• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
Poszliśmy biegiem do szkoły.
-A coś się stanie jeśli nie zdążymy ? – zapytał Josh
-Spóźnimy się na matmę.
-Na co ?
-Na matematykę tam się liczy i inne takie rzeczy , to takie coś jak byś liczył składniki do jakiegoś  eliksiru.
-A trudne to ?
-Dla mnie tak. Nie cierpię tego.
-To ciekawe jak ja sobie poradzę.
Weszliśmy do szkoły.
Zauważyłam ,że  dużo osób się na nas  patrzy.
-Cześć Josh ! – wołały dziewczyny.
-Cześć – odpowiedział im.
Jejku jakie były  podekscytowane.
Nie zwracałam na to uwagi. Szliśmy dalej.
-Anna ! Jejku się cieszę ,że was widzę. Wszystko w porządku? I jak idziesz na   to wesele? Lub czy idziecie razem?
-Liliy! Błagam ciszej, przecież to nie jest jakieś  wielkie widowisko tylko wesele.
-Jak to nie ! To wesele na  wypasie.
-Nie przesadzaj, Ale  dobrze powiem Ci ,żebyś  była zaspokojona idziemy razem prawda Josh ?
-Tak. Zobaczę co to u was wesele.
-Jejku ale ty jesteś śmieszny. Nie wiesz co to wesele?
-No u nas  to się bal nazywa. I jest to bardzo uroczyste.
-No to  u nas będzie zupełnie inaczej.
-Dobrze , co ma być to będzie. – wzięłam Josha za  nadgarstek i pociągłam za sobą.
-Zobaczymy się potem – zawołała Liliy za mną.
-O jak miło Cię znów widzieć ! Dobrze się u nas czujesz? Wszystko w porządku ?  - pytał profesor.
-Wydaję mi się ,że tak. Na razie się odnajduje ale powoli. Anna bardzo mi pomaga.
-Czyli trafiłem z wyborem przewodnika. Jak Ja się bardzo cieszę. A właśnie Josh mamy dla ciebie specjalną  lekcje z innymi uczniami. Więc musicie się niestety rozstać na jedną lekcje.
-Dobrze panie profesorze nie ma problemu – odpowiedziałam.
Poszliśmy razem  w stronę auli.
-Poczekaj! –usłyszałam za sobą  głos.
-Cześć Anno – mówił Jared. Dawno z nim nie rozmawiałam.
-Hej – odpowiedziałam cicho
-Co słychać?
-Wydaję mi się ,że wszystko dobrze. Jutro idę na wesele do cioci. Nie lubię takich imprez.
-Ja też  - powiedział cicho
-Co powiedziałeś?
-Nic nic. A ten Jak mu Josh dobrze mówię?
-Tak
-Długo tu jeszcze będzie?
-A co aż tak ci zależy ,żeby nie został długo ?
-Nie o to mi chodziło.
-A o co?
-Po prostu bardzo zrobił zamieszanie w szkole. Wolałem jak było spokojnie.
-Czy u nas  kiedyś w szkole było spokojnie? Nie przypominam sobie. Więc nadal nie wiem o co ci chodzi. Nie lubisz Go?
-Nie ,że nie lubię bo nawet nie znam. Ale ty  chyba go polubiłaś i to bardzo.
-A nawet jeśli ?
-Anna on wyjedzie. I nie zobaczysz go więcej.
I tu się kolego mylisz.- pomyślałam.
-No to co z tego ? Przecież się w nim nie zakochałam,żebym chciała go zobaczyć. Więc w czym problem. To po prostu kolega. I tyle.
-Rozumiem.
-Dobra idę na matmę. Ty lepiej też idź bo nie chce powiedzieć czegoś  czego będę żałować.
Podniósł ciśnienie. O co chodzi?  Głupio mi go okłamywać bo to mój przyjaciel. Obiecałam ,że nie będę kłamać. Ale musiałam nie zrozumiałby. Nie mogłam się skupić na matematyce.
Co się dzieje?  
A może po prostu naprawdę nie chce ,żeby pojechał do swojego świata. Bo mam go tutaj przy sobie. I mogę się nim nacieszyć.
-Anna? Halo jesteś tutaj ?
-Jestem Josh jestem.
-O czym myślisz?
-Sama nie wiem.
-Okey.
-O widzę ,że uczysz się  - uśmiechnęłam się.
-Mam  ochotę z tobą zatańczyć. Pamiętasz nasz taniec?
-Pamiętam. Ale nie mam już takiej pięknej sukienki.
-Masz pewnie jeszcze piękniejsze.
Chciałam się do niego przytulić , ale nie chcę nie potrzebnych plotek.
Dzień minął bardzo szybko.
Weszliśmy do mnie do domu.
Lucy pokazywała się mamie w swojej nowej sukience.
-Patrz Aniu jaką mam sukienkę. Dla ciebie też mamy.
-Dla mnie?
-Tak jest u ciebie w pokoju.
-Ślicznie wyglądasz  Lucy. – Pochwalił ją Josh.
-Dzięki – uśmiechnęła się.
Weszłam do pokoju. Ta sukienka była śliczna!
-Patrz nawet taka podobna jak ta co byłaś na balu.
-Bardzo mi się podoba. Przymierzę Ją.
Była  długa , jasno czerwona. Po prostu idealna.
Założyłam Ją pasowała jak na mnie szyta.
-Josh ? Zapniesz ?
-Jasne.
Josh przybliżył się do mnie. Poczułam Jego ciepło.  Miał takie ciepłe ręce.  
-Wyglądasz  prześlicznie. I pomyśleć ,że się w tobie zakochałem. Popatrz. Mogło się to inaczej potoczyć.
Nie obróciłam się do niego słuchałam co mówi.
-Nie wiem co się wtedy ze mną stało. Inne dziewczyny były takie  proste i nieprzewidywalne. A z tobą czułem ,że coś się wydarzy. I jesteś inna.
Przytulił mnie do siebie w tali.
Nadal nic nie powiedziałam a ni się nie odwróciłam.
-Dobrze mi z tobą.
W końcu obróciłam się i spojrzałam mu w oczy. Tak w te niebieskie oczy jak niebo.
-Uwielbiam Cię. Twoje oczy , usta. Wiesz co chciałbym zrobić ale nie mogę. Tak bardzo tego chcę.
-To zrób to. – powiedziałam.
-Wiesz ,że nie mogę.
-To nie twój świat. Nikt się nie dowie.  Nie będziesz miał żadnych konsekwencji.
-Anno. Nie wiem.
-Zrób to dla mnie. Proszę – popatrzałam się na niego.
-Co ty ze mną robisz? Odpowiesz mi na to pytanie?
-Nic to samo wychodzi.
-Wariuję ,przez  Ciebie Anno.
-Będziesz takim samym wariatem jak Ja. Nie narzekaj.
-Nie mam prawa narzekać.
Pochylił się nade mną. Poczułam jego oddech. Zamknęłam oczy. Naprawdę chcę , żeby mnie pocałował.
-Masz takie śliczne usta.  –mówił mi do ucha.
-To je pocałuj – mówię.
-Na pewno tego chcesz?
Nie musiałam odpowiadać.
Powoli zaczął się zbliżać do moich ust. I wreszcie mnie pocałował ! Tak długo na to czekałam. Był to bardzo delikatny pocałunek. Chyba najlepszy na świecie.
Oderwał od moich ust swoje. Spojrzał na mnie.
-Oczy też masz piękne. I ślicznie wyglądasz w tej sukience.
Nie mogłam wydusić  z siebie słowa. To takie piękne uczucie.
-Coś nie tak ? Coś źle zrobiłem ?
-Wszystko w jakim najlepszym porządku.
-Naprawdę nie wiem co się ze mną dzieję.
-Ja też nie.
Przytuliłam się do niego. Nie chciałam puszczać go ze swoich objęć. On jest mój i nikomu go nie oddam.
-Będę tęsknić i to bardzo.
-Ja bardziej.
-Jutro będziesz musiał wracać.
-Wiem. Ale nie chce.
-Ja też nie chce. Chcę ,żebyś  był przy mnie.
-Uwierz mi Anno Ja też ale to nie takie proste.
-Poradzimy sobie.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego