• Wpisów: 196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin: 38 660 / 2289 dni
 
truskaweczka001
 
-Nie wyglądamy jakoś dziwnie ? –zapytałam
-Jest już noc. Nikt nas  nie zauważy. Muszę się jakoś wkraść do pokoju.
-Ale do pałacu jeszcze kawałek.
-Wiem. Dlatego pojedziemy konno.
-Konno ? Gdzie tu teraz znajdziesz konia ?
-Spokojnie mam swoje kontakty. – uśmiechnął się.
Josh użył czegoś  podobnego do gwizdka. I nagle usłyszałam stukanie  o ziemię  kopyt konia.
-Jakim cudem ? – byłam bardzo zdziwiona.
-To jest mój koń. Mój przyjaciel się nim opiekuje. Bo mama powiedziała ,że nie chcę  mieć więcej koni.  Prawda ,że śliczny ?
-Jest przepiękny.
Był dużo i biały i miał bardzo długą grzywę.
-Wsiadaj.
-Będziesz musiał mi pomóc.
Josh podsadził mnie na konia.
-No więc jedziemy
Jechaliśmy w miarę szybko. Czułam się przy nim bezpiecznie.
- Teraz ty jesteś w moim świecie. Zobacz jaka wymiana.
-I muszę Ci powiedzieć ,że mi się tu podoba.
Podjechaliśmy pod pałac. Upewniając się ,że nikt nie stoi na straży.
-Wchodzisz ze mną –postanowił.
-Twoja mama mnie zauważy.
-To wtedy schowasz się pod łóżko i będzie dobrze. Nie wypuszczę Cię stąd zbyt szybko.
-Okey.
-Uwaga na suknię bo będziesz miała dziurawą.
-Śmieszne wiesz.
Starałam się nie narobić hałasu ponieważ miałam buty na obcasie.
Wkurzyłam się i  ściągnęłam te cholerne buty.
-I co teraz z nimi zrobisz?
- Rzucę je gdzieś i będę chodzić na bosaka. Nogi mnie od nich bolą.
Josh wziął mnie podniósł. I  Przeniósł na łóżko.
-CO ty wyprawiasz?
-Mówiłaś ,że Cię nogi bolą więc  pozwoliłem sobie Tobie  pomóc. – uśmiechnął się tym swoim zabójczym uśmiechem.
-Uwielbiam Cię. Jest taki idealny. Nie znam podobnej osoby.  Chyba to serio miałam szczęście ,że Cię poznałam.
Pochylił się nade mną  i lekko pocałował.
-Wiesz ,że łamiesz zasady – uśmiechnęłam się lekko.
-Wiem ale to nie moja wina. Ty tak na mnie działasz.
-Powiedz mi czy to nie sen ?
-Sen ?
-Tak bo czuję ,że to nie jest prawdziwe.
-To wszystko jest jak najbardziej prawdziwe. Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
-Skombinuję Dla ciebie coś do spania.
-Josh ale ja powinnam wracać.
-Ciii – przytknął mi palec do ust.
I poszedł.
Jestem taka szczęśliwa. Tylko zastanawiam się  o chodziło Jaredowi. Czy on się we mnie zakochał? Nie no to chyba nie możliwe.
-Mam  jakąś koszulkę znalazłem. Myślę ,że będzie dobra.
-Odepniesz mi sukienkę ?
-Oczywiście.
Dotknął moich ramion, poczułam dreszcz.  Ale bardzo przyjemny.
-Jesteś taka cudowna, śliczna i urocza.
-A co będzie jeśli się już nie zobaczymy ?
-Nie mówi takich bzdur. Umrę z tęsknoty za tobą.
-A ja za tobą. Idę się przebrać.
Koszula była na mnie dużo za duża ale  za to była wykonana z bardzo miękkiego materiału.
Rozpuściłam włosy idąc w stronę  do Josha. Zobaczyłam ,że patrzy na jakieś zdjęcie.
Wskoczyłam lekko na jego łóżku aby się do niego przytulić.
-Co oglądasz ? –zapytałam.
-To mój Ojciec.
-Tęsknisz za nim ?
- Bardzo.
- Zobaczysz na pewno żyję.
-Mam nadzieję.
Josh złapał mnie do góry  i położył na materacu.
-I co teraz ? – zapytałam.
-Nie wiem – zaczął się śmiać
A ja razem z nim.
-Powinniśmy iść spać.
-Ale mi się nie chce spać. – powiedziałam jak małe dziecko.
-No dobrze.. więc co masz zamiar robić do rana ?
-Możemy poleżeć i nic nie robić. Po prostu ?
-Jeśli tak chcesz.  Nie mam nic przeciwko.
Położył się koło mnie.  Nie miał koszulki. Miał boskie ciało. Mało takich mężczyzn znam co o siebie dbają.
- Jaki ty ciepły.
-A ty taka zimni utka. Mój zmarzluszek.  –pocałował mnie w czoło.
Nie odpowiedziałam nic  zaczęłam rozmyślać i nawet nie wiem kiedy usnęłam.
-Anna ! Wstawaj słyszałem moją Matkę. Musisz iść.
Przebrałam się szybko.  
- No to do zobaczenia. –powiedziałam.
Przyciągnął mnie do siebie. I mocno pocałował
-Kocham Cię. –  powiedziałam i wyszłam przez okno.







. Kiedy schodziłam na dół. Poczułam ,że coś uderzyło mnie od tyłu głowy i straciłam przytomność.
********************

Boli mnie tył głowy, nie wiem co się dzieję. Gdzie ja w ogóle jestem? Próbuję otworzyć oczy i dostaje nagłego ataku kaszlu. Czuję się jak bym wypruwała flaki. Słyszę głosy. -O Obudziła się- mówił jakiś mężczyzna -Co ja tutaj robię? Skąd się tutaj wzięłam? -Nie zadawaj tyle pytań, wiemy ,że masz bardzo dużo wspólnego z maszyną. -Jaką maszyną ? - Jesteś bardzo podobna do Matki. -Do Matki? CO ty chcesz od mojej Matki? – byłam naprawdę zła.


Przepraszam za tak długo nie dodawanie rozdziału. Ale wiecie szkoła i  jeszcze brak weny. Ale mam nadzieję ,że te moje wypociny wam się spodobają :)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego