• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
Nadeszła Sobota, wesele Cioci.
-Dzieci jesteście  gotowe ? – wołała mama
Byłam jeszcze cała w rozsypce. Dopiero robiłam makijaż i  fryzurę. Suknię chciałam założy na sam koniec.  
-Twoja mama chyba się trochę denerwuje – mówił do mnie Josh.
-Też tak myślę. Nie mam pojęcia dlaczego. Przecież to tylko wesele.
-Też się trochę boję.
-Przecież masz mnie – pocałowałam go w usta.
-Pamiętasz ? To było jeden raz. Bo mnie poprosiłaś.
- Josh. Posłuchaj nikt się nie dowie. A ja Cię kocham. I to okazuję.
-No dobrze. Ale nie przesadzajmy. Okey ?
-Dobrze. Ubieraj się bo jeszcze nie zdążymy.
Poszłam dokończyć  ogarniać moje włosy.
Usłyszałam głos mojej siosty.
-Jejku jak wy ładnie wyglądacie.
-Również ślicznie wyglądasz – pochwalił Ją Josh.
-Dobrze Lucy , już się tutaj nie podlizuj. Tylko zmykaj na dół i powiedz rodzicom ,że zaraz schodzimy.
-Już idę.
Założyłam moją prześliczną czerwoną sukienkę.
-Kurcze  chyba będę musiał Cię pilnować ,żeby mi Cię nie zabrali.
-Josh  - uśmiechnęłam się i przytuliłam Go.
-Anna , Josh – wołał Tata
-Dobrze , wszyscy są jedziemy.
Wsiedliśmy do samochodu.
-Tato włącz jakąś  piosenkę – poprosiła Lucy
Tata włączył naszą ulubioną.
Zaczęłyśmy  śpiewać . Josh się śmiał.
-Ej nie śmiej się.  – powiedział do Josha.
-Ale  dużo samochodów.  Ciotka szaleje.
Wszystko tak  perfekcyjnie wyglądało. Piękna pogoda.
Wysiedliśmy z samochodu.  
Podszedł do nas   organizator  wesela.
-Panna młoda prosi swoje Druhny Annę i Lucy do siebie. Zaprowadzę panie.
-Dobrze. Dziękujemy
Szliśmy po  wypolerowanych schodach.  Myślałam ,że się poślizgnę ale całkiem dobrze mi szło chodzenie w szpilkach.
-O moje kochane. Jesteście ! Jak się cieszę. Aniu jak ty cudownie wyglądasz pewnie wszystkim młodym chłopakom się spodobasz.
-Ciociu Ania przyszła z chłopakiem
-To nie mój chłopak.
-O będzie miło Mi Go poznać. Dobrze dziewczynki macie tutaj bukiety. A ja tylko założę buty.
Wybiły dzwony i zagrała  orkiestra pieść  weselną.
-Jejku ja się denerwuję.
-Ciocia jesteśmy z tobą.
Miała  cudowną suknię. Idealnie dopasowaną.  Zakochałam się w niej.
Szliśmy w rytm muzyki. Było bardzo dużo gości.  Załuważyłam Josha  i rodziców.
I zobaczyłam też Jareda.
Wysłałam mu spojrzenie typu co ty tutaj robisz?  Nie usłyszałam co powiedział tylko się uśmiechnął
Szłam dalej nie  zwracałam na niego uwagi.
Ceremonia przebiegła bardzo szybko. Ciocia widać ,że bardzo kocha swojego męża
Też chciałabym taki ślub.
Kiedy ciocia z wujem odbierali prezenty i  przyjmowali życzenia.
Ja  szukałam Josha. Lecz znalazłam Jareda
-Ładnie wyglądasz.
-Co ty tutaj robisz?
-A co mam robić jestem na weselu.
-Przecież  nie o to pytam.  Jakim cudem tu jesteś ?
-Twoja ciocia zna się z moją mamą. A ,że nie miałem z kim przyjść  przyszedłem sam. A ty ?
-Z kolegą.
-Tak ? Chętnie go poznam.
-Lepiej nie. Bo to się źle się  skończy.
-Anna o ci chodzi?
-O nic. Po prostu zdziwłam się  ,że tu jesteś.
-Aż taki straszny jestem.
-Nie ważne muszę iść.
Poszłam poszukać moich towarzyszy.
Wpadłam na Josha.
-Szukałam Cię.
-Coś się stało ?
-A miało się stać?
-Nie tak pytam.
Goście jedzą tort też chcesz  ,znaczy się przynieść  Ci ?
-Jeśli możesz.
Josh poszedł do stołu szwedzkiego.
Usiedliśmy przy stoliku.
-O słyszysz muzyka leci. Więc  Mogę prosić panią  do tańca.
Był bardzo szamański. Potrafi przekonać dziewczynę.Czułam się jak na jego Balu
Oczywiście potrafił tańczyć.
-Pamiętasz?
-Pamiętam.
-Masz takie piękne oczy. W których się zakochałem.
-A ja w twoich. I w tobie.
Złapał mnie bliżej do siebie.  Jestem taka szczęśliwa.
-Powiem to jeszcze raz. Pięknie wyglądasz.
-Odbijany -  zobaczyłam Jareda.
-Zwariowałeś ?
-Nie dlaczego ?  Hmmm ale widzę  jednak miałem rację. Coś czujesz do naszego kolegi z innego kraju
-Mówiłam Ci już coś na ten temat. Chciałam ,żeby zobaczył nasze tradycję. A tak w ogóle  to po co ja ci to mówię?
-Anno co się z tobą dzieje?
-Jared powinnam zadać Ci to samo pytanie.
-Ze mną? Ty się  dziwne  zachowujesz. Chyba  opiekunka nie   powinna tak tańczyć z kimś kogo nawet dobrze nie zna.
-Oj chyba przesadzasz.  
-Ja przesadzam ? No raczej to nie wyglądało na relacje czysto przyjacielskie. Widać jak na niego patrzysz. A może to twój chłopak ?
-Kolego ! Teraz to przegiąłeś i zostaw mnie. Serio jesteś zazdrosny. Myślałam, że jesteś moim przyjacielem.  A ty zachowujesz się jak byś się we mnie zakochał.  Przepraszam ale  naprawdę nie chce z tobą gadać.
-Anna !
-Jared. To nie ma sensu. Nie psujmy sobie humoru i Cioci wesela. Ok?
-No dobra.
-Anna ? Kto to był ?
-Nie ważne. Mój przyjaciel. Znaczy się myślę ,że mój  przyjaciel.
-Dobrze nie pytał o co się kłóciliście.
-Jesteś  cudowny. Cieszę się ,że Cię poznałam.  
-Chyba powinienem dzisiaj wrócić.
-Już?
-Tak pewnie  tam już listy gończe piszą .
-Chciałabym zobaczyć jakie Ci zdjęcie dali.
-Pewnie nie aż takie ładnie  jak mój portret od Ciebie.
-To co wieczorem  jedziemy ?
-No musimy.
Nie chcę się z nim rozstawać. Dobrze mi tak.  Ale muszę.
Wybawiliśmy się za wszystkie czasy. To chyba najlepsze wesele na jakim byłam.
Kiedy ciocia rzucała welon. Złapałam Go.
Człowiek ,który złapał  muszę Wujka to Josh. Czy to by przypadek trudno stwierdzić.
Była prawie 4 nad ranem. Pojechaliśmy do domu.
Powiedziałam mamie ,że chcemy się jeszcze przejść bo nie chce nam się spać. Odziwo się  zgodziła
Więc poszliśmy do parku i do tajemniczej piwny Ojca Josha.
Włączyliśmy maszynę. I o to jesteśmy już w innym świecie.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego