• Wpisów:196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin:38 664 / 2289 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiaj bal , który organizuje moja siostra .Niby się cieszę niby nie .Laura się nie odzywała .Jak dobrze ,że nie będzie Sebastiana , ponieważ nie chodzi do nas do szkoły .A jest to impreza wewnątrz szkolna .Zarobiłem na razie 10 tys. Jeszcze 40 tys . Wyścigi dopiero jutro .Mam nadzieję ,że wygram .Przemierzyłem garnitur .Leży jak ulał .Zastanawiałam się czy kiedyś założę szczęśliwą rodzinę. Chciałbym aby mama była ze mnie dumna. Musiałam jechać z Alą aby wszystkiego dopilnować .Była tam już i też Laura która przygotowywała się do występu .Wyglądała promieniejąco w swoim kostiumie i tymi pomponami .Usiadłem na ławkach i przyglądałem się jej. Uśmiechnęła się .Nasz kontakt powoli urywa , nie to co kiedyś nie mogliśmy bez siebie żyć . A teraz ma swojego Sebastiana .Może z nim będzie jej dobrze .? Przyszłość pokaże powoli zacząłem przygotowywać dekoracje i inne pierdoły. Zajęło mi to dużą ilość czasu .Pędzikiem pojechałem do domu przecież musiałem wyglądać jak człowiek .Garnitur założony , włosy uczesane .Można iść na zabawę . I pomyśleć ,że człowiek zaraz pójdzie na studia .Dzisiaj moim zadanie jest otworzyć bal rozpoczynając polonezem razem z Laurą . Czekała już na mnie .Wyglądała jak królowa , miała piękną suknię do ziemi , długie kręcone włosy .Gdybym jej nie znał zakochałbym się w niej od razu .
-Można prosić .-wyciągnąłem rękę .
-Oczywiście. – dając mi swoją delikatną dłoń .
Zauważyłem na jej ręce pierścionek ale może już go miała . ? Otworzyliśmy razem bal . Przyglądałem się i jednak stwierdziłem ,że może…. Nie to nie być prawda to pierścionek zaręczynowy .! Muszę z nią porozmawiać . Zabrałem ją na bok .
-Chcesz mi coś powiedzieć .? zapytałem w Prost .
-Ale o co ci chodzi .? – wzrokiem pokazałem na pierścionek.
-A o to . Tak Sebastian mi się oświadczył . –mówiła dumnie .
Stałem jak skamieniały .
-Nie wierzę ,że jesteś tak lekko myślna .Dopiero co skończyłaś 18 alt i już się żenisz.!
-Jesteś zazdrosny ! Zachowujesz się jak bym była tylko twoja . Aleks ja go kocham . ! To jest tylko potwierdzenie naszej miłości .
-To jest decyzja na całe życie .! .
-Myślałam ,że chociaż mnie wesprzesz .? Przemyślałam to i wiem co robię . Czemu się tak o mnie martwisz. ?
Miałem ochotę jej powiedzieć .”Bo cię kocham „ . Ale się powstrzymałem .
-Bo nie chcę abyś popełniła największy błąd w swoim życiu . !
-Uważasz ,że to błąd .?
-Tak ! .
-Mam już 18 lat . I wiem na co się decyduję . To moja decyzja .Nie zamierzam zmieniać zdania .
-A kiedy to ma być. ?
-Jak najszybciej .Chcemy wyjechać na kilka miesięcy .
-Nie tego już za dużo idę sobie .Nie mam zamiaru cię zatrzymywać .Rób sobie co chcesz .
Poszedłem nie wiem gdzie . Laura wołała mnie , próbowała mnie zatrzymać , Ale nie chciałem jej słuchać .
-Powiedziałaś i tak już wszystko .Nie musisz nic tłumaczyć . To i tak nie ma sensu .
-Aleks to nie miało tak być . Ja go kocham .
-Jeśli go kochasz no to ja cię nie zatrzymuję żeń się .
-I co zamierzasz zrobić . ?Gdzie chcesz iść. ? Przecież jest bal . Musimy wrócić .
-Zaraz wrócę .Ale sam .Błagam idź już bo powiem coś czego będę potem żałował .
-Błagam przemyśl to , nie rób nic głupiego .
Nie odpowiedziałem jej nic , szedłem przed siebie . Po prostu nie mogłem w uwierzyć .Jeszcze chcę z nią wyjechać . Jeszcze nigdy w życiu nie pokłóciliśmy się tak ostro . Jestem tak zły na siebie ,że masakra .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Spotkałam się z Sebastianem, opowiedziałam mu o pieniądzach od rodziców , i co zamierzam z nimi zrobić .Zdziwiła mnie jego reakcja i po raz pierwszy pokłóciliśmy się .
-Oszalałaś do reszty . ! Tyle pieniędzy chcesz przeznaczyć dla takiej zwykłej dziewczyny .A co ona nie ma nikogo innego .? Nikt z rodziny nie może jej pomóc .Co ty jesteś pomoc społeczna .No Laura pomyśl – bulwersował się.
-Żebyś wiedział , że nie ma .Jesteś bez serca .! A gdybym ja zachorowała nie pomógł byś mi .!- z nerwów nie wiedziałam co mówię .
-To zupełnie inna sytuacja . !
-Wcale nie inna .To moje pieniądze .I zrobię z nimi co będę chciała .I nic ci do tego .
-Żebyś nie żałowała .
Wkurzyłam się i poszłam usiąść przy oknie na parapecie .Nie odzywając się do niego .Jak można mieć takie serce z kamienia . ? Chciał mnie złapać za rękę odsunęłam ją . Potem przytulić .Odepchnęłam go.
-Zostaw mnie .! – krzyczałam.
-Nie nie zostawię .Kocham cię i przepraszam za to co powiedziałem .
Ja też go kocham więc przyjęłam przeprosiny .Oboje położyliśmy się na łóżku i po prostu leżeliśmy .Była tak miło .Sebastian całował mnie delikatnie co mi się bardzo spodobało. Zadał mi pytanie .
-Myślałaś kiedyś nad swoim życiem co chcesz dalej robić .?
Zdziwiło mnie to pytanie .
-Nie mam pojęcia . Wiem ,że chce być szczęśliwa z tobą . –uśmiechnęłam się a Sebastian lekko dotknął mojej twarzy ,m przyglądając mi się , miał takie ciepłe i gładkie ręce Wpatrywaliśmy się sobie w oczy . Wplatał swoją dłoń w ,moje włosy . Cudowne uczucie .
-Mógłbym przeżyć z tobą całe życie .Kocham cię .
Nie zdążyłam nic powiedzieć , zaczął mnie całować .Zamknęłam oczy i zrobiłam tak zwanego dzióbka .Zaczął się śmiać .Wyszłam na idiotkę .
-Jesteś okropny . Ale i tak cię kocham . – wzięłam poduszkę i rozpoczęła się bitwa na poduchy .
-Teraz masz zadanie bojowe do wykonania .Musisz się zrobić na bóstwo , ponieważ idziemy na dyskotekę .
-Ło Jezu .Aleś teraz wymyślił .Daj mi 15 minut .I będę gotowa . – poszłam do łazienki , zrobiłam lekki makijaż , zaczesałam włosy i założyłam zwykłą dżinsową sukienkę .
-Wyglądasz pięknie moja pani .
-To co idziemy . ? –zapytałam
-No już Niecierpliwcu ty mój .
Pojechaliśmy do klubu na koniec miasta .Z zewnątrz wyglądał ciekawie A w środku pełno ludzi , pijących alkohol , tańczących . Fajna muzyka .Sebastian pociągnął mnie za sobą na parkiet . Akurat puścili bardzo szybką piosenkę . Szalał jak narwany . Ale lubiłam taki rodzaj tańca. Nie czułam nigdy takiej energii .Sebastian pochylił mnie nad sobą robiąc piruet i pocałował . Kiedy piosenka skończyła się nie wiem kiedy ale Sebastian zniknął .Nie wiedziałam go nigdzie .Rozglądałam się i usłyszałam głos didżeja .
-Na prośbę mojego kolegi , chciałbym go dopuścić do głosu .Powitajcie go gorąco .
Mój boże jedyny był to Sebastian !
-Jest tutaj na Sali najpiękniejsza dziewczyna którą kocham nad życie . I chcę z nią spędzić resztę życia Lampa zaświeciła mi prosto w oczy .
-O to ona .Laura proszę Cię podejdź tutaj .
-A ta piosenka jest dla ciebie . – mówił didżej .
Była to piosenka „Chcę tu zostać „ . Wszyscy ludzi wiwatowali .Byłam w centrum uwagi . Nie wiedziałam o co mu chodzi . Nie wiedziałam o co chodzi . Dotarłam na scenę .Sebastian pomógł mi wejść .
-O to moja dziewczyna . Chciałbym ci się o coś spytać . –Uklęknął i wyciągnął czerwone pudełko z pierścionkiem .
-Czy wyjdziesz za kogoś takiego jak ja .?
Po prostu nie mogłam wydusić z siebie słowa a tłum krzyczał
-Zgódź się . – wiwatowali chórem
-TAK! . –wykrztusiłam przez łzy szczęścia i rzuciłam mu się na szyję .
Założył mi pierścionek na palec . Pocałowałam go .
Tłum wiwatował wszyscy gratulowali . Kto by pomyślał ,że on coś takiego wymyśli To były najlepsze zaręczyny na świecie .!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Muszę zdobyć te 50 tys . Nie mogę zostawić w takiej sytuacji Laury . Wziąłem ulotkę z tymi wyścigami . Dzisiaj pierwszy wyścig , można zgarnąć 10 tys . Nigdy nie brałem udziału w takim czymś .Ale pierwszy raz musi być . Siedziałem razem z Laurą i po prostu gadaliśmy . Przyglądałem się jej , nie mogłem oderwać od niej oczu . To było z byt silne. Zauważyłem na jej szyi naszyjnik . Bardzo ładny . Pewnie dostała go od Sebastiana . Boże co ten koleś sobie wyobraża , kupuje jej wszystko co najdroższe i myśli ,że będzie ją miał na zawsze . Ktoś zapukał do drzwi . Była to ciocia Laury .
-Aleks coś chyba do ciebie . – podała mi dużą kopertę . Byłem pełen myśli , co to może być . I jeszcze o tej porze .I czemu bez adresu .? wiele pytań a brak odpowiedzi .
-Dziękuję. Pani bardzo . – odpowiedziałem .
-To ja zostawię was samych . – i poszła .
-Hej uspokój się to pewnie nic strasznego . – pocieszała mnie .
Ręce mi się trzęsły jak galaretka .
-Proszę cię przeczytaj to za mnie . Bo ja nie dam rady .
-No dobrze jak chcesz . – otworzyła kopertę swoimi pięknymi , gładkimi dłońmi .
-No to czytam .
„ Drogi Aleksie .Przemyślałam to i o owo i stwierdziłam , że jednak nie mam dla kogo żyć .! Wszyscy się ode mnie odwrócili nawet właśni rodzice . Myślałam ,że chociaż ty mnie pokochasz jak ja ciebie . Ale jednak się myliłam .Żyłam nadzieją ,że będę wiodła szczęśliwe życie z tobą . Ale jednak nadzieja mnie oszukała . Zamierzam skoczyć z wieżowca , więc pewnie będzie pełno wiadomości o tym co zrobię . Na pewno dowiesz się o tym w Warszawskiej gazecie . Wszystkiego dobrego .”
Elizabeth .
Laura zrobiła takie duże oczy z przerażenia . Ja tak samo . Tego bym się nie spodziewał . A Tu taki szok. !
-Czemu ta dziewczyna chce się zabić .? –pytała Laura .
-To długa historia . Ale poznałem ją w Warszawie . Oprowadziła mnie trochę po niej . Potem nieoczekiwanie wyznała mi miłość . Ale ja jej nie kochałem . Chciała się nawet ze mną ożenić . Myślała ,że ja ją kocham tak samo jak ona . Nawet jej nie znałem . Więc powiedziałem ,że nie możemy być razem .
-Współczuję . A ona nie jest chora. ?
-Właśnie mi się wydaję ,że tak chciałem ,że poszła na leczenie ale nie zgodziła się . Teraz mam wyrzuty sumienia .
-Nie możesz się obarczać . To nie twoja wina .
-No wiem wiem .Ale jakoś mi jej szkoda .
-Rozumiem . Ale będzie dobrze . Po prostu choroba byłą tak nasilona ,że tak się stało .
-Masz rację .
Musiałem już iść. Pożegnałem się z Laurą . Powiedziałem jej ,że zdecydowałem się na te wyścigi .
-Błagam cię uważaj tam na siebie . Powodzenia . – prosiła .
-Dobrze .Będę uważał . Obiecuję . Na razie .
-Papa .
Godzina 20 . O 21 zaczyna się cała impreza . Trochę się bałem pewnie będą tam same mięśniaki .
Musiałem zapłacić za wstęp ale nie dużo bo 15 zł . Podpisałem zgodę na wyścig . Czułem się jak w filmie „Szybcy i wściekli „ Trasa miała około 3km . Dziwnie się czułem w takim towarzystwie .Wszyscy pili a to piwo a to wódkę . Dużo dziewczyn życzyło mi powodzenia . Były one ubrane w bardzo skompe ubrania . Wsiadłem do samochodu . I dopiero wtedy poczułem ,że robię coś co lubię .
Położyłem nogę na gaz . Kiedy opuszczono chorągiewkę na start . Nie przejmowałem się niczym . Jechałem przed siebie .Żeby tylko wygrać .Wszystkie smutki i żale jakoś przestały mnie interesować . To było cudowne uczucie .Ten zapach kół i benzyny . Nawet nie wiem kiedy byłem już na mecie . I wygrałem ! Wszyscy mi gratulowali . Wiwatowali .
-Trzymaj kasę. Na drugi raz nie dam ci się tak załatwić . – powiedział koleś z którym się ścigałem .
-Jak masz na imię.? – pytały dziewczyny .
-Aleks – odpowiedziałem .
-Może zostaniesz z nami jeszcze trochę , napijesz się .Pobawimy się .
-Jasne – odpowiedziałem .
Bawiłem się jak nigdy w życiu , piłem piwo , wszystko co się dało . Przecież żyję się tylko raz .! Czułem się świetnie . Przyszedłem do domu , włączyłem telewizor . Nie mogłem uwierzyć .
„Pewna dziewczyna dzisiaj w nocy . Skoczyła z wieżowca . Było to samobójstwo .Wyglądała na 17 lat. Wszyscy są w szoku . Całe miasto . Od kliku tal to już nie jedno takie zdarzenie . Więcej informacji za 20 minut .Dziękujemy za uwagę .
-O mój boże .Czyli jednak nie żartowała . ! .Co ty najlepszego Eli zrobiłaś .Przecież mogłaś żyć . Na pewno znalazłabyś kogoś . !
Czułem furię , chciałem rozwalić wszystko . Chociaż i tak wiem ,że to by nic nie dało . Stało Się Elizabeth odeszła .!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Zdziwiłam się kiedy Aleks wyszedł . Ale nie mogłam go zatrzymać . I tak by mi się pewnie nie udało . Ciocia zrobiła mi tort . Cieszę się chociaż ,że Ala została . Zdmuchnęłam wszystkie świeczki . Czułam się jak mała dziewczyna chociaż jestem już pełno letnia .Ciocia opowiadała nam jak to było za jej czasów ,że nie było Internetu , komputera i wszyscy jakoś żyli a teraz to bez tego a ni rusz . I ludzie bardziej się starali o względy od drugą osobę .Pisali listy . Co było bardzo romantyczne . Przyniosła nam nawet jeden z nich . Miała męża ale niestety zdradził ją .I nie potrafiła mu tego tego wybaczyć . Jaka To smutna opowieść .Szkoda mi cioci . Nawet nie wiem kiedy nadszedł już wieczór . Pożegnałam się z Alą . Sebastian zabrał mnie na plażę . Bardzo się zdziwiłam .Kocham piasek i wodę . Tam jest tak spokojnie i harmonijnie . Jakoś się nie odzywał . Nie wiedziałam o co chodzi .Wszyscy dzisiaj jacyś nadąsani. Kiedy patrzałam na wodę . Nagle złapał mnie lekko za talię co bardzo mi się spodobało .
-Jesteś taka śliczna . Moja droga Lauro . Kocham cię jak wariat . Z okazji twoich osiemnastych urodzin chciałbym ci coś dać . Otworzył czerwone pudełko . To było nie do opisania . Był to naszyjnik . Srebrny . Bardzo ładny .Ale musiał kosztować masę pieniędzy .
-Sebastian . Za bardzo mnie rozpieszczasz .Wystarczyła by jakaś drobnostka . Naprawdę .
-To są twoje urodziny .Więc należy ci się coś wyjątkowego . Chciałem abyś zawsze go nosiła i pamięta o mnie . Mając go na szyji . Więc teraz pozwól ,że ci go założę.
-Dobrze .- Zakładał go bardzo delikatnie . Całując mnie po ramionach i szyji . To było cudowne . Potem pocałował mnie bardzo namiętnie . Uwielbiam jego pocałunki .
-Kocham cię . –powiedziałam patrząc mu prosto w oczy .
-Ja ciebie też .
-To moje najlepsze urodziny . Dziękuję ci bardzo . – podniósł mnie do góry i niósł mnie w ramionach przez kawałek plaży . Potem oboje wskoczyliśmy w ubraniach do wody .I pocałowaliśmy się pod wodą. Ten dzień mógłby się nie kończyć . kiedy wyszliśmy z wody zadzwonił mi telefon . Był to nie znany numer . Odebrałam .
-Dzień dobry . Czy dodzwoniłem się do koleżanki pani Luizy .?
-Tak .A coś się stało .?
-Mam złe wieści .Niestety będzie potrzebna operacja .Ale planujemy ją za jakieś 3 tygodnie . Bardzo mi przykro .
-Dobrze dziękuję . Na pewno załatwię pieniądze .
-Boże , nie wiedziałam ,ż e to się tak skończy . I skąd ja wezmę te pieniądze .? – myślałam .
-Sebastian możesz mnie zawieźć do domu .?
-Jasne .Ale kochanie co się stało .?
-Luiza będzie miała operację .! Muszę jechać do szpitala ale najpierw do domu się przebrać .
-No dobrze .Już jedziemy .
Pożegnałam się z nim w samochodzie. Nasze pożegnanie było bardzo czułe i ekscytujące .Zadzowniłam z domowego telefonu do Aleksa . Zaraz ma przyjechać . Stanął w drzwiach z kwiatami .
-Przepraszam za moje zachowanie . – mówił wręczając mi bukiet oczywiście tulipanów.
-Nie ma sprawy . Są piękne. Muszę z tobą porozmawiać .Chodź do pokoju .
-Moja koleżanka będzie mieć operację , Ta Luiza co ci mówiłam . Okazało się jeszcze ,że jest w ciąży . Jest teraz w szpitalu . I teraz potrzebne są pieniądze na operację .
-Oczywyście ,że pomogę , przecież tu chodzi o dwa ludzkie życia. Tylko jak .?
-No właśnie nie wiem . Może uda mi się coś od cioci pożyczyć . Potrzebne jest 150 tys .
-O ja nie mogę . Widziałem ,gdzieś tutaj ogłoszenie , o wyścigach samochodowych gdzie można zarobić dużo kasy . Może jak spróbuję i wygram to sporo zarobię .
-Zwariowałeś .Przecież to pewnie jest nie legalne .A jeśli coś ci się stanie .Wtedy nigdy bym Se tego nie wybaczyła .
-A mam inne wyjście .Muszę spróbować.
-No dobrze . –odpowiedziałam smutną miną .
-Chciałabym otworzyć pewną paczkę którą dostałam wczoraj . Kurierem . I chcę żebyś był przy mnie .
-Nie ma sprawy .
Otworzyłam wieczko . była tam koperta . I kilka zdjęć . W białej kopercie było napisane moje imię . Otworzyłam ją . Pięniądze .? Tak to były pieniądze . Nie wiem ile . I karteczka.
„Kochana Lauro oszczędziliśmy trochę pieniędzy ze sprzedaży domu . I Chcieliśmy żebyś dostała je na swoje osiemnaste urodziny . Jest tam 100 tys . zł . Mamy nadzieję ,że przydadzą ci się . Bardzo cię kochamy .
Mama i Tata .
Łzy miałam już w oczach , ale mi rodzice zrobili prezent . Boże 100 tys . Nie wiedziałam co mam zrobić .To tyle pieniędzy muszę je dać na operację Luizy .Tak to właśnie zrobię . Ona potrzebuję ich . Rodzicie byli by ze mnie dumni .
-Boże jak mi ich brakuję .- płakałam jak dziecko .
-Będzie dobrze .Już nie płacz . Musisz być silna .- pocieszał mnie .
-Wszystko się wali , Jeszcze Luzia co jeszcze mnie czeka .
-Nic . Na pewno nic jestem tego pewny . – mówił .
-Miejmy nadzieję . – powiedziałam .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Noc jadę pociągiem , wracam do domu .Mam za dużo wrażeń jak na ten tydzień . Elizabeth nie dzwoniła , nie przychodziła .Może to i lepiej . Albo początek przed burzą.? Godzina 12. 00 Nastał nowy kolejny dzień .Dzisiaj urodziny Laury. Jak to szybko minęło. Zastanawiam się czy jej powiedzieć czego się dowiedziałem .Lepiej chyba jeśli poczekam na odpowiedni moment i tak mi nie uwierzy. Co ta Laura wyprawia nie widzi ,że Sebastian ją oszukuję. Ale i tak moje słowa nic nie wskórają .
Co człowiek może zrobić pod wpływem emocji .Miłość to największe i najgłębsze uczucie .Ale czy on ją kocha .? O to właśnie jest pytanie . Nie mogę zmusić kogoś ,żeby kogoś kochał .Co powiem . Nie być z nim .Bo ja cię kocham . Wybierz mnie a nie jego . Ja jestem lepszy dla ciebie a on kopnie cię w dupę i zostawi przy najbliższej okazji .Wyszedł bym na totalnego idiotę . Popatrzałem w okno .Wszędzie ciemno , cicho .Nic się nie dzieję . Wszyscy śpią w swoich wygodnych łóżkach i śnią .Nie wiadomo o czym i o kim . Ciekawe czy Laura chociaż przez chwilę o mnie myśli przez ułamek sekundy. Ciągle mam przy sobie naszą połówkę serca . Noszę ją każdego dnia . A teraz nie wiadomo czy nie rzuciła gdzieś w kąt . I po prostu wymazała wszystkie wspomnienia . Po tylu latach naszej rozłąki . ? Nie wierze w to . Moja Laura dzisiaj wkracza w dorosłość . Można tak powiedzieć . Na pewno ucieszy się ze swojego aparatu . Kupiłem jej jeszcze ramkę na do której włożyłem zdjęcie które dała mi przed odjazdem . Cały czas dobija się do mnie Elizabeth już od kilku godzin nie słyszałem , ponieważ wyciszyłem telefon . Odebrałem oczywiście ale nie byłem zadowolony , nie chcę jakoś mi się z nią gadać .
Aleks błagam wróć . Ja nie mogę bez ciebie żyć .Kocham cię rozumiesz .? Jeśli nie przyjedziesz to ja się zabiję . Bo nie mam dla kogo żyć . Ty byłeś jedyną osobą dla której chciałam zostać na tym świecie. Uwierz ja nie żartuję zrobię to . Skoczę gdzieś z jakieś góry czy z wieżowca .
-Elizabeth ja nie mogę . Zrozum Nie kocham cię .I nie wrócę . A ty błagam cię nie rób niczego czego będziesz żałować . Na pewno masz dla kogo żyć . Znajdziesz sobie inne fajnego chłopaka .
-Nie nie znajdę .! .Chcę ciebie .Nikogo innego . ! Dobra na razie . Cześć .
-Poczekaj . – mówiłem do słuchawki .Ale już nie odpowiadała .
Nie chciałem ,żeby popełniła samobójstwo .Ale co mam zrobić . Nie kocham jej . I nie mogę jej obiecać ,że będziemy razem , mam robić jej nadzieję. ? A co jeśli ona naprawdę nie żartuję i się zabiję . Broń pani boże ją od takich pomysłów . Ale kto wie co jej do głowy szczeli . Ona na pewno jest chora .I potrzebuję pomocy . Nie mogę jej pomóc . I co ja mam zrobić .? Czekać aż może pójdzie po rozum i pójdzie na terapię . Czy może po prostu odpuścić i olać to . Pociąg właśnie stanął . Dojechałem do domu . Jednak prawdziwie jest powiedzenie wszędzie dobrze ale w domu najlepiej . Wolnym krokiem poszedłem do domu . Otworzyłem po cichu drzwi , żeby nie obudzić Ali . Odłożyłem torby w przedpokoju. Zajrzałem do pokoju mojej siostry .Spała smacznie jak aniołek . Nagle zacząłem ziewać , postanowiłem ,że prześpię się chociaż ze dwie godziny . Jest dopiero 5 rano. Przebrałem się w piżamę i poszedłem prosto do mojego wygodnego łóżka . Miałem jakieś koszmary aż strach o nich mi sobie przypominać . Wstałem leniwie przecierając oczy . Umyłem się ubrałem i zeszedłem do kuchni .Gdzie powitała mnie Ala .
-Aleks ! Jezu jak się za tobą stęskniłam .
-Uwierz mi ja bardziej . – przytuliliśmy się nawzajem .
-Co słychać .? –zapytałem .
-A organizuję bal na koniec szkoły . Oczywiście przyjdziesz .? Prawda .? Tematyką są lata 80 . Fajny temat co nie .?
-świetny .Ale mam artystyczną siostrę .
-Dzięki .
Godzina 12 . Wziąłem prezent dla Laury i razem z Alą pojechaliśmy do jej domu. Laura od razu otworzyła nam drzwi. Ucieszyła się z naszego przybycia .
-Boże Aleks cały tydzień cię nie było . Miałeś się odzywać .Martwiłam się o ciebie ,że coś ci się stało.
-Nie nic mi nie jest . Jak widzisz już przyjechałem .
-Ale się cieszę. – przytuliła mnie .
Wyglądała promieniejąco . Jeszcze lepiej niż ostatnio . Jak ja bym chciał aby ona była moja .Moja Laura .Którą kocham całym sercem . Oddałbym za nią życie. Nigdy nie spotkałem kogoś takiego . Jak ona , miła , kulturalna ma poczucie humoru .Po prostu idealna .
-Wszystkiego Najlepszego .! . Dużo szczęścia . I wszystko czego sobie wymarzysz . – podałem jej prezent .
-Aleks nie musiałeś .Naprawdę . – mówiła .
-Nie marudź tylko otwieraj .
Usiadła na sofie w dużym pokoju . I powoli otwierało kartonowe pudełko. Jej mina była nie dopisania . Po prostu skakała ze szczęścia .
-Nie wierzę .To mój aparat .Myślałam ,że go nigdy nie znajdę . Gdzie go znalazłeś .? -pytała .
-Pamiętasz jak robiłaś kiedyś zdjęcia w parku . To wtedy zostawiłaś go na ławce . I ja go znalazłem .
-Jejku .Dziękuję .Jesteś kochany . –pocałowała mnie lekko w policzek .
-Co powiecie na wspólne zdjęcie .? –zaproponowała .
-Jasne .-odpowiedzieliśmy chórem
Zdjęcie wyszło super . Laura bardzo się ucieszyła widać ,że jest szczęśliwa. Wtedy przyszedł Sebastian . Nie chcę nawet na niego patrzeć . Niech mi lepiej schodzi z drogi . Bo powiem coś czego bym nie chciał . Czułem w sobie furię , złość ,wściekłość . Wszystko na raz . Próbowałem się opanować . Ale nie wytrzymałem i powiedziałem Laurze ,że muszę już iść .
-Co się dzieję .Czemu już idziesz .? pytała .
-Nie ważne. Po prostu muszę .Zobaczymy się potem .Na razie .
I po prostu wyszedłem , Nie wiem gdzie mam dalej iść . Poszedłem byle gdzie . Przystałem przy parku .Wszędzie zakochane pary , Albo jakieś staruszki dokarmiające gołębie . Jak to w parku bywa . A ja sam bez nikogo . Chodzę sobie samotnie po parku .Usiadłem przy jakimś drzewie. Wyciągnąłem mój wisiorek . I po prostu wspominałem . Czy ja kiedyś odzyskam Laurę .? Zawsze traktowała mnie jak przyjaciela nigdy nic więcej . A ja chciałbym z nią spędzić całe życie . I może nawet dzień dłużej .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 

Jutro moje urodziny . Kończę 18 lat . Wreszcie będę dorosła. Będę mogła podejmować własne decyzję . Ale to szybko minęło . Pamiętam jeszcze jak się z Aleksem bawiliśmy w piaskownicy . Bardzo bym chciała aby rodzice byli przy mnie . W tym wyjątkowym dniu . Ciągle mam ich w moim małym serduszku zawsze przy mnie będą . I na pewno czuwają nade mną . Zostało mi ich zdjęcie . I tylko wspomnienia . Otworzyłam szafę . I moją uwagę przykuło to pudełko gdzie znajdowała się suknia kupiona przez ciocię .Była ona przepiękna. Trafiła w dziesiątkę. Zrobię jej przyjemność .I pójdę w niej na bal na zakończenie szkoły .Usiadłam przy biurku . Kiedy ciocia zawołała mnie na dół .
-Laura .Chodź tutaj szybko kurier do ciebie . - powiedziała .
Zdziwiłam się trochę. Kurier do mnie .? Szybko zeszłam po schodach .
-Dzień dobry . Pani Laura .? –zapytał listonosz .
-Tak a o co chodzi .?
-Mam dla pani paczkę , Miałem ją przynieść jutro ale mamy poślizg i niestety nie mógłbym jej jutro przynieść . Proszę tylko tutaj podpisać .
Było to kolejne pudełko . Nawet duże .
-Dziękuję ,życzę miłego dnia .
-Ciekawe od kogo . – pytała ciocia .
-Nie mam bladego pojęcia . - mówiłam patrząc na kartonowe sześcienne pudełko z kolorową wstążką .
-Widzę , że coś męczy . Powiedz o co chodzi .
-Tęsknię za mamą . – i jak zwykle się popłakałam .
Ciocia mnie przytuliła . I pocieszała . Wie ,że jest mi ciężko.
-Już dobrze nie płacz , na pewno nie chcą żebyś była smutna. Więc uśmiechnij się .
Od razu zrobiło mi się lepiej .
Wchodząc do pokoju usłyszałam wibrację telefonu . Była to Luiza . Szybko odebrałam .
-Laura Błagam cię przyjedź jak najszybciej . Mam złe wyniki i wysłali mnie do szpitala .Nie wiem co mam robić .
-Luzia spokojnie . Zaraz będę .Uspokój się. Już wsiadam w autobus i jadę do ciebie .W którym szpitalu jesteś .?
-Na Warszawskiej .
Rozłączyłam się . Ubrałam byle co na siebie , wzięłam torbę . I pobiegłam na autobus .
-Ciociu nie szykuj mi obiadu .Muszę jechać Luiza jest w szpitalu . Jak przyjdę wszystko ci opowiem.
-Pozdrów ją ode mnie .
Akurat miałam autobus . Za 20 minut byłam na miejscu . Zapytałam jedną z pielęgniarek gdzie znajdę dziewczyną którą właśnie przywieziono na odział .
-To będzie na samej górze . W prawo Pokój nr 18 .
-Dziękuję bardzo .
Zobaczyłam Luizę , leżała sama na Sali . Weszłam od razu do środka .
-Co się stało .?
-Mam złe wyniki . Wszystko zaczyna mnie boleć . Czuję się okropnie . Lekarze nie wiedzą co mi jest .
-A dziecko .?
-Na szczęście wszystko w porządku . Dzięki bogu . Już się trochę uspokoiła . Laura co teraz będzie .a jak ja jestem chora. ? Co będzie z dzieckiem .? Nie chcę żeby mi ją ktoś zabrał .
-Nie mów tak nawet ! . Wszystko będzie w porządku . Zobaczysz to pewnie przez ciąże masz złe wyniki .
-Boję się . – i zaczęła płakać w poduszkę .
Nie wiedziałam co zrobić. Sama miałam łzy w oczach . Ale nie chciałam żeby zobaczyła . Przyszedł lekarz .
-Zaraz pielęgniarka zawiezie panią na USG i na badania .
-Dobrze – odpowiedziała .
- A pani rodzina .?
-Nie bliska znajoma .
Pielęgniarka zabrała ją na badania .
-Chciałbym z tobą porozmawiać .Luiza przypuszczam ,że ma rzadką chorobę która atakuję układ nerwowy i florę bakteryjną .. I w najgorszym przypadku będzie potrzebna operacja jeśli dalej będzie wymiotowała . A jeśli chodzi o dziecko . Będziemy musieli wykonać cesarskie cięcie . Bo inaczej dziewczyna się wykończy . Ale jest jeszcze jeden problem . Taka operacja jest bardzo kosztowna . Potrzebujemy specjalnych sprzętów do jej przeprowadzenia . Zrobimy wszystko co w naszej mocy .
-Ile to będzie kosztować .? – mówiłam zdenerwowana .
-około 150 tys .
Zatkało mnie . Przecież to jest bardzo dużo pieniędzy . Błagam boga aby wszystko było dobrze ,że to tylko zły sen .
-Dziękuję za informację . –odpowiedziałam lekarzowi .
Czekałam na Luzię na korytarzu . Siedziałam jak na bombie . Denerwowałam się . Zobaczyłam Sebastiana z daleka .Pobiegłam do niego . I płakałam w jego ramionach
-Z Luizą . Jest coraz gorzej . Może mieć operację . Boję się o nią .To taka młoda dziewczyna . Ma jeszcze przed sobą tyle życia .
-Będzie dobrze .Zobaczysz pocieszał mnie , i pocałował w czoło . Właśnie przywieziono Luizę .
- Co on tu robi .? ! . Nie chcę cię widzieć . ! Wynoś się z stąd . I nie pokazuj się tutaj .! . –krzyczała .
-Luiza spokojnie. Co się dzieje . ? Idź lepiej zobaczymy się później . – powiedziałam do Sebastiana .
Pocałował mnie i poszedł .
-O co chodzi .?
-O nic . Przepraszam .Chyba go z kimś pomyliłam . Nie ważne.
-Ok rozumiem .
Obie siedziałyśmy przy łóżku i opowiadałyśmy o różnych rzeczach .Luiza została sama nie miała nikogo, jej rodzice wyjechali , został jej wujek . Ale nie ma w nim wsparcia ,ponieważ wujek sam ma kłopoty i nie może jej pomóc nawet finansowo . Około 19 poszłam do domu. Zasiedziałam się i to długo . A tajemniczą paczkę postanowiłam otworzyć jutro .

  • awatar Lentilek ♥: Boże, matko! Cudo po prostu! Ale wspaniale piszesz ;******
  • awatar ♥Everything About You♥: Eeeeej, niech z nią będzie ok... Proooszę xd Doobra, pisz dalej! Genialny rozdział ♥
  • awatar MADA FAKA DŻENTELMEN :* .: O Boże 150 tys.?? Żeby tylko z Luizą było wszystko okej :( :* Rozdział genialny i co to za paczka?? Czekam na nexta :* Dawaj go tu, a nie ... :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Elizabeth siedziała koło mnie na i przysłuchiwała się mojej monotonnej wypowiedzi. Wpatrywała się we mnie . Miała takie niebieskie głębokie duże oczy . Potem powoli zaczęła delikatnie łapać mnie za rękę . Nie wiedziałem o co jej chodzi . Nagle zaczęła się coraz to bliżej przybliżać . Wiedziałem co się kroi . Odsunąłem ją od siebie . Wybuchając złością .
-Zwariowałaś .?
-Ale o co ci chodzi. Nie podobam ci się .
-Lubię cię ale to nie oznacza , że musisz mnie już całować . Znamy się zalewdwie kilka dni . Nie sądzisz ,że to za szybko wszystko się dzieję .?
-Aleks …… - zaczęła ale nie dokończyła .
-Ale co no proszę dokończ . – nalegałem .
- Bo ja cię kocham ! Już od dawna . Wiedziałam ,że przyjedziesz tutaj . Dlatego czekałam na ciebie na dworcu . I specjalnie chciałam żebyś na mnie wpadł .
Zamurowało mnie. Jak to mnie kocha . ? Ale ja nie czuję tego samego co ona . Przez kilka minut nie mogłem wypowiedzieć żadnego słowa .Takiego wyznania nie spodziewałem się z jej ust .
-śledziłaś mnie mam rozumieć ,a tak w ogóle skąd wiedziałaś ,że tu będę .?
-Mam swoje informacje . Aleks ja naprawdę cię kocham . Ty również możesz mnie pokochać .I zobaczysz stworzymy szczęśliwą rodzinę .
Chyba się przesłyszałem . Czy ona Myśli już o planowaniu rodziny . ?
-Czyś ty do reszty oszalała .? Rodzina .? Jak my .?
-No my . Ty i ja .
-Elizabeth ja cię nie kocham .I nie pokocham . – wyznałem .
- Czyli kochasz Laurę .?
To mnie jeszcze bardziej zdenerwowało . Co ma do tego Laura .
-A skąd ty znasz Laurę .? I tak w ogóle to co ci do tego .? - oburzyłem się .
-Ale przyznaj się ,że ją kochasz .? – ciągła mnie za język .
Nie wiedziałem co odpowiedzieć .
-Tak kocham ją . ! i co zadowolona . – wykrzyknąłem .
-Nie tylko tak pytam . Aleks zrozum zakochałem się w tobie kiedy tylko cię zobaczyłam . Byłam w tedy w poznaniu i od razu jak by szczęliła strzała Amora . To były sekundy . Musiałam się z tobą zobaczyć . Jakoś porozmawiać . Uwierz mi ona nie jest ciebie warta .Ze mną będziesz szczęśliwszy. A Laurę zostaw w spokoju . Ona ma już swojego chłopaka .
Myślałam ,że zaraz wyjdę z siebie i stanę obok .
-Przepraszam co .? Jak to ma chłopaka . ?
-No coś mi się o uszy obiło – mówiła dumnie .
-Nie wierzę ci .! Błagam cię wyjdź stąd .
-Ale ja będę o ciebie walczyć . Do końca moich dni . Nigdy o to nie zapomnę . Zobaczysz jeszcze będziemy razem .Jesteśmy dla siebie stworzeni .
-Kobieto ty jesteś jakaś chora. Weź idź do lekarza.
-To nie choroba to moja miłość jest tak wielka do ciebie .
-Elizabeth błagam wyjdź . ! I nie przychodź tutaj więcej . I zostaw mnie spokoju .
-Dobra ale jeszcze mnie popamiętasz . Zrobię wszystko by cię zdobyć .
-Ej Ej . Poczekaj .Powiedz mi jeszcze jedno .Skąd masz te wszystko informacje o mnie .? - zatrzymałem ją .
-A od pewnego kolesia który ma na imię Konrad . Mogę ci nawet dać jego zdjęcie .
-rzuciła mi je chamsko w twarz . I pobiegła nie wiadomo gdzie . Boże kogo ja poznałem . Ja to mam szczęście . Podniosłem zdjęcie . Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem .Był to przecież Sebastian . ! . Tylko w innym kolorze włosów . A to drań .! Jak mógł to zrobić . To wszystko było zaplanowane. Teraz pewnie bajeruję Laurę drogimi prezentami . Ale i tak mi nie uwierzy . Pewnie jest w nim zakochana na amen. I moje słowa nic nie dadzą . Już nie wiem co mam zrobić . Czy powiedzieć jej czy nie .? Boże jakie to życie jest trudne . I pełne niespodzianek . Ktoś zapukał do drzwi .
-Chciałam ci coś oddać . – podała mi aparat
-Skąd to masz .?
-Konrad kiedyś przywiózł aby mi pokazać twoje zdjęcia .
Co mnie jeszcze dzisiaj czeka . ?
-Pa kochanie .- i pocałowała mnie w usta i poszła dalej .
Ona naprawdę powinna się leczyć .
Sebastian ukradł mi aparat ! I jeszcze bez szczelnie robił mi zdjęcia . Chyba sobie zasłużysz na totalne manto . Pofolgował sobie za dużo . Ale i tak nic mu nie udo wodnie . Jezu ale mnie wkurzył .Ciśnienie mi podskoczyło . Lepiej to oleje wyjdzie z tego jeszcze gorsza awantura. Zapadł wieczór. Odechciało mi się spać . Otworzyłem walizkę . I na ubraniach leżało moje zdjęcie z Laurą . Włączyłem aparat . Było tam dużo moich zdjęć . I jedno zdjęcie które siedziałem z kolegami pod drzewem. Jezu jak mogłem zapomnieć .Przecież to jest Aparat Laury . Muszę jej go oddać . Zrobię jej niespodziankę na urodziny . Na pewno się ucieszy . Bardzo mi jej brakuję . Tęsknię za nią .Za tymi wspólnymi chwilami . Ale teraz wszystko wyszło inaczej . Może się wszystko zmieni.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Rozdział .
Śniły mi się jakieś głupoty ,W jednym śnie byłam ja z Aleksem , gdzie trzymam małego noworodka w szpitalu. A w drugim , stoję przed ołtarzem w sukni ślubnej . Ciekawe co to może oznaczać .? Mniejsza z tym . Rozciągnęłam się jeszcze trochę rozespana i wstałam z mojego wygodnego łóżka. Założyłam szlafrok i poszłam się umyć . Przetarłam wodą zaspaną twarz . Postanowiłam wziąć szybki prysznic . Wysuszyłam włosy związując je w wysokiego kucyka . Od razu założyłam mój strój do ćwiczeń bo dzisiaj mamy próbę . Wychodząc z łazienki usłyszałam Sygnał połączenia a potem sms z treścią .
- „Zobacz przez okno „
Podeszłam do okna , siadając na parapecie . Nic tam nie było. Nagle słyszę pukanie do drzwi .A przecież wiem ,że nie zamykałam ich . Odwróciłam szybko głowę . Był to Sebastian .
-Oszukałeś mnie nic za oknem nie ma . –powiedziałam .
- Wiem ale chciałem odwrócić jakoś twoją uwagę , żeby się podkraść do twojego pokoju .
-Cieszę się ,że jesteś . – podeszłam do niego , bo stał w progu drzwi i mocno z całych sił przytuliłam i lekko pocałowałam .
-Ślicznie wyglądasz . Jak zawsze .Jakie masz dzisiaj plany .? – zapytał .
-Ja dzisiaj nic ciekawego nie robię . Tylko próba . Tak to jestem wolna .
-No więc przyjadę po ciebie i gdzieś się wybierzemy . Coś wymyśle na pewno nudzić się nie będziesz . Obiecuję .
-Trzymam cię za słowo – powiedziałam uśmiechając się do niego i patrząc w jego głębokie zielone oczy .
-Boże ale jestem głodna . Chodź na dół do kuchni . Już stąd czuję ,że ciocia coś pysznego szykuje .
-Ale ty masz węch kobieto . Haha . – zaśmiał się .
Wzięłam go za rękę i razem zeszliśmy na dół po schodach . Teraz najtrudniejszy moment muszę cioci przedstawić mojego chłopaka . Ciekawe jak zareaguje .
Ciocia wycierała naczynia .
-Dzień dobry –powiedziałam .
I chyba ją przestraszyłam , bo upuściła talerz .
-No szlak by to trafił . No nic to tylko talerz . Boże Laura ależ mnie wystraszyła .
-Przepraszam .
-Nic się nie stało . Jezu nawet nie zauważyłam ,że ktoś jest z tobą .
-Ciociu to jest mój chłopak Sebastian .
-Miło mi . Ale z ciebie ładny chłopak .- podała mu rękę .
-Ciociu błagam . –powiedziałam .
A Sebastian myślałam ,że nie wytrzyma ze śmiechu.
-Zjecie coś .Zaraz wam śniadanie podam .
-Jesteśmy bardzo głodni . –powiedziałam . – pukając go w łokieć żeby przestał się śmiać .
-Proszę bardzo siadajcie .
Zjedliśmy naleśniki z adwokatem .Pychota niebo w gębie . Potem pojechaliśmy autobusem do szkoły . Sebastian miał dzisiaj wolne bo inne klasy miały testy .
Dziewczyny już na mnie czekały . Bardzo fajnie mi się z nimi pracowało . Trenerka wymyśliła interesujący układ . Ale niestety był dość trudny i musimy włożyć w niego dużo pracy . Ale dla chcącego nic trudnego .
-Laura .! . – zawołał znajomy mi głos .
-Ala . Jezu jak cię dawno nie wiedziałam . – przytuliłam ją .
-Mam dobre wieści .Zgłosiłam się do przygotowania balu na koniec roku . I wymyśliłam , że tematyką będą lata 90 . I jeszcze będzie konkurs na króla i królową balu . Jej ale się cieszę . Pomożesz mi prawda .?
-Oczywiście ,że ci pomogę . Cieszę się , że to organizujesz . To będzie świetna zabawa . Ale teraz muszę zmykać mam próbę cheelderek .
-To ty jesteś w drużynie chelederek .I nic mi nie powiedziałaś .?
-Nie miałam jakoś czasu . Dobra ty moja gaduło muszę już iść .
Pobiegłam do dziewczyn .Które już się rozgrzewały . Sebastian pojechał coś załatwić i potem przyjedzie po mnie .
Kiedy miałyśmy przerwę , przyszła do mnie Luiza. Na śmierć zapomniałam , umówiłam się z nią do lekarza .
-Przepraszam zapomniałam ,że idę dzisiaj z tobą do ginekologa . Zaraz kończę i możemy iść .
-Jasne poczekam . Nie ma sprawy .Ale się denerwuję czy wszystko w porządku
-Musi być w porządku .Nawet nie masz prawa myśleć inaczej .Pamiętaj .
Godzinę później przebrałam się . I razem poszłyśmy do ginekologa . Była to bardzo miła pani . Widziałam ,że Luiza się denerwuję . Pani doktor robiła jej USG . Miała już sporawy brzuch .
-Jest pani w siódmym miesiącu .Dziecko rozwija się dobrze .Tylko nie pokoi mnie ,że jest takie ruchliwe . I bardzo kopie w brzuch . Może pani połamać żebra . Ale proszę się nie martwić nie dopuścimy do tego . Wymiotuję pani często .?
-Prawie co dwa dni . I strasznie boli mnie brzuch . I ostatnio zemdlałam .
-Musimy zrobić rutynowe badania .Podejdzie pani do punktu pobrania krwi . I jutro będą wyniki .I zobaczymy co dalej . Mogę powiedzieć ,że to będzie dziewczynka. Na razie to wszystko . Dziękuję . I do zobaczenia.
-Do widzenia dziękuję .
-Ale się bałam , dobrze ,że rozwija się prawidłowo. Moja mała dziewczynka .
-Będzie dobrze .
-Dziękuję za wszystko.
-Nie ma za co .Do zobaczenia jutro .
Umówiłam się z Sebastianem w parku . Czekał już tam na mnie .
-Cześć słońce .
-Gdzie idziemy .? –zapytałam .
- Dzisiaj proponuję taniec . A raczej szkołę Tańca .Tutaj nie daleko jest bezpłatna nauka tańca .
-żartujesz .? A ty umiesz w ogóle tańczyć . ?
-A to się okaże .Nie musisz wszystkiego wiedzieć . – pocałował mnie leciutko w usta i złapał za rękę poszliśmy w wcześniej wymienione miejsce .
Było tam wiele par . Mieliśmy nauczyć się walca . Lubię takie rodzaje tańca .
-Jeju . Ale to cudowne .
Było wiele par .Ale ja i tak czułam się jak bym była tam tylko z Sebastianem . To było jak bajka . Sebastian tańczył jak wyszkolony tancerz . Po prostu tego się nie da opisać . Nauczyciel nas pochwalił i aż się sam zdziwił , że teraz są tacy zdolni ludzie .
Jego mina była bezcenna .Całą drogę się z niego śmialiśmy . Uwielbiam spędzać czas z Sebastianem nigdy się przy nim nie nudzę . Był już wieczór . Całe miasto był tak pięknie oświetlone . Byliśmy tylko my . Nic więcej nas nie obchodziło . Sebastian pocałował mnie prosto w samiutkie usta. Jezu jaki on jest Romantyczny . Uwielbiam go . Wreszcie jestem szczęśliwa .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Drugi dzień już w Warszawie . Trochę słychać te wszystkie samochody z hotelu niestety centrum co poradzić .Ruchliwe miasto. Spotykam się dzisiaj z Eli . Nazywam ją tak , ponieważ jej imię jest za długie i postanowiłem wymyśleć coś krótszego .
Przyszła po mnie z samego ranka. I oboje pojechaliśmy na jakieś śniadanie , nie zdążyłem zjeść w hotelu ,przyszła tak wcześnie . Po pysznym śniadaniu ruszyliśmy do miasta , widoki przepiękne . Zrobiłem kilka zdjęć .
-I co podoba ci się.? – spytała Eli .
-I to bardzo, cudowne widoki wszystko takie inne większe . Nie miałem nigdy takiego uczucia .
-No widzisz mógłbyś się tutaj przeprowadzić byś miał je na co dzień .
- Nie wolę swoje miasteczko. Tam mi dobrze .
-Rozumiem . –odpowiedziała .
Patrzała się we mnie jak w obrazek .Aż mi się głupio zrobiło .Czyżbym się jej spodobał . ? Oby nie .Nie chce się pakować w żadne związki.
-Idziemy dalej .? –zapytałem.
-Jasne .
Trafiliśmy w wyznaczone miejsce czyli pod adres który mama napisała w liście .Dom wyglądał na nowoczesny . Był zadbany , ogródek wypielęgnowany , pełno kwiatów .
-Mogę iść z tobą.? –zapytała Eli.
-Jak chcesz. –odpowiedziałem.
-No to idę .-uśmiechnęła się .
Zapukałem do drzwi . Otworzyła wysoka chuda pani , miała czarne włosy . Z wyrazu twarzy wyglądała na miłą osobę . Ale czy na pewno .?
-Dzień dobry . Pani Malinowska .? –zapytałem oschle .
-Tak .Proszę wejdźcie . Nie wypada rozmawiać przez próg .
Weszliśmy .
-Rozgoście się . A może herbaty .? –zapytała wysoka pani .
-Nie dziękujemy my po śniadaniu. –odpowiedziałem.
-No dobrze .Więc o co chodzi . ?
-Zacznę od tego ,że mam na imię Aleks . I jestem tutaj , ponieważ nie dawno zmarła moja mama i zostawiła mi list w którym napisała ,że oddała państwu dziecko . I jej ostatnią wolą było to abym dowiedział się czy z nim wszystko w porządku . Przepraszam ,że o tym mówię ale tylko wypełniam wolę matki.
-To pani Anna nie żyję .? Nie wierzę , jakie to życie jest pełne niespodzianek. Bardzo współczuję , przyjmij moje kondolencje . A jeśli chodzi o Kornela to on już z nami nie mieszka wyprowadził się kiedy skończył 18 lat . I niestety wcześniej popadał w złe towarzystwo , i nie mogliśmy sobie z nim poradzić , zaczął grać w kasynach i innych klubach . A na koniec dowiedzieliśmy się razem z mężem ,że popadł w takie długi ,że aż trafił do poprawczaka aż do 18 lat .I potem wyszedł po dwóch latach .I do tej pory go nie widziałam .Nie wiem co się z nim dzieje co robi , czy studiuję . Bardzo się martwię o niego . Ale nic na to nie poradzę .Każdego dnia modlę się ,żeby wrócił do domu , jak był jeszcze mały założyliśmy mu konto na którym miał sporą sumę pieniędzy na studia odkładaliśmy .I na osiemnastkę dostał prawa do tego konta . Więc o pieniądze nie muszę się martwić ,że chodzi głodny i tak dalej . Ale bardzo mi go brakuję . A nawet jeśli zadzwoniłabym na policję to i tak to nic nie da . Wiesz jaka to nasza policja jest teraz wspaniała . Oleją człowieka i tyle .
To co usłyszałem myślałem ,że nie dosłyszałem .To był szok.
-Ma może pani jakieś zdjęcie .? –zapytałem.
-Tak zaraz ci przyniosę .
Eli patrzała się na mnie tak zdziwioną miną . Nie wiedziałem co jej powiedzieć .Jak wytłumaczyć .
-Proszę o to jego zdjęcie . – podała mi .
Na zdjęciu był , chłopak około 16 lat , uśmiechnięty , blondyn . Podobny kolor do oczu Laury . A z twarzy kogoś mi przypominał jak by go już poznał i gdzieś widział .Ale to przecież nie możliwe .
-Mogę je wziąć ze sobą .?
-Tak .mam ich jeszcze kilka .
-Dziękuję . My już musimy iść dziękuję za rozmowę . Do zobaczenia .
-Do widzenia miło mi było cię poznać .Zapal lampkę na cmentarzu od ode mnie swojej mamie. Może kiedyś wybiorę się na cmentarz .Jeszcze raz bardzo mi przykro.
-Dziękuję . Jeszcze raz .
Pożegnała nas bardzo miło , to zdjęcie nie dawało mi spokoju . Elizabeth widziała ,że coś nie tak .
-Widzę, że coś cię gryzie . Chcesz się komuś wygadać .? Mogę dać się wykorzystać .
-Za dużo by gadać uwierz mi .
-Ależ ja chętnie posłucham .
Zgodziłem się , ale oczywiście nie ufałem jej na tyle więc nie powiedziałem jej wszystkiego . Ale to co stało później nigdy bym się tego nie spodziewał .
  • awatar Folari: Wyczuwam, że chodzi o Sebastiana.
  • awatar MADA FAKA DŻENTELMEN :* .: co się stało później O.O O masakra... Popadł w nałóg.. o.O Poprawczak... Nie no dawaj szybko nexta O.O
  • awatar Lentilek ♥: Wow, ale masz talent, dziewczyno! Pozazdrościć :D Super piszesz, serio! Świetnie się to czyta, tak... no nie umiem określić, aż brak mi słów :* Czekam, co bd dalej :* Niesamowite ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Aleks wyjechał .Ten dzień zapowiadał się jakoś ciekawie dzisiaj . Zapisałam się do drużyny cheelederek I dzisiaj mam pierwsze spotkanie z dziewczynami. Bardzo się cieszę . Sebastian namówił mnie abym się zapisała i spróbowała , ponieważ mam talent i szkoda go marnować. Więc się zgodziłam. Brakowało mi Sebastiana tego jego pięknego głosu , dotyku , poczucia humoru .Chociaż nie widziałam go jeden dzień to tęskniłam jak by go nie było z kilka miesięcy. To uczucie jest cudowne , fajnie jest być zakochanym i wiedzieć ,że się kogoś kocha. I spędzać z tą osobą czas. Martwiłam się też o Luizę , szukałam jej po szkole i znalazłam. Luiza była wysoka , i jak by to ładnie powiedzieć miała duży brzuszek, chociaż nogi chude jak patyki . Podeszłam do niej . Powitało mnie miło.
-Cześć Laura . –powiedziała z uśmiechem .
-A dobrze. Już się dobrze czujesz . Cały dzień się o ciebie martwiłam czy wszystko ok .? –powiedziałam.
Wtedy złapała się za brzuch i zaciskała zęby z bólu. Złapała mnie za rękę i zaprowadziła do łazienki.
-Dasz sobie radę. ? czy zadzwonić po pomoc.?
-Nie to przejściowe. Ale muszę ci coś powiedzieć. Zobacz czy nikt nie idzie .
Otworzyłam drzwi nikt nie szedł w stronę łazienki i akurat zadzwonił dzwonek.
-Czysto – powiedziałam.
Podniosła bluzkę do góry. Nie mogłam w to uwierzyć . Tego się nie spodziewałam. Była w ciąży ! Dlatego ten ból brzucha.
-Czemu nie powiedziałaś od razu .?
-Bałam się , musiałam się ukrywać . Wszystkim mówiłam ,że przytyłam. Jak by się pani dyrektor dowiedziała to by mnie wywaliła ze szkoły , a ja muszę skończyć szkołę żeby iść gdzieś dalej na studia zapewnić coś dziecku.
-Wszystko w porządku z dzieckiem .? –zapytałam.
-Nie wiem ,czuję ,że nie , źle się czuję. Wymiotuję całymi dniami.
-Pojedziemy jutro do lekarza.
-Ale Laura ja nie mam pieniędzy .
-Nie martw się pożyczę od cioci na pewno się zgodzi .I nawet nie chce słyszeć ,że chcesz mi je oddawać .
-Dziękuję ci bardzo . Jednak to prawda ,że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Mam nadzieje ,że z dzieckiem wszystko w porządku . Bardzo je kocham.
-A który to miesiąc. ? –zapytałam.
-Nie długo 6.
Położyłam swoją rękę na jej brzuchu . Poczułam lekkie kopnięcie.
-O widzę ,że kopie.
-I to jak . –uśmiechnęła się .
-Nie martw się będzie dobrze.
-Wierzę w to . –odpowiedziała .
-Ja już muszę iść. Zadzwonię do ciebie jutro. Papa.
-Pa .
I pobiegłam z łazienki na boisko , chyba się nie spóźniłam. Dopiero się szykowały więc na szczęście nie. Weszłam do szatni aby się przebrać. Miałam dzisiaj casting ciekawe czy mnie przyjmą i się im spodobam .Sebastian miał przyjść ale coś go nie widzę . Na pewno przyjdzie . Dziewczyny uśmiechały się do mnie. Więc ja też uśmiechałam się do nich . Rozgrzewałam się . Kiedy usłyszałam ten głos .
-U lalala . Ależ ty intensywnie ćwiczysz.
-Przyszedłeś ! . Jak się cieszę . – rzuciłam mu się na szyję .
- Miałam przyjść no to jestem.
-Denerwuję się . –powiedziałam.
-Nie masz czym . Wierzę w ciebie .
Kątem oka zobaczyłam jak dziewczynom spodobał się Sebastian, poprawiały włosy , tylko żeby na niego zwrócił uwagę .
-Hej . Nie interesują mnie one tylko to . – zauważył jak wpatrują się w niego.
Właśnie przyszła trenerka.
-Muszę iść . Trzymaj za mnie kciuki . – miałam właśnie iść ale Sebastian złapał mnie za rękę . I pocałował prosto w usta.
-To na szczęście . –powiedział.
Myślałam ,że tamte zzielenieją z zazdrości . A pocałunek był cudowny . Nasz pierwszy pocałunek .!
Pobiegłam szybko na casting machając Sebastianowi i przesyłając buziaka .
Trenerka była bardzo miła. Wszystkie dziewczyny się dostałyśmy , jeju jak się ucieszyłam . Będziemy prezentowały układ na zakończenie szkoły. Więc będzie bardzo dużo przygotowań . Pobiegłam do Sebastiana jak zwariowana. Rzuciłam mu się na szyję .
-I co niech zgadnę dostałaś się .?
-Taak ! . –krzyczałam z radości.
-No to bierz rzeczy i się przebieraj i czekam na ciebie przed szkołą . No dalej zmykaj cheelederko . –śmiał się.
Powędrowałam do szatni . Przebrałam się i poszłam w skazane miejsce przez Sebastiana . Myślałam ,że się przewidziałam .Przetarłam oczy ale nie jednak .Była to bryczka . Tak bryczka . Biała i śliczna jak za starych czasów . Jak w jakiejś bajce z księżniczką. Skąd on ją wziął. ?
Wziął mnie za rękę . I poprowadził po schodach.
-Jezu, to jest cudowne . mówiłam z zachwytem.
-Ciii nic nie mów . To jeszcze nie koniec.
Przytuliłam się do niego .I oboje jechaliśmy przez całe miasto w blasku tych pięknych lamp które oświetlały drogę. I fontanny . Wszyscy nam machali.
Nasza przejażdżka zakończyła się przy porcie . Gdzie stał wielki statek .
-Nie no błagam cię .Chyba sobie żartujesz .? Powiedz ,że tak .
-Niestety nie .
-Panie przodem proszę wsiadać .
Szłam po schodach prowadzących na pokład. Sebastian założył mi na oczy opaskę i prowadził nie wiadomo gdzie . Poczułam zapach morza. Odsłonił mi oczy. Zobaczyłam ,że stoimy na końcu statku. Widoki były przecudne.
-To jest najwspanialszy dzień jaki przeżyłam .Dziękuję .
-To dopiero początek .
-Ale jak t… - i wtedy pocałował mnie ale nie jak w szkole. Tylko o wiele lepiej . Było wspaniale . Czułam się jak w niebie . Jak być nie było wokół nas Tylko my i nikt więcej.
-Zadam ci wreszcie to pytanie . Czy zostaniesz moją dziewczyną .?
-Oczywiście ,że tak .!
  • awatar Fucking perfect: Jak słodko i pięknie! W końcu się doczekałam pierwszego pocałunku. I chcę byś wiedziała, że to, że nie komentuję regularnie nie znaczy, że nie czytam. Czytam, czytam i się zachwycam! Czekam na następny :) xx
  • awatar MADA FAKA DŻENTELMEN :* .: Aaaaaaaa boże ich pierwszy pocałunek! :* Masakra :* Laura taka szczęściara. Nie dosyć, ze dostała się do cheerleader to jeszcze bryczka i to wszystko ten statek awwwwww ;3 Jeśli nie dasz za niedługo nexta to cię uduszę. znajdę cię i uduszę własnymi rekami! :D
  • awatar Life gives nothing, you must take it♥: Jejku , ale to boskie i jakie cudowne gify ( kocham Stefana i Elenę )<333 Na prawdę świetny rozdział ♥ Czekam na następny :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
-Dlaczego wyjeżdżasz .? Po co .? – pytała Laura wpadła na chwilę do nas , Sebastian pojechał coś załatwić w uczelni .
-Coś mi nie daje spokoju. I muszę to wyjaśnić. Wrócę za tydzień. Zobaczysz minię to tak szybko ,że nawet nie zauważysz. Obiecuję .
-No dobrze .Nie będę cię zatrzymać . – posmutniała, i zobaczyłem ,że kątem oka lecą jej delikatne , szkarłatne łzy.
-No nie proszę cię . Nienawidzę jak płaczesz . Po prostu nie lubię . Masz być szczęśliwa.!
-Przepraszam . Emocję mnie przerosły. Już już nie płaczę. – mówiła.
Otarłem jej łzy i podałem chusteczkę aby wydmuchała nos.
-Kiedy jedziesz .?- zapytała.
-Dzisiaj wieczorem , jadę pociągiem nocnym . Z 5 godzin będę jechał. Przynajmniej się wyśpię.
-Odprowadzę cię na dworzec. –powiedziała .
-Ok. –odpowiedziałem.
Przytuliłem ją do siebie. Brakowało mi jej bliskości. Jej zapachu.
Potem poszła do domu. Bo ciocia do niej zadzwoniła .I musiała iść.
Poszedłem do swojego pokoju , wziąłem walizkę z szafy. Spakowałem wszystkie potrzebne ubrania , takie rzeczy jak szczoteczka do zębów , szampon. Zadzwoniłem do taty , aby przesłał mi pieniądze żebym miał za co zapłacić gdzieś za nocleg. Przysłał mi od razu na drugi dzień. Dałem trochę pieniędzy Ali aby sobie coś kupiła do jedzenia jak mnie nie będzie. I opłaciła rachunki za prąd , ogrzewanie . Pociąg miałem na godzinę 20.30. Więc jeszcze sporo czasu. Bo dopiero 17. Wziąłem też w razie czego książkę jak bym nie mógł usnąć w pociągu chociaż nie będę się nudził.
Ciekawe czego się dowiem w Warszawie , o tej rodzinie mojego przyrodniego brata.
Muszę spełnić prośbę matki. Więc dotrzymuje słowa. Pogadałem trochę z Alą , postanowiła ,że wróci do szkoły , że już jest wszystko ok. Jeszcze przed moim wyjazdem pojechaliśmy autobusem na cmentarz zapalić mamie znicze i kupić może jakieś kwiatki i oczywiście pomodlić się. Nawet nie wiem kiedy nam zeszła ta godzina , gadaliśmy z Alą jak za starych czasów, wróciła moja siostra którą bardzo kocham. Wróciliśmy do domu , sprawdziłem czy wszystko spakowałem , bilety są . To najważniejsze .Tata zamówił mi nocleg w jednym z lepszych hoteli .Chociaż nie wiem po co wystarczył by zwykły jakiś mógł bym spać obojętnie gdzie. Ale tata się uparł a nie chciałem się z nim kłócić. Laura przyszła punktualnie . Pożegnałem się z Alą.
Dworzec nie był daleko . Akurat przyjechał mój pociąg . Laura dała mi nasze zdjęcie jeszcze z dzieciństwa . Moje ulubione zdjęcie. Ciekawe skąd wiedziała . Bardzo się ucieszyłem .
-To abyś miał , coś jakby ci się nudziło i mógł powspominać. Dzwoń codziennie. I trzymaj się tak jakoś w tym wielkim mieście. Żebyś się nie zgubił. – przytuliła mnie na pożegnanie. Wsiadłem do pociągu .Wybiła godzina 20.30 . Maszyna zaczęła ruszać, pomachałem Laurze jeszcze przez szybę. No to jedziemy do Warszawy –mówiłem do siebie . Podróż trwała więc niż 5 godzin ,ponieważ były jakieś komplikacje . Mówi się trudno. Ale ważne ,że dojechałem. Jednak spałem całą noc. I książka nie była mi potrzebna , byłem tak wyczerpany więc usnąłem od razu. Śniło mi się moje zdjęcie z Laurą. Nie mogłem przestać o nim myśleć. Jedno zdjęcie a tyle wspomnień. Wziąłem z góry walizkę i wyszedłem z pociągu. Pierwsze wrażenie było wspaniałe. Tylko troszeczkę głośno. Da się przyzwyczaić. Zobaczyłem na kartkę który podał mi tata . Była to ulica . Głośna 13. A hotel nazywał się „ Spokojne noce „
Kiedy szedłem , nie chcący wpadłem na jakąś dziewczynę .Postanowiłem się przy okazji spytać czy nie wie gdzie jest ten hotel.
-Przepraszam. Nie chciałem. Zagapiłem się .
-Nic się nie stało . Zdarza się . Przecież to normalne. –odpowiedziała.
Miała średnie długie czarne włosy , proste jak drut , jasną karnację , była ubrana w żółtą sukienkę .
-Wiesz może , gdzie taki hotel ? – zapytałam pokazując kartkę.
-Jasne .Mieszkam tutaj już długi czas. Bardzo chętnie mogę cię oprowadzić. A ten hotel jest w centrum . I będzie trzeba jechać tramwajem.
-Ok. No to prowadź bo jeszcze się zgubię .Trochę cię wykorzystam jeśli mogę .? A tak w ogóle to Aleks jestem.
-A ja mam na imię Elizabeth .
-Miło mi . –odpowiedziałem.
-No to co pędzimy na tramwaj.
Razem z Elizabeth poszliśmy w skazane miejsce . Fajnie mi się z nią rozmawiało , Bardzo dużo mówiła . Widać ,że ludzie ja lubią . Zna każdy kat Warszawy . Dzięki bogu ,że trafiłem na takiego przewodnika. A hotel był też wspaniały . Tata się postarał aż ponad to . Jutro idę do tej rodziny .Zobaczymy czego się dowiem.
 

 
Popołudnie . Sebastian po mnie przyszedł miał dla mnie jakąś niespodziankę .
-Cześć .
-No hej piękna . Głodna .?
-Jeszcze nie wiesz jak . Chyba znasz mój żołądek. –odpowiedziałam .
-No widzisz jak trafiłem. Bo idziemy coś zjeść. Wsiadaj.
Weszłam do samochodu. Spoglądałam na niego. Był taki skoncentrowany , wyglądał ślicznie .
-Czemu mi się tak przyglądasz .? –zapytał szyderczym uśmiechem .
-A tak jakoś wyszło . Lepiej patrz na drogę .Bo jeszcze gdzieś wjedziemy w jakiś rów.
-Spokojnie .Dam radę .Mam podzielną uwagę.
-Właśnie widzę . – odwróciłam wzrok i zaśmiałam się lekko.
Dojechaliśmy do restauracji bardzo eleganckiej .Czułam się nie swojo .
-Zwariowałeś do reszty .? Jak ja wyglądam , w takich ciuchach szkolnych do takiej restauracji .?
-A kto powiedział ,że idziemy do środka .? Idziemy do tego budynku ale w inne miejsce. –uśmiechnął się .
-Nie rozumiem.
-O to właśnie chodzi. Mam coś dla ciebie. Przebieraj się .
Podał mi piękną długą czerwoną suknię .
-Ale ja nie mogę . Nie możesz mnie tak rozpieszczać .
-Ależ mogę . Nie marudź .
-Ja ci ją potem oddam.
-Będziesz mi sukienkę oddawała.?
-No tak . Nie lubię jak ktoś daje mi takie drogie prezenty . Nie mam tyle kasy aby dać komuś coś drogiego w zamian.
-Nie musisz mi oddawać. I nie chcę nic w zamian , odzwięczysz mi się jeśli ją założysz i zobaczę twój śliczny uśmiech .
-Ok .- zgodziłam się co miałam zrobić. Ubrałam ją , zobaczyłam się w lustrze .Po raz pierwszy od wielu lat zobaczyłam siebie w sukience.
-Wyglądasz jak królewna . ! Jezu jaka ty jesteś piękna .
-Dziękuję . – odpowiedziałam.
Wziął mnie za rękę i zaprowadził w dziwne miejsce. Była to mała salka . Wszystko wyglądało tak ślicznie. Świece , czerwony obrus , jedzenie . A na stole moje ulubione pomarańczowe tulipany. Wszystko jak w bajce .
-Proszę usiądź . podsunął mi krzesło.
-Dziękuję .
-Czy to jest randka .? –zapytałam .
-Wydaję mi się ,że tak . A co nie podoba ci się .?
-Jasne ,że podoba . I to nie wiesz jak bardzo .
-To się cieszę.

Zjedliśmy te pyszne dania. Potem wyszliśmy na balkon , był on drewniany i znajdowały się na nim piękne przeróżne kwiaty , przepięknie oświetlony a jeszcze nad nim przecudowny słomiany dach . Normalnie jak w jakimś filmie ,wszystko takie dopasowane , akurat trafiliśmy na zachód słońca , tego po prostu nie da się opisać słowami. Czułam się jak w jakimś magicznym śnie. Oboje patrzeliśmy jak kończy się dzień a zaczyna noc . Sebastian mnie przytulił do siebie bardzo delikatnie , był taki ciepły i miękki aż nie chciałam aby mnie wypuszczał ze swych ramion.
Po raz pierwszy byłam na prawdziwej randce, było wspaniale . Sebastian był taki szarmancki . Jednak się zakochałam i jestem tego pewna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Całą noc myślałam myślałam a to o Sebastianie albo Aleksie. Wiem ,że go krzywdziłam. Ale ja też chcę być szczęśliwa. A czuję ,że przy Sebastianie jestem. On mnie rozumie ja go rozumiem. Dostałam sms. O północy. Zdziwiłam się bo był on od Sebastiana. Z treścią.:
„Dobranoc .Śpij dobrze .”
Od razu zrobiło mi się milej. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Kiedy mi się przypomniało jak się mi przyglądał tymi swoimi oczami jak bandażowałam mu rękę. Biedaczek. Aż mi się go żal zrobiło. Poczułam normalnie tak zwane „motylki „ w brzuchu .Czyżbym się zakochała. ? Sama nie wiem. Trudne pytanie. Muszę się sama upewnić. A może to tylko zauroczenie .? Tyle pytań a brak konkretnej odpowiedzi.
To nie jest tak ,że nie spotykam się z Aleksem ,że o nim zapomniałam .Pamiętam o nim cały czas. Nie chcę zepsuć naszej przyjaźni.
Ciocia jak zwykle rano uszykowała mi kanapki , czasami dzwoni do mnie dyrektorka domu dziecka. Pyta się czy wszystko w porządku. Odpowiadam ,że tak , że ciocia opiekuję się mną najlepiej jak tylko może. Pokochała mnie . Ja też bardzo ją kocham. Chociaż nie zastąpi mi mojej matki. Ale czuję się ,jak by była obok mnie.
Niestety wstałam dzisiaj za późno , więc szybko się ubrałam , uczesałam się w kucyka. Wzięłam drugie śniadanie i poszłam szybciutko na autobus . Szła przede mną jakaś dziewczyna, nagle przewróciła się , przestraszyłam się i podbiegłam do niej.
Sprawdziłam czy żyje , patrząc czy jest puls . Żyję .
-Ludzie pomocy .!! . –krzyczałam.
Otworzyła oczy.
- Czekaj zadzwonię na pogotowie. –powiedziałam.
-Nigdzie nie dzwoń .Nic mi nie jest . po prostu zakręciło mi się w głowie.
-No dobrze. Pomogę ci wstać .
-Dzięki.
-Może powinnaś pójść do lekarza. ?
-Chyba muszę się wybrać .Ale to moja sprawa. Ja już muszę iść , na razie.
I poszła dalej wsiadając w autobus. Zauważyłam ,że to też mój autobus więc szybko pobiegłam aby jeszcze zdążyć. Zdążyłam . Usiadłam koło nieznajomej dziewczyny. Chcąc ją jakoś poznać.
-Jak masz na imię .? –zapytała trochę nie śmiale.
-Luiza. A ty .?
-Laura.
Nie wiedziałam co dalej powiedzieć .Więc całą drogę siedziałyśmy w ciszy .
Obie wysiadłyśmy pod szkołą. Gdzie czekał na mnie Aleks .
Przytuliłam go.
-Cześć coś się stało .? –zapytał.
-Sama nie wiem .Jak szłam na przystanek taka dziewczyna straciła przytomność .Ale już jest wszystko ok .Ma na imię Luiza. Ale wydaję mi się ,że potrzebuję pomocy .
-No to pogadaj z nią .
-No ale nie jest taka skłonna do rozmowy. Więc nie wiem .
-Wiem ,że dasz radę .Na pewno coś wymyślisz.
-Pewnie masz rację .Chodźmy już bo się spóźnimy.
Oboje poszliśmy do szkoły pod klasę .Sebastian chodził do innej szkoły. Myślałam o nim . Spotykamy się w popołudniu po szkole.
Kiedy poszłam do łazienki spotkałam Luizę .Oddychała jakoś dziwnie bardzo szybko . Stała nad umywalką i widać było ,że coś jej jest .
-Luiza Co ci jest .?
-Nic .Zostaw mnie .! .- i wybiegła z łazienki .
Czułam ,że muszę wiedzieć co jest tej dziewczynie bo potem będzie za późno .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Kolejny ponury dzień , nie lubię takiej pogody jeszcze bardziej mnie dołuje , na nic nie mam ochoty , miejmy nadzieję ,że może się przejaśni i choć na kilka minut wyszło słońce i przestało padać. Dzisiaj sobota wolne od szkoły jak dobrze ,że nie trzeba iść w taką pogodę . Leżałem na łóżku , nie mając nic do roboty. Wpatrywałem się w sufit , nagle przestałem słyszeć kropelki deszczu pukające o parapet. W tym samym czasie dostałem sms Z treścią .
-„Spotkajmy się dzisiaj w parku o 16 . , mam ważną wiadomość dla ciebie. Chcę prosić tylko o chwilę rozmowy. Będę czekać przy końcu drogi .”
Kto może być .? Nie wiem czy powinienem się z tym kimś spotkać. Może warto .?
A co mi szkodzi . Popatrzałem na zegarek. Godzina 12. Strąciła mnie z równowagi ta wiadomość. Spojrzałem w okno , nie pada. Upichciłem coś na obiad , byłem bardzo głodny. Ala zeszła na dół .
-Hej siostrzyczko .
-Cześć . Jak się trzymasz. ? –zapytała .
-Jakoś żyję .
-U mnie już lepiej. Ale widzę ,że ci się nie układa z Laurą .Pokłóciliście się .?
-Nie .Tylko po prostu nie ma czasu. Może dzisiaj wpadnie.
Nic nie odpowiedziała ,poszła usiąść na sofę. Usiadłem koło niej.
-Co się stało .? –zapytałem.
-Martwię się o ciebie. Chcę żebyś był szczęśliwy. Może byś się z kimś spotkał pogadał z kolegami na jakąś imprezę należy ci się to.
-Moja kochana siostro. Nie musisz się o mnie martwić. Daję radę .Naprawdę . I wiesz jak bardzo cię kocham .
-Ja ciebie też .
Przytuliłem ją do siebie bardzo mocno. Uśmiechnęła się od ucha do ucha. Bardzo się ucieszyłem z tego powodu.
Pożegnałem się z Alą i poszedłem na umówione spotkanie. Ale to co zobaczyłem na po drodze przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Sebastian bił się z kimś , a raczej szturchali się wzajemnie widać było ,że się o coś kłócili. Seba dał mu kopertę pewnie z pieniędzmi , umięśniony mężczyzna szybko wziął paczkę i chyba czymś ostrym zranił mu rękę. Trochę poskomlił i poszedł dalej. Ale po co szedł do starego domu Laury , może się tam umówili. Sam nie wiem ale chyba się zabiję jeśli stanie jej się coś złego. Od tyłu ktoś mnie stuknął w ramię .
-Cześć .To ja do ciebie pisałam. Chciałam ci powiedzieć ,żebyś uważał na Sebastiana , to nie dobry typ , byłam z nim kiedyś , i tylko się mną bawił ,kupował drogie prezenty a mi było głupio ich nie przyjmować. Potem po prostu mnie zostawił bez słowa , zmienił numer telefonu. Nie chcę aby ktoś cierpiał tak samo jak ja .Więc cię przed nim ostrzegam. Muszę już iść .Na razie.
To było dziwne. Dziewczyna miała na sobie czarny płaszcz i okulary przeciwsłoneczne ,blond włosy uczesane w warkocza. Była wysoka.
Czy to może być prawda. ? co powiedziała. A może to tylko chora dziewczyna która chce odzyskać chłopaka i dlatego to robi.? Stałem jak słup i myślałem nad tym wszystkim, chciałem ją zatrzymać ale była za daleko. A jeśli on skrzywdzi Laurę.
Nie wtedy bym mu tego nie darował i bym nogi z dupy powyrywał !
Jeśli jej powiem co się dowiedziałem , i tak mi nie uwierzy , jest na pewno w tak w niego zaślepiona ,że i tak by to nic nie dało co bym do niej mówił . Ale nie chcę też aby cierpiała. Bo potem będzie za późno. W drodze powrotnej znalazłem kartkę z jakimś adresem był to adres tej rodziny co mama pisała w liście. Wiedziałem ,że to nie wszystko czego mogę się spodziewać i to dopiero początek. Postanowiłem ,że pojadę do Warszawy i porozmawiam z tym małżeństwem i może poznam mojego brata.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Bardzo dobrze rozmawiało mi się z Sebastianem . Widziałam w oczach Aleksa ,że go nie lubił. Albo po prostu był zazdrosny. Chciałam wreszcie jakoś poukładać sobie życie .Stanąć na nogi . Za kilka miesięcy kończę 18 lat . Jak to szybko minęło. Pamiętam jak jeszcze byłam małą dziewczynką. Bawiłam się z Aleksem , był dla mnie wszystkim .Niestety zabrakło go gdy moi rodzice zginęli . Dlatego ja chciałam mu pomóc w tych trudnych chwilach. Ale kiedy poznałam Sebastiana po prostu jakoś nie mogłam się powstrzymać ,żeby się z nim nie spotykać . Ale jego głos był taki męski mogłabym z nim rozmawiać godzinami. Wiem ,że on też lubi mnie słuchać. Aleks to mój najlepszy przyjaciel i wiem ,że nie chce nic zmieniać. Może i niech lepiej tak zostanie . Bo jeszcze zniszczymy wszystko co odbudowaliśmy o tak długiej rozłące .
Dzisiaj jakieś święto w szkole I wszyscy uczniowie mają wolne . Przeszłam się starą ulicą gdzie kiedyś mieszkałam. Stał nadal nikt go nie kupił. Tak to ten sam dom .Niczym się nie zmienił. Nawet była otwarta brama. Ciekawe dlaczego, przecież nikt tam nie mieszkał. Z ciekawości weszłam do środka .
Kiedy weszła przez próg. Od razu przypomniało mi się jak przychodziłam ze szkoły mama witała mnie .Bardzo to lubiłam . Puste ściany , pełno kurzu. Szłam dalej aż znalazłam się w pokoju który kiedyś był moim własnym małym zakątkiem. Coś przykuło moją uwagę. W kącie stało coś przykryte kocem. Z ciekawości zajrzałam tam . Było to pudełko. Podpisane moim imieniem. Pewnie zapomnieliśmy o nim w czasie wyprowadzki i zostało. Już sama nie pamiętam co mogło w nim zostać. Otworzyłam je . I bardzo zdziwiłam . W środku było mój strój cheelederki i pompony. W starej szkole kiedy się przeprowadziliśmy , zapisałam się do klubu. Lubiłam wymachiwać tymi pomponami. To była nie zła zabawa. Pozwalało mi to jakoś przeżyć rozstanie z Aleksem. Ale i tak cały czas o nim myślałam. Moje myśli przerwał dzwięk dobijającego się Sebastiana .
-Gdzie jesteś .? – zapytał.
-W swoim starym domu. Może przyjdziesz to ci coś pokaże.
-Jasne, tylko gdzie to jest.
-Nie daleko na skrzyżowaniu Marszałkowskiej od razu będziesz wiedział który taki opuszczony budynek z otwartą bramą.
-Ok . Czekaj za mną .Zaraz będę .
-Ok .Pa .
Rozłączył się . Wyjęłam strój i popatrzałam na niego. Stare dobre czasy. Usłyszałam hałas na dole .Pewnie to Sebastian.
-Laura jesteś tutaj .? - wołał.
-Do góry. – odpowiedziałam.
-Cześć . Co ty tu robisz .? –zapytał .
-Poczekaj coś ci pokażę.
Otworzyłam pudełko . wyciągnął rękę chcąc zobaczyć. Co w nim jest dokładnie. Zauważyłam ,że krwawi mu ręka .
- Co zrobiłeś w rękę .! Pokaż . To trzeba przecież jakoś zatamować. Zaraz coś znajdę i ci zabandażuję .
-Poczekaj nic mi nie będzie. Tylko się skaleczyłem.
-Ta jasne . Przecież widzę , i co potem wda ci się jakieś zakażenie .I Se tylko kłopotu narobisz . Zaraz wracam.
-Dobrze pani doktór. Haha.
Znalazłam jakaś czystą ściereczkę . I pobiegłam na górę.
-Dawaj rękę . –powiedziałam.
-No nie źle Se narobiłeś. Co się stało .?
-Przewróciłem się przez jedną z desek tam na dole. I jakoś upadłem na rękę .
-Oj ty biedaczku. Pewnie cię boli .
-Nie aż tak bardzo . Ale owija mi ją taka ładna pani doktor ,że zaraz przestanie w ogóle boleć.
-No wiesz co. Ja się tu martwię a ty co nabijasz się.
-No przepraszam .
Owijałam rękę Sebastiana . Przyglądał mi się z uśmiechem. Czułam się nie zręcznie .Ale to było miłe .
-Co tak mi się przyglądasz.? –zapytałam.
-Z dnia na dzień jesteś co raz ładniejsza .Wiesz .?
-Nie przesadzaj.
-Mówię prawdę .
Uśmiechnęłam się do niego. Nie wiedząć co powiedzieć . Skończyłam owijać . Jakoś to wyglądało.
-A może założysz ten strój swój cheelederki .?
-Zwariowałeś. ? Nie zmieszczę się w niego.
-Ty z taką figurą . Żarty sobie robisz. Chciałbym zobaczyć chociaż jeden układ. Co ty na to .?
-Tylko nie pamiętam wszystkich .Ale jeden może uda mi się .
Przebrałam się w strój . Wzięłam pompony .I Zatańczyłam mój ulubiony układ.
- Wow .Nie wiedziałem ,że tak świetnie tańczysz .
-Dziękuję.
Potknęłam się nie chcący i upadłam na Sebastiana . Oboję razem się śmialiśmy leżąc na podłodze . Było bardzo przyjemnie . Sebastian mnie zawsze rozmieszał .Czułam się przy nim dobrze .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
*Kilka miesięcy po pogrzebie .*

Wkurzał mnie ten koleś co był na pogrzebie znaczy się pocieszał Alę i tak dalej .Okazało się ,że studiuję psychologię , i chciał pomóc więc się zgodziłem ,widziałem jak Ala cierpi. Taka terapia trwała długo. Jest już lepiej Ala uśmiecha się od czasu do czasu. Jest silna, bardzo ją kocham i chcę dla niej jak najlepiej . Miał na imię Sebastian średnio wysoki ale zbudowany posiadał tatuaż na ramieniu. Jak normalnie jakiś gangster. Ale jest bardzo kulturalny. Tylko jest jeden mały problem bardzo zżył się z Laurą. A widać ,że odpowiada jej jego towarzystwo. A ja czuję do niej coś więcej niż przyjaźń !. Ale jeśli jej to powiem , wszystko się zmieni. Nie będzie tak jak dawniej. Widzę ,że ona widzi we mnie tylko przyjaciela. Może lepiej tego nie zmieniać. ? Już sam nie wiem .Jakie to życie trudne. Bardzo mi zależy aby nie zepsuć naszej przyjaźni. Po tylu latach wreszcie ją znalazłem. I chyba nie miałbym dla kogo żyć jeśli stracił bym ją kolejny raz.Niestety coraz rzadziej rozmawiamy i spędzamy czas. Brakuję mi tego. Naszych wspólnie spędzonych chwil.
Przychodził tutaj codziennie do Ali. Jakoś go nie polubiłem. Ale nie każdy każdego lubi. Ale widać ,że Laura bawiła się z nim świetnie. Pewnie każdą laskę tak podrywał. Nie chciałem aby wpakowała się w złe towarzystwo. Pewnego razu przyłapałem go jak gadał z kimś przez telefon. To nie była zwykła rozmowa.
Schował się w łazience tak ,żeby nikt nie słyszał ale niechcący zostawił uchylone drzwi , przechodziłem obok. Więc usłyszałem .A było to .:
-Słuchaj .Stary wszystko idzie w dobrym kierunku. Trzymam rękę na pulsie. Tylko zajmij się wiesz czym .Nara spotkamy się jutro.
Było to co najmniej dziwne. Coś knuł ale nie wiadomo co. Nawet jeśli bym powiedział Laurze ,że z nim coś nie tak .Nie uwierzyła by mi , powiedziała , by ,że nawet go nie znam. I przesadzam. Czy przesadzam po prostu martwię się o nią . Może i jestem zazdrosny ale mniejsza z tym.Tu chodzi o to ,żeby nie wpakowała się w kłopoty. ! nie chcę żeby było za późno. W szkole też nic nowego. Z chłopakami pogodziliśmy się od tamtej afery. Ale jakoś nie miałem ochoty z nimi gadać , oni tylko imprezy nie miałem ochoty się bawić. Więc po szkole siedziałem w domu , nadrabiałem zaległośći , czytałem jakieś książki, Szukałem sobie zajęcia .Czasami wpadła Laura. Zobaczyć co słychać czy wszystko w porządku. A czy jest .? Nie nie jest jestem idiotą który zakochał się w przyjaciółce ! i teraz nie chce wszystkiego zniszczyć. Ehh szkoda gadać. Jednak przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną nie istniej bo i tak jedna czy druga osoba po pewnym czasie się zakocha. Chociaż inni mogą twierdzić inaczej. Może zapiszę się do jakiegoś klubu grać w koszykówkę. Będę miał chociaż zajęcie. Pomyślę nad tym. Jak zwykle o tej samej czyli o godzinie 12 .Przyszedł Sebastian do Ali . Ale to pewnie tylko pretekst aby zobaczyć Laurę. A ja głupi tylko się na to patrzałem i nic nie mogłem zrobić.
  • awatar Folari: Jesteś genialna.
  • awatar Fucking perfect: To niesamowite! Po prostu piękne i intrygujące. Za każdym razem ciekawisz mnie i aż szkoda, że trzeba czekać na kolejny. Podziwiam twój talent, czekam na więcej ): xx ♥
  • awatar Tranquility.: Świetne <3 nowy rozdział, wbij ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Stało się. Nadszedł dzień którego każdy za wszelką cenę chciał uniknąć. Pogrzeb mamy Aleksa i Ali. W domu jest tak cicho i smutno. Nikt się nie śmieje. Po prostu tak jakby z nas wszystkich wyparowała dusza a zostało tylko ciało.Nie wiedziałam jak mam się zachowywać. Jeszcze ten list. To co w nim było przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Mój tata zdradził moją mamę z mamą Aleksa? To jest chore. Ale to by wyjaśniało czemu się przeprowadziliśmy. Od śmierci pani Ani zostałam u Aleksa. Nie chciałam go zostawiać w tak trudnej sytuacji. Wiem, że jest mu ciężko. Sama przeżywałam to samo. Odnalazłam go po latach i nie mam zamiaru znowu go stracić. Dzisiaj wyjątkowo musiałam wrócić do cioci po jakieś ubrania na pogrzeb. Już od progu ciocia zapytała:
- Dziecko gdzie ty się podziewałaś?
- Ciociu, przepraszam mojemu przyjacielowi zmarła mama i chciałam być przy nim - wyjaśniłam,na samo wspomnienie o jej śmierci miałam łzy w oczach. Ciocia zrozumiała o nic więcej nie pytała. Przebrałam się szybko w jakąś czarną sukienkę i ciemne buty i mogłam wychodzić. Do kościoła miałam blisko 5 minut drogi spokojnym krokiem. Gdy doszłam było już parę osób, których szczerze mówiąc nie znałam. Poczekałam jakieś 20 minut i dostrzegłam Aleksa. Przyszedł sam. Na jego czerwonych od zimna policzkach można było dostrzec łzy. Bez słowa podeszłam do niego i mocno wtuliłam. Już nie płakał, chciał być silny - dla mamy. Starał się,ale nie do końca mu to wychodziło. Jeszcze nie uświadomił sobie, że to się dzieje na prawdę.
- Choć idziemy - powiedziałam, skinął głową i szedł za mną. W kościele usiedliśmy w ławce jak najbliżej, żeby dobrze słyszeć słowa księdza. Mówił tyle wzruszających rzeczy, znał praktycznie każdy szczegół jej życia. Musiała tutaj mieszkać od maleńkości. Gdy się słuchało tak tej przemowy, można było zauważyć, że pani Ania była bardzo dobrym człowiekiem. Nadszedł moment kiedy Aleks miał powiedzieć parę słów od siebie.
- Nie mogę uwierzyć, że nie ma jej z nami. W domu nikt nie krząta się po kuchni, nie pyta się czy wziąłem śniadanie do szkoły. Nie chodzi ze mną na zakupy. Brakuje mi jej,jak pewnie każdemu co tutaj przyszedł. To trudne stracić jedno z rodziców w tak młodym wieku. Widocznie tak musiało być. Choroba wykańczała mamę od środka ale nic nam nie mówiła bo nie chciała nas martwić. Próbuję nie płakać być silny, ale nie daję rady - rozpłakał się - przepraszam - po tych słowach wybiegł z kościoła. Nie wiele myśląc wybiegłam za nim. Siedział na ławce skulony. Podeszłam i usiadłam obok niego. Było mi go szkoda. Spotkał go taki sam los jak mnie. Nie wiedziałam jak się zachować, ani co powiedzieć. Słowa nasuwały mi się na język,ale jakoś nie chciały się wydobyć.
- Nie daje sobie rady - powiedział przez łzy - pomóż mi - błagał. Byłam rozdarta. Przytuliłam go, najmocniej jak umiałam. Chyba coś dało,przestał płakać Nic nie dało. Rozpłakał się jeszcze bardziej. Po kilku minutach uspokajania go. W końcu się udało. Wróciliśmy do kościoła. Msza powoli już się kończyła. Aleks przystanął prawie na środku kościoła i wpatrywał się monotonnie w jeden punkt. Podążyłam wzrokiem za obiektem jego zainteresowania i dostrzegłam Alę w objęciach jakiegoś chłopaka. Już chciałam się obrócić żeby coś powiedzieć,ale jego nie było. Siedział już na naszym wcześniejszym miejscu. Usiadłam koło niego. Gdy msza się skończyła,udaliśmy się na cmentarz.
Grabarze już mieli wkładać trumnę z ciałem pani Anny, stało się coś czego nikt się nie spodziewał. Ala wybuchła płaczem i zaczęła popadać w jeszcze większą histerię. Próbowaliśmy ją z Aleksem uspokoić. Na marne. Dopiero kiedy ten chłopak powiedział jej coś na ucho uspokoiła się. Widziałam, że Aleks aż zaciska pięści,ale co ja mogłam zrobić?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Minęła doba od śmierci mamy. Laura jest przy mnie cały czas. Zadzwoniłem do taty. Nie długo odbędzie ceremonia pożegnalna. Dziwnie się czuję gdy jej nie ma przy mnie . Ona zawsze mnie wspierała. Była dla mnie wzorem. Czuję w środku pustkę. Jak by moje ciało otaczało powietrze. A nie skóra. Moje życie będzie wyglądało teraz zupełnie inaczej. Teraz w domu będzie smutno. Jak by dużo nas było a nikogo nie ma. Dziwne uczucie. Ala siedzi w swoim pokoju. Z nikim nie chce rozmawiać. Laura próbuje jej jakoś pomóc. Ale to nic nie daje. Nie wiem jak jej pomóc. Może muszę poczekać aż emocje opadną. Wtedy będzie lepiej .? Widzę ,że Laurę też to męczy. Chodzi po domu. Jak jakiś duch. Nie wie co ze sobą zrobić. Poszedłem zaczerpnąć świeżego powietrza. Nasz piękny ogród którym mama opiekowała się codziennie. Pięlegnowała ,przycinała, nawoziła rośliny. Jedyne co zostało to wspomnienia. Z drzwi balkonowych prowadzących na tarasach . Przyszła Laura. Usiadła koło mnie na trawie. Miała posępną minę.
-Chciałam ci coś przekazać . –podała mi białą kopertę .
-Co to jest .? zapytałem.
-List od twojej mamy. Zostawię cię samego. Chyba ,że chcesz żebym została.
-Nie zostań. Chcę go przeczytać z tobą.
-Dobrze.
Otworzyłem kopertę. Ręce mi się trzęsły bałem się co tam się znajduje. Laura dodała mi otuchy. To co się dowiedziałem. Po prostu strzeliło we mnie jak bym został strzelony strzałą w sam środek serca.
*Treść Listu *

Poznań .13.06.br.

Kochany Aleksie i Alu.!
Na wstępie mojego listu. Chcę wam powiedzieć ,że bardzo was kocham. Nawet jeśli mnie już nie będzie na tym świecie . Ja zawsze będę was kochała całym moim sercem. Będę przy was chociaż nie zobaczę jak wkraczacie w dorosłe życie. Wiem ,że wyrośniecie na porządnych ludzi.
Teraz chcę wam napisać coś bardzo ważnego. Macie jeszcze jednego brata ! urodziłam go rok przed Aleksem. To nie jest jego biologiczny brat . Zdradziłam twojego ojca z Ojcem Laury.! To był impuls. Nie chciałam tego. To była tylko jedna noc. Noc co kosztowała mnie tyle cierpienia. Nie mogłam go wychowywać ,po prostu nie mogłam to było dla mnie za wiele. Znalazłam młodą parę po ślubie. Okazało się ,że nie mogą mieć dzieci. Więc oddałam go w ich ręce. Co ze mnie za wyrodna matka oddałam własne dziecko. Nie mogłam stracić twojego ojca , bardzo go kochałam. Ukrywałam wszystko przed nim. Całą ciążę. Było trudno.
Teraz kiedy okazało się ,że jestem chora na raka. Przyznałam się do wszystkiego .Niestety twój ojciec mi nie wybaczył. I wyjechał. Kiedy jeszcze żyli rodzicie Laury. Jej matka domyślała się czegoś. Ojciec Laury, też się przyznał .Moja najlepsza przyjaciółka była na mnie wściekła . Nasza przyjaźń przepadła jak kamień w wodę. Mąż jej wybaczył ze względu na Laurę. Nie chcieliśmy abyście się dowiedzieli. Żywiła do mnie nienawiść i dlatego się przeprowadzili. Potem urodziłeś się ty. Bardzo się cieszyliśmy z twojego przyjścia na świat. Byłeś naszym wyczekiwanym dzieckiem. Odnowiliśmy z twoim ojcem przysięgę małżeńską .Po kilku latach po twoim urodzeniu chcieliśmy abyś miał rodzeństwo. Niestety nasze starania poszły na marne. Okazało się ,że nie mogę mieć więcej dzieci. Postanowiliśmy ,że zadoptujemy dziecko. Gdy weszliśmy do Sali w domu dziecka. Od razu zauważyliśmy śliczną dziewczynkę. Tak to była twoja siostra. Miała na imię Marcela. Ale stwierdziliśmy z tatą ,że damy jej nowe imię Ala. Bardzo się baliśmy chwili kiedy dowiesz się ,że zostałaś adoptowana. Niestety zwlekaliśmy z tym. I teraz o tak ważnej sprawie dowiadujesz się w liście. Chciałam was bardzo przeprosić. Mam nadzieję ,że to zrozumiecie. Chcę abyście poznali swojego brata. Chociaż wiem , że to trudne. Ale może uda wam się stworzyć szczęśliwe rodzeństwo. Trzymam za was kciuki w dalszym życiu. Trzymajcie się tam na dole gdy ja będę na górze. Wasz brat ma na imię Kornel. Podam was adres. Jest to ulica Kordeckiego 18 w Warszawie . Wiem , że to daleko ale błagam was odnajdźcie go i wszystko wyjaśnijcie.
Kocham was nad życie .!
Wasza mama .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 

Kiedy Aleks wyszedł do sklepu .Jego mama poinformowała mnie ,że to jej ostatnie chwile życia .Byłam zaskoczona ,że mówi to mnie .Podała mi kopertę .
-Co to jest proszę pani .?-zapytałam.
-To jest list w ,którym wszystko wyjaśniłam, możesz go podać Aleksowi ,kiedy odejdę do tego drugiego świata .?
-Dobrze –odpowiedziałam chociaż miałam już prawie łzy w oczach.
-Dziękuję Pamiętaj o tym ,że dla mnie jesteś jak druga córka Życzę wam szczęścia, chcę mój syn był szczęśliwy .Mam nadzieję ,że mi wszystko wybaczy .Do widzenia .!
To było pożegnanie .! Nie wiedziałam jak się zachować .Przypomniała mi się jak dowiedziałam się o śmierci moich rodziców. Było mi ciężko. Ale dałam radę. Nie załam się . Muszę pomóc Aleksowi w tych trudnych chwilach . Będzie przeżywał to co ja kiedyś .Wiem ,że wygra z tęsknotą. Jest silny. A Ala .? Boże ! . Ona się załamie. To będą ciężkie miesiące. I nadeszła ta chwila której najbardziej się bałam .Mama Aleksa umarła .! Nie wiedziałam co zrobić, próbowałam go pocieszać . Wtulił się we mnie i łkał jak małe dziecko. Otrząsnął się trochę i powiedział.
-Może tak musiało być. Była chora. Prędzej czy później by to nastąpiło .
-Aleks tak mi przykro. Chcesz jeszcze zostać tutaj .Oczywiście ,zostanę z tobą ile będziesz chciał. Musimy powiedzieć Ali.
-Dobrze. Ale na razie nie mam siły. Chcę iść do domu .Przespać się z tym wszystkim.
Pojechaliśmy do domu Aleksa ,późnym wieczorem. Zadzwoniłam do cioci ,że zostaje u kolegi na noc. Zgodziła się, Aleksa jeszcze nie poznała, nie było okazji ,żeby go przedstawić .Usnął od razu , coś gadała przez sen. Ale moją uwagę przykuły tylko te dwa słowa . Kocham cię .!
Ciekawe co mu śniło. Nie mogłam zasnąć. Myślałam o tym liście. Muszę mu go dać .Wszystko mi się przypomniało, wypadek rodziców, mieszkanie w domu dziecka. To naprawdę nie miłe wspomnienia. Nie wiem kiedy usnęłam .Ale spałam do samego ranka .Obudził mnie Aleks.
-I jak się czujesz .? –zapytałam.
-Już lepiej . Co byś zjadła na śniadanie.?
-Obojętnie.
-Ok. To idę do kuchni .
Poszedł na dół. Wzięłam ogarnęłam się i zeszłam na parter domu .
-Co się stało .? –zapytała Ala widząc nasze miny.
-Chodź tu do mnie.-powiedział Aleks.-
-Muszę ci powiedzieć coś ważnego, mama nie żyje .!.
-Ale jak to .? Nie zdążyłam się nawet z nią pożegnać.-zaczęła płakać w ramionach Aleksa.
Czułam się nie komfortowo .Wszyscy trzej przytuliliśmy się do siebie i po prostu płakaliśmy .Było nam trudno .
 

 
Bójka w szkole .Nic poważnego mi się nie stało. A co do dyrektora to wytłumaczyłem mu w jakiej sytuacji jestem i powiedział, że da mi tym razem spokój. Cały poobijany z bolącą nogą jakoś udałem się do szatni. Gdy się przebierałem podbiegła do mnie Laura.
- Czemu mnie broniłeś? Mogło się skończyć gorzej - powiedziała patrząc na moje poobijane ciało.
- Broniłem cię, nie chce cię znowu stracić - szepnąłem - idziesz ze mną do mamy? - zapytałam już normalnie
- Jasne - odpowiedziała. Wyszliśmy z budynku. Niemalże całą drogę szliśmy w ciszy. Co jakiś czas przyłapując się na tym, że co chwilę któreś z nas się kątem oka na siebie patrzało. Biłem się z myślami czy tak czy nie? ZAKOCHANIE te dziesięć liter wtargnęło do mojej głowy, w tym momencie co próbowałem napakować tamtemu za to, że ją obrażał. I do tej pory nie chce wyjść. Możliwe abym zakochał się w przyjaciółce? Jest to słowo mające wiele znaczeń. Cechuje się uczciwością, miłością, zaufaniem czy też pragnieniem siebie nawzajem. Dla jednych jest to ucieczka od rzeczywistego świata, a dla innych nic nie znaczącym uczuciem. Byliśmy już prawie pod szpitalem, ale nie zamieniliśmy ani jednego słowa. Ona - szatynka ubrana w zwiewną sukienkę. Ja - poobijany brunet w podartej koszulce. Każdy zajęty swoimi myślami. W recepcji przywitała nas miła pielęgniarka którą zdążyłem już poznać. Gdy weszliśmy do sali,mama akurat była badana.
Lekarz kazał nam poczekać na zewnątrz.Po zakończonych badaniach mama poprosiła mnie ,abym poszedł po ciastka. Kupiłem to co miałem kupić i wróciłem do sali .To co zobaczyłem było co najmniej dziwne .Laura zachowywała się jakoś inaczej .Próbowała się uśmiechać ,ale wychodził jej jakiś grymas .Większość czasu gadałem z mamą,pytała mnie co tam się dzieje w domu , jak się czuję Ala .Zamarłem,po prostu nie mogłem się z nią porozumieć.To wszystko było dla nas za dużo.Tata nas zostawił , mama w szpitalu .Co mnie zdziwiło Laura się odezwała
-Niech się pani nie przejmuje z Alą wszystko w porządku .Rozmawiałam z nią dzisiaj rano .-powiedziała .
Nagle stało się coś dziwnego mama zaczęła mówić .
-Kocham was .Wyb.......... -i nagle w połowie słowa nie mogła nabrać powietrza .Zawołaliśmy razem lekarza .Kazał nam wyjść na korytarz .Bałem się Laura mnie przytuliła i wspierała mnie w tej trudniej chwili.Wiedziałem jedno mama prędzej czy później by umarła .Tata nam pisał ,że mama ma raka .Ale nie wiedziałem ,że stanie się to tak szybko.
Lekarz wyszedł z sali po 15 minutach .Nie musiał nic mówić jego mina wyrażała wszystko .UMARŁA .! .Zostałem sam , jak dobrze , że była ze mną Laura .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozdział 15.
Budząc się w swoim nowym wygodnym łóżku , oczywiście wypoczęta jak nigdy dotąd .Wstałam leniwie , włożyłam kapcie i zeszłam po schodach na dół .
W domu było jakoś cicho jakby nie było żywej duszy .Chodząc jeszcze z zaspanymi oczami powędrowałam do kuchni. Mój wzrok ujrzał kolorową kartkę na lodówce.A napisane na niej było .
„Musiałam wcześniej pojechać do pracy . Więc musisz zrobić sobie śniadanie .Wszystko jest w lodówce. Zostawiłam klucze w takiej półce w korytarzu , więc jak będziesz wychodziła do szkoły. To zamknij dom .Po szkole odbierze cię wuja .”
To chyba wszystko .Do zobaczenia w popołudniu. Ciocia .
To wszystko jasne. Zrobiłam sobie na szybko jakieś kanapki .I przy okazji jakąś jeszcze do szkoły .Dzisiaj szłam na 10;30 .Więc nie musiałam się śpieszyć.
Posprzątałam po sobie i poszłam do swojego pokoju ubrać się i tam inne rzeczy .
Zajrzałam do szafy. Chcąc poukładać jakoś te moje rzeczy z walizki do półki. Ale wypakowując znalazłam pudełko z moim imieniem .Ciekawe co tam w nim było. Otworzyłam je szybko. W środku była prześliczna sukienka, która musiała pewnie kosztować fortunę . Nie mogę jej założyć, po prostu nie jestem nauczona do takich rzeczy . Nie chcę ,żeby mnie ciocia rozpuszczała .Pewnie ma wiele swoich wydatków. Odłożyłam ją do pudełka. I ubrałam swoje stare ciuchy. Wzięłam swoją torbę i niechcący wyleciał mi telefon. Na dodatek był rozładowany, podłączyłam go na chwilę do ładowarki. Wow .Ile nie odebranych połączeń , wszystkie od Aleksa. Teraz mieszkam trochę dalej od niego. Ale bardzo za nim tęsknię. Muszę mu wszystko powiedzieć .Niestety mój budżet na komórce nie pozwolił mi do niego odzwonić.
Spojrzałam na zegarek. Była 10 . Jak dobrze ,że nie daleko był przestanek. Teraz muszę dojeżdżać autobusem do szkoły. Mam trochę dalej. Zamknęłam drzwi . I poszłam pod wskazane miejsce. Wychodząc z autobusu zobaczyłam Aleksa. Wyglądał dziwnie jak by się coś stało. Znam go na tyle ,że to coś poważnego. Szybko do niego podbiegłam .
-Hej. Przepraszam, że nie obierałam ale miałam rozładowany telefon. Co się stało .?
-Możemy się gdzieś przejść . Najwyżej się trochę spóźnimy ale muszę z tobą porozmawiać .Ale nie tutaj .
-Jasne .
Poszliśmy razem do pobliskiego parku .Przytulił mnie do siebie mocno. Brakowało mi tego przez te wszystkie lata .Jego ciepłego uścisku.
-Powiedz mi dlaczego to wszystko jest takie trudne.?
-Ale co takiego .?
-Moja mama ma raka .I nie wiadomo czy przeżyje .! Nie chcę jej stracić .Bardzo ją kocham.
Jak to usłyszałam to myślałam ,że się przesłyszałam, wiem co musi przeżywać .Ja straciłam oboje rodziców.
Przytuliłam się do niego. Nie wiedząc co powiedzieć .Rozpłakał się .Po prostu nie wytrzymuje tego nerwowo.
-Jestem tutaj .I nie zostawię cię . Pamiętaj.
-Tęskniłem za tobą. I to bardzo. Dobrze ,że jesteś .Ale ze mnie mazgaj .Przepraszam.
-Za łzy nie przepraszaj. Jesteś moim kochanym mazgajem. Ja też tęskniłam za tobą . Teraz ja ci chciałam coś powiedzieć. Długo nad tym myślałam. Było mi wstyd. Ale Ja mieszkałam w domu dziecka. Teraz mieszkam u mojej cioci. Jest to siostra mojej mamy.Nie miałam żadnych przyjaciół .Było mi ciężko,
-Mogłaś mi powiedzieć.
-Nie wiedziałam jak zareagujesz. Bałam się ,a raczej wstydziłam.
-Nigdy bym się nie śmiał z takie czegoś.
-Wiem nie pomyślałam. Przepraszam.
-Chodź tu do mnie .Ty mój mały głuptasie .
I znowu mnie przytulił całując w czoło.
-To co idziemy do szkoły .Bo znowu dostaniemy uwagę czy coś .-powiedziałam.
-Jasne .Wsiadaj na barana.
-Zwariowałeś. ? Chcesz ,żebym cię połamała.?
-nie marudź tylko wchodź.
Weszłam mu na plecy. I Ten głuptas mnie niósł jak małe dziecko.
Było naprawdę fajnie. Bawiliśmy się świetnie.
Trafiliśmy na przerwę. Mieliśmy szczęście ,bo nie było jednej lekcji. I nie była sprawdzana obecność. Więc spokojnie .
Koledzy Aleksa zawołali go .Więc postanowił mnie im przedstawić . Podeszliśmy do nich .Zaczęli się śmiać .
-Może przedstawisz nam swoją koleżankę .Bardzo chętnie ją poznamy .-powiedział jeden z nich .
-To jest moja przyjaciółka Laura .
-Ale ,żeś ze przyjaciółkę wybrał .Nie stać cię na lepszą .Nie jest warta .Co ci po takiej biedocie która nic nie ma .Tylko cię wykorzysta .
-Coś ty powiedział .! .
-To co słyszałeś . Jesteś głupi i tyle .
-Pożałujesz tego .Nie będziesz się tak o niej wypowiadał .!
Aleks rzucił się na niego z rękami .Chciałam go powstrzymać ale był tak zły ,że było mi go trudno .
-Aleks . !! .Uspokój się .Nie jest tego warty . Słyszysz .?-krzyczałam .
Inni chłopacy także próbowali ich rozdzielić .Narobili takiej awantury ,wszyscy się patrzeli .Aż nagle przyszedł dyrektor .
- Hej Chłopaki co się dzieje .Przestańcie natychmiast ! .
Dyrektor ich rozdzielił .
-Obaj do mnie do gabinetu! .Porozmawiamy sobie . A cała reszta proszę rozejść się do klas .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Laura nie odzywała się dwa dni. Nie wiem co się z nią dzieje. Jak do niej dzwonię nie odbiera. Poszedł bym do niej, ale przecież nie wiem gdzie mieszka. Może nie chce utrzymywać ze mną kontaktu? Ale przecież powiedziała, że będzie jak dawniej.
- Będzie jak dawniej? - zadałem pytanie na które sam nie umiałem sobie odpowiedzieć.
Chwilę się zawahała, ale później z uśmiechem opowiedziała
- Myślę, że tak - uśmiech nie schodził jej z twarzy
Ja już głupieje od tego natłoku zdarzeń. U mnie w pokoju w kółko leci ta sama piosenka. ''Zawsze tam gdzie ty'' chociaż na trochę się przy niej uspokajam. Czasami sobie myślę czy może Bóg tak chciał i pozwolił mi ją znowu spotkać? Może nie chciał mi jej zabierać, nie chciał żebym cierpiał tak jak cierpiałem przez te lata kiedy nie miałem jej przy sobie? Wiem jedno nie pozwolę jej już nigdy odejść. Odejdzie ona, odejdę i ja.

Gubię się we własnych uczuciach. To co czuję, jest mi bliżej nie znane, ale jednak znane mojemu sercu.
- Aleks chodź tu szybko - usłyszałem głośny krzyk mojej siostry z pokoju.Jej głos brzmiał inaczej jakoś tak nieswojo. Szybko pobiegłem na dół. To co zobaczyłem przeraziło mnie nie na żarty. Mama leżała nieprzytomna cała blada na zimnych panelach. Oczy miała lekko otwarte. Podbiegłem do niej sprawdziłem puls - żyje. Wyciągnąłem telefon i czym prędzej wykręciłem numer na pogotowie. Po krótkiej wymianie zdań z sanitariuszem, zostało nam tylko czekać na karetkę. Nie wiedziałem co o tym myśleć. Co się mogło stać? Usłyszałem ciche łkanie. Obróciłem głowę w bok i dostrzegłem Alę. Niewiele myśląc podszedłem do niej i mocno przytuliłem. Długo to nie trwało, gdyż chwilę później zjawiło się pogotowie. Zabrali mamę na noszę i odjechali. My też czym prędzej wezwaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do szpitala wskazanego wcześniej przez jednego z lekarzy.W głowie cały czas miałem tylko to jedno pytanie. Nic innego mnie nie obchodziło tylko zdrowie mojej mamy. Bałem się cholernie się bałem. Wreszcie dojechaliśmy do szpitala. W recepcji dowiedzieliśmy się, że mama jest właśnie przygotowywana do operacji i raczej nie będziemy się mogli z nią teraz zobaczyć.Usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłoniach.
- Co teraz będzie? - usłyszałem cichy głos Ali
- Będzie jak dawniej słyszysz. Mama wyzdrowieje. Będzie jak dawniej. - zapewniałem ją. Sam w to nie wierzyłem. Ale trzeba mieć nadzieje, w końcu ona umiera ostatnia.
- Przepraszam czy wy jesteście od Pani Marleny? - spytała jakaś pielęgniarka
- Tak co z nią? - spytałem
- Na razie operujemy ale lekarz prosi aby przywieźć jej jakieś ubrania,kosmetyki.
- Dobrze - odpowiedziałem po czym wstałem z miejsca ciągnąć za sobą Alę.
W domu byliśmy po 20 minutach, gdyż były korki. Weszliśmy do domu . Już od progu było strasznie cicho. Zawsze albo gra telewizor, albo ktoś się krząta po kuchni, Teraz głucha cisza. Nasze kroki echem niosły się po całym domu. Postanowiłem pójść do kuchni się napić. Już w wejściu dostrzegłem białą kartkę z pochyłym pismem - należącym do taty. Wziąłem do ręki i zacząłem czytać:
Kochane Dzieci
Wyjeżdżam nie szukajcie mnie. Może jeszcze kiedyś się spotkamy.Chce dla was jak najlepiej, a najlepiej będzie jak po prostu wyjadę.Przepraszam, że tak bez pożegnania ale było by mi ciężko.Może teraz trudno będzie wam w to uwierzyć, ale kocham was całym moim sercem.
Powinienem pewnie wam wyjaśnić co się stało mamie. Otóż kilka miesięcy temu dowiedzieliśmy się, że mama jest poważnie chora - ma raka. Nie chcieliśmy was denerwować. Przepraszam, nie miejcie nam tego za złe. Nie chcieliśmy was martwić. Mam nadzieję, że nam wybaczycie.
Wasz kochający tata.
Ps. O pieniądze się nie martwcie będę wam przelewał na konto co miesią
 

 
Wróciłam od Babci Ali i Aleksa .Nadal nie mogę się pozbierać , że to wszystko się tak potoczyło . Jak dobrze ,że weekend . Umówiłam się z Aleksem na spacer po parku . Taka dzisiaj ładna pogoda . Wtedy zapukał ktoś do moich drzwi .
-Proszę . –odpowiedziałam .
-Dzień Dobry Lauro . I jak było na wyjeździe .?
-A bardzo fajnie .
-Chciałabym cię o czymś poinformować . Okazało się właśnie ,że twoja daleka ciocia chciałaby się tobą zaopiekować . Nie długo tutaj będą .
Jaka ciocia .? Przecież my nie mamy żadnej cioci ., chyba ,że jej nie znam .A mama mi o niej nie opowiadała .
-Ale jak to .? Tak szybko .? Przecież dopiero co przyjechałam .? A wszystkie moje rzeczy .?
-Musisz spakować to co najpotrzebniejsze . Po resztę rzeczy będziesz mogła przyjechać jeszcze . Nie martw się wyglądają na porządnych ludzi .Wrazie czego możesz do mnie zadzwonić i Cię odbiorę .
-No dobrze . –odpowiedziałam z smutną miną .
-No to zostawię cię samą . Ja będę musiała pozałatwiać sprawy formalne .
I wyszła . I co teraz.? Nie jestem jeszcze gotowa .Nie znam tych ludzi . No ale co zrobić. Dobrze ,że mam oparcie w pani dyrektor . Wzięłam to co potrzebne . Odpisałam Aleksowi ,że coś mi wypadło .Muszę mu kiedyś powiedzieć ,że mieszkam w domu dziecka . A właściwie to zaraz nie będę tu mieszkać . Od razu wiedział ,że coś się stało . Powiem mu jutro w szkole . Tyle lat się nie widzieliśmy , tyle rzeczy mamy do pogadania. A z Alą też się dogaduje coraz lepiej rozumiemy się z tym moim szaleńcem . Przyszła po mnie pani dyrektor z nową ciocią i wujkiem .
Ciocia miała na imię Danuta .Była szczupła i wysoka . Wyglądała na 30 lat . Miała krótkie brązowe włosy i jasną karnację. A wujek miał na imię Marek .Był trochę wyższy od cioci , wiekowo byli tak samo . Wyglądał trochę dziwnie . Ale może mi się tak tylko wydaje . Ciocia mnie bardzo ciepło przywitała . Co mnie ucieszyło .
Wujek tak samo . Wydają się mili . No ale nie można oceniać ludzi po pierwszym spotkaniu . Wzięli moje rzeczy do samochodu . I pojechaliśmy .
-Pamiętasz mnie Laura .?
-Nie zabarco . –odpowiedziałam speszona .
-A no tak .Nie możesz mnie pamiętać . Jak cię poznałam byłaś taką małą dziewczynką. Twoja mama była moją siostrą .
Coooo .? To moja moja mama miała siostrę . Nic Mie nie mówiła .Jak mogła zataić przede mną taki fakt .
- Ale jak to twoją siostrą .? –zapytałam .
-To ty nic nie wiesz .? Mama ci nie mówiła . Ja wyjechałam do Anglii . I straciłyśmy kontakt . I w między czasie jeszcze się ostro pokłóciłyśmy . Nie mogłam przyjechać na pogrzeb , ponieważ nie miałam wolnego lotu .A szef powiedział ,że jeśli teraz wezmę wolne to nie mam po co tu wracać . A bardzo mi zależało na tej pracy .
-I tak nagle teraz przyjechałaś do Polski .?
-Tak .Dostałam lepszą ofertę pracy .
-Rozumiem .
Dziwne to wszystko . Dojechaliśmy na miejsce . Wujek Marek zabrał moje rzeczy .
Dom był cudowny . Domek jednorodzinny . Dwupiętrowy z pięknym tarasem .
Weszliśmy do środka a tam jeszcze ładniej . Wszystko takie urządzone w nowoczesnym stylu . Bardzo mi się podoba .
-Twój pokój jest na górze . Przygotowaliśmy go specjalnie dla ciebie .
-Dziękuje . odpowiedziałam .
-A skąd ciociu miałaś pieniądze na taki piękny dom jeśli mogę zapytać .?
- Pracowało się kilka lat . I trochę oszczędzałam . I o to proszę efekty .
-Boże .Jak tu jest ślicznie tak czysto , schludnie .
-Cieszę ,że ci się podoba .Staramy się z wujkiem . Co byś zjadła na kolację .?
-Obojętnie . Nie jestem wybredna .
-To może naleśniki .Zaraz nam zrobię .
I poszła do kuchni . Wujek dziwnie się na mnie patrzał . No trudno . Poszłam po schodach do swojego pokoju który znajdował się na końcu korytarza .
Otwierając drzwi . Moje oczy doznały szoku . Nigdy w życiu nie widziałam takiego prze uroczego pokoju . zielone ściany –kolor nadziei . Biało czarne meble . Biurko z laptopem . Wielkie łóżko . Normalnie jak w bajce . Czułam się trochę dziwnie . Tak jakoś inaczej . Było mi dobrze . Nie wiedziałam co myśleć .Nigdy nie mieszkałam w takich luksusach .To dla mnie zupełnie coś nowego .Wtedy zawołała ciocia na kolację . Szybko zrobiłą te naleśniki . Zeszłam na dół . usiadłam przy stole .
-Proszę .Mam nadzieje ,że będą ci smakować .
-Dziękuje .
Wzięłam ukroiłam spory kawałek . Był przepyszne . Rozpływały się w ustach .
-Przepyszne .! . –powiedziałam .
-Bardzo się cieszę .Chcę ,żeby ci u nas było dobrze .
Wuja opowiadał śmieszne dowcipy , aż nas brzuchy rozbolały od śmiechu .
Potem usiedliśmy wszyscy na tarasie . Ciocia zrobiła ciasto .Jabłecznik . Pychotka .Uwielbiam .
-Ciociu . O co pokłóciłyście się z mamą .?
-Kochanie wiesz co , to już nie ważne było minęło twoja mama na pewno mi już wybaczyła . Wiesz jak to jest między siostrami .
-A kim ty w ogóle jesteś oczywiście z zawodu .?
- Ja pracuje w hotelu . I trochę pomagam przy kuchni .
-No to teraz rozumiem skąd umiesz tak dobrze gotować .
-Bez przesady .
Spędziliśmy cudowny wieczór .Było bardzo miło
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.Bo prawdziwej miłości nie da się tak po prostu odsunąć na bok. Będzie cierpliwie pukała do naszych drzwi, nawet jeśli spróbujesz ją nawet na moment wystawić do przedsionka. I tym cierpliwym kołataniem, przypominaniem o sobie sprawi, że poczujesz ją jeszcze mocniej.Nie mogę uwierzyć, że moja Laura wróciła. Byłem święcie przekonany, że nie wróci, ale chyba po prostu jakaś cząstka mnie jednak wierzyła, że wróci. Nie mogę się nią nacieszyć. Zachowujemy się jak dawniej. Nasze zabawy przy zmywaniu. Stare dobre czasy. Teraz jestem szczęśliwy nic mi nie brakuje.
Właśnie w tej sekundzie ktoś umarł. W tej sekundzie ktoś się narodził. W tej sekundzie ktoś walczy o coś, co ma każdy z nas, coś co jest tak naprawdę najważniejsze - życie. Przyznaj się, czekasz na coś, co tak naprawdę nigdy się nie wydarzy. Przyznaj się, że nie umiesz docenić tego, na co właśnie patrzysz. Nie umiesz zadbać o siebie, a tym bardziej o drugiego człowieka. Pogłębiająca się rana na Twoim sercu mogłaby być zaszyta, gdybyś tylko chciał. Uważnie spójrz na swoje odbicie w lustrze i zadaj sobie pytanie - czy jesteś szczęśliwy? Zwolnij, zastanów się i żyj chwilą. Ciesz się każdą sekundą, jakby to była ostatnia.Rozłąka jest po to, by pokazać ludziom, jak wygląda samotność i sprawdzić, czy są w stanie dać sobie radę.
Siedziałem właśnie na belce przy ognisku i rozmyślałem. Koło mnie siedziała Laura. Brzdąkała coś na gitarze. Jakąś bliżej nieznaną mi melodię. Jednak gdy doszła do refrenu...przypomniałem sobie tą piosenkę.Śpiewaliśmy ją dzień przed jej nagłym i niespodziewanym wyjazdem. Zaraz ... zaraz ona wiedziała wcześniej, że musi wyjechać.Czemu mi nie powiedziała? Ta piosenka to było jakieś pożegnanie? Niewiem, nie chcę wiedzieć.
- Będzie jak dawniej? - zadałem pytanie na które sam nie umiałem sobie odpowiedzieć.
Chwilę się zawahała, ale później z uśmiechem opowiedziała
- Myślę, że tak - uśmiech nie schodził jej z twarzy
- To co może zaśpiewamy jakąś piosenkę na pożegnanie tego mile spędzonego tutaj czasu?
- Dobry pomysł - spojrzała na mnie i już wiedziała co ma zagrać.Próbowałem sobie przypomnieć słowa piosenki,ale za nic nie pamiętałem. Tamtą pamiętam bardziej, więc postanowiliśmy zaśpiewać tylko refren. :
- Jak ogień i deszcz
Nie dobraliśmy się
Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
Jak Wenus i Mars
Jesteśmy z innych gwiazd
Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
Proszę, nie zmieniajmy nic.
Gdy tak śpiewałem mogłem jej się bardziej przyjrzeć. Jej włosy świeciły w blasku słońca, a w oczach dostrzegłem radość. Co prawda była ubrana tylko w jakieś poprzecierane spodnie i koszulkę z nadrukiem, ale dla mnie i tak była idealna.
Spojrzałem w inną stronę i akurat dostrzegłem tam jej torbę, a co najlepsze zdziwiło mnie to co z niej wystawało. Doskonale wiem co to jest. Czyli jednak pamiętała, pamięta i pamiętać będzie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›