twoja siostra  też ma zdolności magiczne.
Zgasiłam świeczkę.
-Koniec pokazów magii. – zarządziłam.
-Josh ? Pójdziesz z Anią na wesele?
-Wesele ? – zapytał zdziwiony.
-Tak. Moja ciocia się żeni i zostaliśmy zaproszeni. Oczywiście z osobą towarzyszącą.
-Widzisz Aniu masz taką osobę. Zgadasz się prawda? Powiedz ,że tak będziecie tak ładnie wyglądać.
-Jeśli będę mógł to oczywiście zgadzam się.
-Lucy , jest już późno , idź się umyj i do łóżka potem do ciebie przyjdę.
-No dobra – i poszła.
-Mówiłam ,że to nie zła wariatka. Przepraszam za nią.
-Nie przepraszaj. Naprawdę Ją polubiłem.
Usiadłam koło niego.
-Naprawdę chcesz iść na to wesele? – spojrzałam na niego.
-Tak. Zobaczę jak się u was obchodzi takie rzeczy.
-A jak długo możesz być? Wiesz co się może dziać  w pałacu.
-Co ma się dziać ?
-Np. jeśli twoja Matka się dowie ,że Cię nie ma. I zacznie poszukiwania.
-Wątpię ,żeby zaczęła poszukiwania dlatego ,że  ona rzadko kiedy się mną przejmuję.
Przytuliłam się do niego.
-Czytałeś pamiętnik Ojca? –zapytałam.
-Tak. Bardzo dziwne ,rzeczy w nim pisał. Wiem ,że kochał inną kobietę. Ale nie chciał zdradzić Matki.
-Żartujesz?
-Nie. Ale nie wiem co to za kobieta.
-Myślisz ,że to by mogła być moja mama ? – zaczęłam łaczyć fakty.
-Anno nie mam pojęcia.
-Mam nadzieję ,że nie
„Nie martw się „- Usłyszałam głos  w głowie.
„Spróbuję” – odpowiedziałam.
-Ale to jest super. Porozumienie bez słów.
Weszła mama
-Kochani. Mam dla was placek. Częstujcie się. A Właśnie Aniu, jak byście  czegoś potrzebowali, to możecie wołać.
-Dobrze Mamo.
-Ja się pójdę położyć , jakoś źle się czuję.
-Mamo wszystko w porządku ? – zapytałam.
--Tak tak.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego