• Wpisów:196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin:38 842 / 2318 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
*Bruno*
Nie mogłem uwierzyć w to co się dzieje . Ale jakoś się otrząsnąłem .
--Wejdźcie .Pewnie jesteście głodni.
-Ja jestem głodna i to bardzo – mówiła dziewczynka. Miała jasne blond włosy i szare oczy. Bardzo ładna dziewczynka.
-A jak masz na imię ?- pytała Vanessa
-Marcelina.
-A ja jestem Vanessa .Miło mi cię poznać .
-Feliks to jest moja dziewczyna . – mówiłem
-Fajną masz tą dziewczynę. – Vanessa zarumieniła się.
-Co chcecie zjeść ?
-Poczekaj ja im coś zrobię .A ty ochłoń trochę widzę ,że jesteś zdenerwowany.
-Dobrze. Jak dobrze ,że mam ciebie . Kocham cię .
-Ja ciebie też . Co powiecie na kanapki ?
-Jasne . – odpowiedzieli chórem
I co ja mam teraz zrobić ? –zastanawiałem się. Nie mam a ni numeru do cioci ,żeby do niej zadzwonić. Przecież nie mogę się nimi opiekować . Za małe to mieszkanie na tyle osób ,jeszcze Gabriel.
-A tak w ogóle to jak wy tu dotarliście ? - byłem zaskoczony jak tak małe dzieci taki kawał drogi przebyły same
-Zarobiliśmy na bilet . Albo raczej odłożyliśmy i tak o to jesteśmy. Pytałem przechodniów gdzie mogę cię znaleźć
-I nie baliście się ?
-Nie . Nie raz sami gdzieś jeździmy. A czego mamy się bać.
-Cieszę się , że mam tak odważnego brata. I wreszcie mogę cię zobaczyć .Bardzo za tobą tęskniłem wiesz .- przytuliłem go do siebie.
Nagle mała Marcelina zaczęła ziewać .
-Chcę mi się spać. – zaczęliśmy się śmiać tak to śmiesznie wyglądało.
-Chodź ze mną pościele ci łóżeczko i będziesz mogła smacznie spać . – mówiła Vanessa
Ciekawe skąd ma takie super podejście do dzieci. Czyżby może miała młodsze rodzeństwo i dlatego.
-Bruno mam ci coś do przekazania. – podał mi kopertę. –Tutaj chyba ciocia ci wszystko wytłumaczyła.
-Dobrze . Dziękuję.
„Drogi Bruno
Wiem, że nigdy nie byłam jakąś kochającą ciotką. Ciągle dla ciebie wredna. Naprawdę chciałabym się zmienić, ale wydaje mi się, że teraz to już za późno. Wiele razy zadawałam sobie pytanie - jak ja mogłam chcieć tylko twojego młodszego brata do opieki?
Jak już wiesz mam z wujem firmę. Do niedawna było jeszcze wszystko dobrze. W mieście powstały inne podobne firmy. I w końcu nasza zbankrutowała. Nie powinnam cię o nic prosić po tym co zrobiłam, ale nie mam nikogo innego kto mógł by mi pomóc. Nie wiem jak ci to powiedzieć. Chciałabym abyś na jakiś czas wziął dzieci do opieki. Nie mam pieniędzy na ich wychowanie. Jeśli to nie problem, byłabym ci bardzo wdzięczna. Oczywiście jeśli tylko będziemy mieli jakieś środki to dzieciaki wracają do nas. Mogę cię prosić o szybką odpowiedź? Ciotka Honorata.
*Vanessa *
Położyłam Marcelinę spać . To bardzo żywa dziewczynka . Teraz pewnie wszystko się zmieni. Cieszę się ,że Bruno znalazł swojego brata. Będę mu pomagać na tyle ile będę mogła. Sama nie mam rodzeństwa to chociaż w taki sposób mogę jakoś wypełnić tą pustkę. Opowiedziałam jej bajkę którą zawsze opowiadała mi babcia jak byłam mała.
-Wiesz jesteś Super. Bardzo cię lubię. Mogę mówić do ciebie ciociu nie lubię mówić do kogoś po imieniu to głupio brzmi .
-Oczywiście . – mała uśmiechnęła się i nagle posmutniała .
-Kochanie co się stało?
-Będziesz ze mną tutaj cały czas ? .
-Jasne ,że tak. Nie musisz się bać . Nic się nie stanie. Obiecuję. Czułam się jak bym miała młodszą siostrę . Położyłam się koło małej Marceliny i usnęłam razem z nią. Rano obudził mnie telefon.
-Dzień dobry Pani Vanessa ?
-Tak a o co chodzi?
-Pani przyjaciółka miała wypadek samochodowy , ale proszę się nie martwić jest stabilna.
-Mój boże. A gdzie jest ?
-W szpitalu w centrum.
Rozpłakałam się . Jak to wypadek mówiłam ,żeby nie jechała tym cholernym samochodem. I proszę o to skutek. Mała obudziła się.
-Ciociu dlaczego płaczesz?
-Moja przyjaciółka jest w szpitalu . Będziesz musiała zostać tutaj ja muszę jechać .
-Pojadę z tobą. – zgodziłam się . I obie pojechałyśmy do szpitala. Bruno z Feliksem jeszcze spali więc nie budziłam ich. Marcelina zobaczyła w sklepie z zabawkami misia.
-Ciociu może kupimy go dla twojej przyjaciółki ?
-Dobry pomysł . –Kupiłyśmy wielkiego misia. Nagle gdzieś zniknęła zobaczyłam ją jak przygląda się jeszcze innemu misiowi.
-Chcesz takiego misia ?
-Chciałabym ale nie mam pieniędzy . – kiedy zobaczyłam ,że powoli zaczynają spływać jej łzy po policzkach . Po prostu musiałam jej go kupić .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
*Vanessa *
Boję się , mam nadzieję ,że nic mi nie jest. Bruno jest cały czas przy mnie.
-Tutaj na dole mają stół szwedzki , mówię ci robią pyszne kanapki. –mówiłam z zachwytem
-No już już idziemy . – ziewnął
-O matko przepraszam.
-Za co ? – pytał zdziwiony.
-Za to ,że nie mogłeś przeze mnie się wyspać .
-O Vanessa co ja mam z tobą. – mocno mnie do siebie przytulił i przy okazji uśmiechnął
-I co nie przeszkadza ci to ?
-Dla mnie jesteś idealna. I mogę się nie wysypiać nawet kilka tygodni . Jeśli miało by ci się coś stać.
-Jesteś kochany. –pocałowałam go.
Oboje zeszliśmy na dół na śniadanie. Które wyglądało bardzo apetycznie aż mi ślinka leciała.
-Ale obiad ja robię . – mówił Bruno
-Czy mam zacząć się bać ? – zaśmiałam się.
-Zobaczysz jeszcze cię zaskoczę .Obiecuję.
-No dobrze mój kucharzu .
-Co zamierzasz dzisiaj robić ? – pytał.
-Hmmm… Pewnie będę tęsknić za tobą cały dzień i może spotkam się z Karoliną.
-Ja już nie mogę o tobie myśleć a co dopiero potem. Ale muszę już zmykać do baru .Do zobaczenia
No więc ja poszłam do pokoju gdzie jakoś się ogarnęłam. Byłam bardzo blada. Zaczęłam myśleć o rodzicach co robią , czy wszystko u nich w porządku. Aż tu nagle na wyświetlaczu w komórce widzę ,że dzwoni tata.
-Vanessa córeczko moja jak tam się czujesz?
-A dobrze.
-Coś mi się nie wydaję ,że dobrze. Przecież cię znam.
-No jak przyjadę muszę wam coś powiedzieć. Ale błagam nie mów nic mamie bo zacznie się denerwować. Obiecuję wszystko wam wyjaśnię. A w domu wszystko w porządku.
-Tak na razie mamy urlop z mamą i jesteśmy w domu .Mama robimy porządku w ogródku
-Żartujesz?
-Nie aż się sam zdziwiłem. Mówię ci z naszą mamą coś się dzieje.
-Muszę to sama na oczy zobaczyć .
-No nie długo pewnie jak przyjedziesz. No dobrze już nie będę ci przeszkadzać .Miłego wypoczynku.
-Pa Tato.
Zadzwoniłam do Karoliny , umówiłyśmy się na polu namiotowym . Chyba się domyślam po co .Nie było to daleko. Więc przeszłam się na nogach. Od razu usłyszałam okrzyki radości.
-Vanessa. Chodź do nas .-krzyczał Mat.
-I co tam słychać ?
-A jakoś leci. –odpowiedziałam.
-Czekaj dam ci coś spróbować . Powiesz czy dobre. – Karolina poszła po coś do namiotu.
-I co jak ci idzie ? – pytałam
-A jak myślisz , twoje rady są najlepsze. Uwielbiam ją. Świetnie się dogadujemy
-O to się cieszę .
Kiedy Karolina niosła szklanki z napojami , nagle wyleciała jej z rąk taca.
-Mój boże Karolina co się stało ? – byłam spanikowana
-Nie wiem . Boli mnie głowa .
-Może trzeba wezwać pogotowie ? – pytała Mat
-Nie nie potrzeba na pewno zaraz przejdzie.
-No dobrze. To może usiądz powdychaj świeże powietrze.
-Jak dobrze ,że mam was .
Pogadaliśmy , pośmialiśmy się . Aż wybiła 18 .Jak ten czas szybko leci. Poszłam po Bruna do baru.
Albo raczej czekał na mnie . Ubrany bardzo elegancko. Z kwiatami.
-To dla uroczej pani. Piękne kwiaty
-O matko Bruno moje ulubione. Dziękuję ci bardzo.
-No więc tak jak mówiłem ja robię obiad lub można to nazwać kolacją. Więc zapraszam Cię w moje skromne progi.
Doszliśmy do bloku w którym mieszkał Bruno. Było to nawet ładne osiedle . Weszliśmy do środka. Również zachwycił mnie wygląd . Było tam tak przytulnie. I czysto. Chociaż to nie aż takie duże mieszkanko. Na stole wszystko przygotowane , ładnie przystrojone. Po prostu bajka.
-Proszę usiądź. Zaraz podam do stołu. – zaczęłam się śmiać .
Wtedy nagle ktoś zadzwonił do drzwi .Bruno poszedł otworzyć . W drzwiach stał mały chłopiec około 6 lat i mała dziewczynka może 2 lata. Dostałam szoku. Bruno pewnie też.
-Co wy tutaj robicie ?- pytał oszołomiony.
-Ty jesteś pewnie Bruno .Ciocia nam mówiła . To ja twój brat Feliks.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
*Vanessa *
-Mat ! Co ty tutaj robisz ? –pytałam zdenerwowana
-Kto to jest ? – pytał Bruno
-Syn przyjaciół moich rodziców
-Ok rozumiem to ja może już pójdę. Spotkamy się potem- lekko mnie pocałował.
-Ok gadaj co tutaj robisz ?
-Chciałem zobaczyć ,czy wszystko u ciebie w porządku. A twoja przyjaciółka powiedziała gdzie mogę ci znaleźć. – uśmiechnął się do niej.
-I tyle kilometrów tutaj przyjechałeś. Mogłeś zadzwonić. Jak widzę spodobała ci się Karolina.
-Nawet miła. Widzę ,że już znalazłaś chłopaka. I jesteś szczęśliwa.
-Co ci do tego ? Tak to jest mój chłopak. Boże Mat przepraszam emocje mnie poniosły.
-Nic nie szkodzi. Jak myślisz mam u niej jakieś szanse ?
-U Karoliny ? -No widzę ,że jednak coś. No nie wiem wiem zobaczę co się da zrobić. A na ile zostajesz?
-Wziąłem ze sobą namiot i jakoś sobie dam radę. No to ja zmyka na razie dziewczyny.
-Miły chłopak skąd go znasz ? Tyle km dla ciebie przyjechał.-mówiła Karolina.
-To tylko kolega. Dla mnie liczy się teraz Bruno.
-To coś poważnego ? Opowiadaj jak było.
-Tak to coś poważnego. Kocham go. Czuję się przy nim bezpieczna.
-O jak słodko. Będę wam kibicować.
-Dzięki. Ale wiesz coś mi się wydaję ,że spodobałaś się mojemu koledze.
-Naprawdę ? – podekscytowana zarumieniła się.
- Tak mi się wydaję. Ale się zarumieniłaś .
-A jak Bruno lepiej pędź do niego.
-Wiem muszę go znaleźć. Więc ja zmykam. Spotkamy się potem
Pobiegłam szybko do baru , pewnie go tam znajdę. Nie było go tam .
Wreszcie go znalazłam. Był w miejscu w którym się poznaliśmy.
-Znajdziesz go pewnie na moście. –mówił chłopak którego już kiedyś widziałam
-Dzięki – odpowiedziałam i szybko pobiegłam. Wreszcie go znalazłam. Był w miejscu w którym się poznaliśmy
-Bruno ! –krzyczałam.
-Co się stało ?
-Przepraszam nie chciałam ,żebyś był zazdrosny czy coś. To tylko mój kolega. Naprawdę .
-Już spokojnie wcale nie byłem zazdrosny. Pamiętasz to miejsce?
-Tak. Tutaj się poznaliśmy. – spojrzałam w jego oczy.
Nagle straciłam równowagę , zaczęło mi się kręcić w głowie. I upadłam. Nie wiem Co się ze mną stało
*Bruno *
- Vanessa mój boże .! Co się stało ? – byłem cały spanikowany.
-Nie wiem boli i kręci mi się w głowie.
- Chodź zaniosę cię do hotelu.
Wziąłem ją na ręce i niosłem przez całą drogę , wyglądała blado , bałem się o nią.
Otworzyłem drzwi od pokoju. I najlżej jak mogłem opuściłem na łóżko.
-I jak się czujesz? Już trochę lepiej?
-Jesteś kochany Kocham cię wiesz. - Usiadłem koło niej i pocałowałem ją.
-Ja ciebie mocniej kocham. A teraz powiedz mi gdzie znajdę jakiś okład?
-Nie mam pojęcia od jakiegoś czasu nic takiego mi się nie wydarzyło.
-Od jakiegoś czasu ? –zapytałem zdziwiony.
-No tak kiedyś też dwa razy zemdlałam rodzicie byli ze mną u lekarza powiedział ,że to minie ,że to tylko takie wahania hormonalne ,że to normalne.
-Ale jak widać nie minęło. Czekaj pójdę na dół może się coś znajdzie przeciw bólowego. Na dole znalazłem pielęgniarkę hotelową.
-Dzień dobry ma pani może pani jakieś leki przeciwbólowe. Lub okład chłodny.?
-A co się stało ?
-Moja dziewczyna straciła równowagę i przewróciła się i boli ją głowa. I bardzo się o nią martwię .
-Pewnie musisz ją bardzo kochać ?
-Skąd pani wie
-Mój chłopcze wiem co to prawdziwa miłość przeżyłam coś takiego. Ale niestety kiedy się dowiedziałem ,że mąż jest chory , robiliśmy co się dało. Ale nie było ratunku. I zmarł.
-Bardzo mi przykro.
-Nadal jest w moim sercu. Więc chłopcze , kochaj ją z całego serca a świat ci to odwzajemni. Zobaczysz jeszcze wspomnisz moje słowa. -Już dobrze nie będę cie zanudzała , proszę tutaj są tabletki i okład powinno pomóc. Wszystkiego dobrego wam życzę. I zdrowia bo to najważniejsze w życiu.
-Dziękuję pani za mądrą radę. Będę o niej pamiętał. -Do widzenia pani.
Bardzo miła kobieta. Pewnie musiała go bardzo bardzo mocno kochać. Pobiegłem szybko do Vanessy.
-Mam jakieś tabletki powinny ci pomóc.
-Dziękuję ci Bruno
-Nie musisz mi dziękować. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Nie wiem co bym zrobił gdy by ci coś stało. – położyłem się koło niej i mocno przytuliłem do siebie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
*Vanessa *
Minął już tydzień moich wakacji tutaj , jak ten czas szybko mija. Cały czas miałam w głowie pocałunek Bruna , wtedy przypomniało mi się ,że nie oddałam mu tej kurtki. Dzisiaj muszę go znaleźć i zwrócić mu jego własność. Nagle zadzwonił mi telefon nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
-Hej – powiedziałam wesoło
-Vanessa ? – o matko to Mat.
-No tak a co się stało ?
-Jesteś jeszcze w Sopocie ?
-Tak.
-Ok to na razie cześć.
-Mat pocze…- rozłączył się .
Co się stało ? taki dziwny telefon , może chcę tutaj do mnie przyjechać , po co miałyby tu przyjeżdżać ? Założyłam buty wzięłam kurtkę i poszłam do baru w którym pracuje. Karolina dzisiaj od rana pracuje ale późnym wieczorem ma wolne. Od razu go znalazłam.
-Cześć Bruno – zawołałam ochoczo
-O jak miło. Co cię tu sprowadza ?
-Zaległa pożyczka – mówiłam podając mu kurtkę.
-Rozumiem i tylko dla tego przyszłaś ? Myślałem, że chociaż się trochę stęskniałaś .No cóż szkoda.
-Stęskniłam się i to bardzo – kiedy odchodził
-Naprawdę ? Udowodnij.
Pocałowałam go prosto w usta.
-Teraz ci wierzę. Nie długo kończę .Poczekasz na mnie chwilę ?
-Okey.
Za 15 minut Bruno był już po pracy. Wziął mnie na łódki.
-Płynęłaś kiedyś łódką ?
-Nie
-To dobrze. Zobaczysz jak jest fajnie. Nie musisz się bać.
-A czy ja się boję?
-No nie wiem tylko mówię.
Było bardzo romantycznie. Morze cudowne . Chociaż trochę trzęsło przez fale. Nagle Bruno przestał płynąć.
-Czemu stoimy ?
-Bo muszę ci coś wyznać . Usiadł koło mnie , złapał mnie za rękę .
-Od kąt cię zobaczyłem wiedziałem ,że moje życie się zmieni. Nigdy nie czułem takiego czegoś. Owszem podobało mi się wiele dziewczyn ale z tobą jest zupełnie inaczej nie jesteś mi obojętna. Bardzo mi się podobasz. A może i czuję coś więcej. I wiem ,że to prawdziwe uczucie którego nigdy nie doznałem. Tylko pytanie czy ty czujesz to samo ?
-Mój Boże Bruno nie wiem co powiedzieć …. Tak czuję to samo !
-Jak się cieszę . No to zadam ci jeszcze jedno pytanie Zostaniesz moją dziewczyną ?
-Jeszcze się pytasz oczywiście ,że tak .
*Bruno *
Byłem najśczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Teraz już wszystko będzie inaczej. Nigdy nie będzie jak dawniej kiedy mam przy sobie Vanesse.
Wstałem by wziąć wiosło ale niestety łódka się przechyliła i razem wpadliśmy do wody .
-Ale mamy farta.
-Ważne ,że jesteśmy razem. – pocałowała mnie.
Nagle usłyszałem jakiś głos.
-Vanessa .! – wołała dziewczyna.
-Bruno to Karolina. – mówiła Vanessa.
-Co ona tutaj robi ?
-Nie wiem podpłyńmy do niej.
Rusyliśmy w stronę brzegu. Oczywyście cali mokrzy.
-Vanessa Ktoś cię szuka. Za rogu zobaczyłem dość wysokiego chłopaka kto to może być.
 

 

*Vanessa *
Poszłam w umówione miejsce byłam pewna ,że to na stop procent Bruno. Zobaczyłam go z daleka. Uśmiechnął się.
-Chodź ze mną. – wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą.
-Mogę wiedzieć gdzie mnie zabierasz ? – pytałam szokowana
-Nie musisz się bać ze mną jesteś bezpieczna. Albo tak mi się wydaję .- zaczął się śmiać.
-nie rób sobie ze mnie żartów.
-Ok ok spokojnie. Nie gniewaj się. –uspokoił mnie
Doszliśmy do jakiejś starej ulicy. Było tam dziwnie. Chociaż z daleka usłyszałam muzykę.
-Nie wierzę zabierasz mnie na dyskotekę. A pytałeś się chociaż czy chcę iść z tobą ?
-No to teraz zapytam .Czy umówisz się ze mną ?
-Hmmmm…. Zastanowię się to będzie trudna decyzja Ale zgadzam się. –uśmiechnęłam się.
-No ale wiesz to nie będzie zwykła dyskoteka. To coś w rodzaju dansingu. Wiem trochę dziwni brzmi ale są tam super ludzie i zawsze się świetnie można z nimi pobawić.
-Ok brzmi ciekawie .
Weszliśmy do środka. Panował tam w miarę spokojny nastrój. Ludzie bawili się , tańczyli. To coś w rodzaju starodawnych imprez. Jeśli można to tak nazwać.
-Proszę usiądź wezmę coś do jedzenia.
Było tu wiele młodych par ,zakochanych .
-I jak podoba ci się ? Czy jednak nudzi cię to. –pytał Bruno
-Nie jest super nigdy czegoś takiego nie widziałam. Jestem pod wrażeniem.
-To dobrze cieszę się. Dostaliśmy po drinku na koszt firmy.
-O super.
-To za co toast ? – pytał Bruno
-Za wakacje . – powiedziałam i razem tryknęliśmy swoje kieliszki
Było bardzo miło. Opowiadaliśmy dowcipy , różne przeżyte przez nas historie.
-Zatańczysz? – zapytał Bruno
-No nie wiem czy umiem tak tańczyć jak inni. – usprawiedliwiałam się .
-Nauczę cię.
-No dobrze. – wziął mnie znowu za rękę i poszliśmy na parkiet.
-Hej spokojnie będzie dobrze. – uspokajał mnie.
-Denerwuję się .
Położył swoje ręce na moich biodrach. A ja na jego szyji. I tak sobie tańczyliśmy w rytm muzyki.
-ślicznie wyglądasz i świetnie tańczysz.- powiedział po cichu.
-Dziękuję ty też .- spojrzał się w moje oczy a ja w jego.
-To co idziemy na spacer przed zachodem słońca ?
-Bardzo chętnie.
Na plaży było cudownie, przepiękny zachód słońca. Usiedliśmy na piasku. Wtuliłam się w Bruna. I podziwiałam morze. Było mi bardzo dobrze, mając go przy sobie. Czułam ,że przy nim nic mi się nie stanie.
-Mogę ci zadać głupie pytanie ? –zaczął
-No nie wiem nie wiem zaczynam się bać. – zaśmiałam się.
-Mogę cię pocałować ? - po prostu mnie zamurowało wiem ,że nie powinnam ale chciałam ,żeby mnie pocałował to był silniejsze ode mnie.
-Tak – odpowiedziałam.
Zbliżył się do mnie , czułam jego oddech ten sam kiedy mnie uratował. To było wspaniałe.
-Uważaj bo się jeszcze zakochasz .- zaśmiałam się.
-Eh…. – odpowiedział chyba nie wiedząc co powiedzieć.
Czy przypadkiem to ja się nie zakochałam ? Tak zakochałam się , to jest to uczucie. Zupełnie inne niż w przypadku Mata czy Igora. To co czuję do Bruna jest silniejsze o wiele.
*Bruno*
„Uważaj bo się zakochasz „ Te słowa z jej ust padły za późno już się zakochałem. Jest zupełnie inna niż mówił Gabriel. Po prostu cudowna pełna życia. Uwielbiam patrzeć kiedy się uśmiecha. Mógłbym z nią tańczyć cały dzień i może dzień dłużej. Ale jak mam jej to powiedzieć ,że kocham ją . Czy ona czuję to samo ? Czy będzie gotowa na związek ?
 

 
*Vanessa *
Nie mogłam spać . cały czas myślałam nad tym co się stało. I o nim. W rękach miałam jego kurtkę. Skąd on się tam wziął. Przypomniałam sobie jego lekki oddech i ciepło. To było coś innego niż czułam do Igora czy do Mata. Nie mam pojęcie co to . Ale wiem ,że muszę go jeszcze raz zobaczyć. Tylko gdzie ja go teraz znajdę ? Ale pierwsze co chciałam zrobić to spotkać się z Karoliną . I po prostu z nią porozmawiać. Więc zadzwoniłam do niej.
-Cześć tutaj Vanessa. Słuchaj możemy pogadać ? masz dzisiaj czas ?
-Jasne dzisiaj akurat mam wolne. Więc może tam gdzieś kiedyś w tym barze. ?
-Ok to do zobaczenia .
Rozłączyłam się i poszłam się ogarnąć. Założyłam byle jakie ciuchy. Po kilku minutach wyruszyłam w wyznaczone miejsce. Karoliny jeszcze nie było. Więc usiadłam i poczekałam za nią . Długo nie musiałam czekać .
-Przepraszam ,że musiałaś czekać. .
-Nic się nie stało. Dopiero co przyszłam.
-O to dobrze. To opowiadaj co słychać.
-Może się przejdziemy. – zaproponowałam.
-Jasne dobry pomysł.
-Karolina … -zaczęłam.
-No .
-Wiesz chciałam ci powiedzieć ,że cały czas o tobie myślałam . Po tym jak się rozstałyśmy. Bardzo mi ciebie brakowało. Nie znalazłam innej przyjaciółki i nie wiem czy znajdę lepszą .
Uśmiechnęła się od ucha do ucha
-Vanessa ja o tobie nigdy nie zapomniałam. Bardzo przeżyłam nasze rozstanie. I kilka dni z rzędów płakałam ,że cię już nigdy nie zobaczę . Spotkałam wiele ludzi ale żadni nie byli tacy wyjątkowi jak ty. Nadal chcę abyś moją przyjaciółką
-Mogę tutaj zostać całe wakacje. A potem coś wymyślę, powiem rodzicom ,że chcę zmienić szkołę I tak nie mam po co do niej wracać. Za dużo złego mnie spotkało. Albo pojedziesz ze mną i razem pójdziemy gdzieś do jakieś szkoły. Bo mówiłaś ,że to tylko praca na wakacje.
-To dobry pomysł. Moja mama na pewno się zgodzi mieszkam tam nadal gdzie kiedyś. Więc ze szkołą to najmniejszy problem.
-Chodź tu do mnie muszę cię wyściskać.- Obie się przytuliłyśmy z całej siły.
-Nadal pachniesz tymi samymi perfumami nic się nie zmieniło. –mówiła Karolina.,
-A tobie nadal zostało poczucie humoru. – zaśmiałam się.
Poszłyśmy na plażę. Usiadłyśmy na cieplutkim piasku. Nagle usłyszałam jakiś gwizd.
-Cześć Karola . – krzyczał chłopak a obok niego on Bruno.
-Hej Gabriel . – odpowiedziała.
-Kto to ? –zapytałam na razie nie spoglądając na niego
-Kolega znaczy się czasami pomagam tam w barze jak mam wolne jak mają duży ruch. I stąd go znam. Bardzo fajny chłopak . Ale uwierz mi nic mnie z nim nie łączy. Jeśli o to chodzi.
-Nie no przecież ja nic nie mówię. – spojrzałam w jego stronę uśmiechnął się więc odwzajemniałam uśmiech .I odwróciłam głowę.
-Idziemy coś zjeść ?
-Jasne jestem strasznie głodna.-odpowiedziałam.
Zamówiłyśmy jedzenie. Przyniósł nam je Gabriel .
-To na koszt firmy Smacznego. A właśnie mam dla jednej z was do przekazania karteczkę. Spojrzał do tyłu zobaczyłam go znowu. Czyli tutaj pracuję.
-Tak więc to dla ciebie . i jeszcze raz Smacznego.- podał mi karteczkę .
-Otwórz szybko. – mówiła Karolina.
W środku było napisane „ Spotkajmy się o 18 na moście . „
-Hmm…. Nie podpisał się. Szkoda. –mówiłam.
-A to dziwne. Tajemniczy wielbiciel szalejesz dziewczyno. Nie powiem . –śmiała się .
- wcale nie szaleje. Ale ci powiem ,że spotkam się z tym kimś.
-No i dobrze dowiesz się kto to jest. Zobacz ten chłopak się cały czas na ciebie patrzy. Czekaj znam go skąść no przecież to przyjaciel Gabriela. No no jak mu tam chyba Bruno.
-I co o nim sądzisz .Znasz go ?
-Co ty zakochałaś się. ? Nie żartuj. Ale nie mogę powiedzieć to w porządku chłopak .
- Nie tak pytam. Powiem jej dopiero jak będę pewna co do swoich uczuć .Bo na razie to nie wiem co czuję .
 

 
*Vanessa *
-Dlaczego ? – spytałam nieznajomy głos nie odwracając się .
-Jak byś chciała to zrobić to byś już to dawno to zrobiła.
Łzy mi same leciały po policzkach. Co ja robię ? Czy do reszty pozdradzałam zmysły ? Stałam na krawędzi tego mostu i nie wiedziałam co zrobić
-Jeśli wskoczysz to i ja będę musiał zrobić.
-Po co ?
-Bym miał cię na sumieniu .No to jak bo ja już buty ściągam.
-Nie !
-No dobrze no to co robimy tak , ty się ostrożnie odwracasz i podajesz mi rękę.
Zrobiłam to . Powoli odwróciłam się na palcach ,miałam zamknięte oczy. Kiedy się odwróciłam poczułam jego oddech. Podałam mu rękę on złapał ją mocno i wciągnął na drugą stronę. Dopiero wtedy otworzyłam oczy. Zobaczyłam bruneta. I jego oczy które wpatrywały się we mnie. Było dość chłodno , trzęsłam się z zimna a może i też ze strachu co ja najlepszego chciałam zrobić ?
-Dlaczego mnie uratowałeś ? –pytałam.
-Po prostu nie mogłem pozwolić abyś sobie życie odebrała ma się je jedno. To największe szczęście jakie dostajesz od Boga.
-Dziękuję – powiedziałam.
-Nie musisz mi dziękować. Jestem Bruno.
-Ja Vanessa. A skąd się tutaj wziąłeś przecież most jest zamknięty ?
-Przyszedłem się przewietrzyć. Cała się trzęsiesz poczekaj chwilę . –Zaczął ściągać kurtkę.
-Ale wtedy tobie będzie zimno.,
-Nie marudź .Ja jakoś wytrzymam.
-Dzięki. –powiedziałam i od razu jakoś mi się cieplej zrobiło.
-Nie będę pytał dlaczego chciałaś to zrobić. Bo pewnie nie chcesz o tym rozmawiać.
-Może kiedyś indziej.
Wtedy zobaczyłam jakieś światło był to duży pan pewnie tutaj pilnuje.
-Hej dzieciaki co wy tutaj robicie ? Zmykać mi stąd dalej żebym nie musiał wzywać policji.
Pobiegliśmy szybko . Każdy w inną stronę . Miałam jego kurtkę ale nie udało mi się go dogonić więc zaczęłam go wołać .
-Bruno !! Poczekaj mam twoją kurtkę . –Usłyszał mnie.
-Oddasz mi ją kiedyś indziej Pewnie się jeszcze spotkamy. I pobiegł dalej.
Ciekawe dlaczego to zrobił ? Uratował mi życie. Powoli poszłam do hotelu i zaczęłam rozmyślać a raczej żałować co ja chciałam zrobić . Rodzice nigdy by mi tego nie wybaczyli a tym bardziej babcia i wiele innych osób. Ale po co mi takie życie jestem zniszczona w szkole. Zostaje mi jedynie przeniesienie się do innej. Nie wiem co zrobię może sprawa ucichnie ?
*Bruno*
Radość nie ma argumentów, smutek ma ich mnóstwo. Skutkiem tego właśnie jest tak okropny i tak trudno nam się z niego wyleczyć.Są noce, gdy przyszłość traci wszelką wagę, a spośród wszystkich jej chwil pozostaje tylko ta, w której postanowimy skończyć ze sobą.Wiele razy nocami myślałem o samobójstwie. Jednak kiedy przychodziło co do czego, myślami wracałem do dni kiedy mój brat był jeszcze przy mnie. Wtedy postanowiłem się nie poddawać i walczyć dla brata z nadzieją, że go odnajdę. Tak było za każdym razem gdy przymierzałem się do tego.Świat niczego od ciebie nie potrzebuje, ale ty musisz mu coś dać. Dlatego żyjesz. Jeśli się teraz zabijesz - niczym się nie różnisz od miliardów innych czaszek, które leżą pod ziemią. Jeśli dasz coś światu, nawet coś nietrwałego, wygrasz.

W dzieciństwie nauczono mnie, że zawsze trzeba liczyć tylko na siebie. Inni to cię tylko wyśmieją albo sponiewierają. Kiedy już zostałem sam bez brata zacząłem odczuwać coś czego nigdy wcześniej nie doznałem. To jest samotność. Wiele bym dał za to, abym mógł z kimś porozmawiać, pośmiać się. Chciałbym kiedyś się zakochać. Czuć ciepło drugiej osoby,mówić jej czułe słówka. Codziennie wieczorami snuję się po parku z nadzieją, że spotkam osobę która zrozumie moje cierpienie i choć trochę podniesie mnie na duchu. Choć mijam dużo osób, starsze kobiety, kobiety z dziećmi, zakochane pary. Żadna z nich nie podejdzie do mnie i nie zapyta czy wszystko dobrze. Nie chcę tak żyć chce kogoś kto mnie zrozumie. Od jutra zaczynam całkiem nowe życie. Bez problemów, bez samotności.

 

 
*Vanessa *

Właśnie w tej sekundzie ktoś umarł. W tej sekundzie ktoś się narodził. W tej sekundzie ktoś walczy o coś, co ma każdy z nas, coś co jest tak naprawdę najważniejsze - życie. Przyznaj się, czekasz na coś, co tak naprawdę nigdy się nie wydarzy. Przyznaj się, że nie umiesz docenić tego, na co właśnie patrzysz. Nie umiesz zadbać o siebie, a tym bardziej o drugiego człowieka. Pogłębiająca się rana na Twoim sercu mogłaby być zaszyta, gdybyś tylko chciał. Uważnie spójrz na swoje odbicie w lustrze i zadaj sobie pytanie - czy jesteś szczęśliwy? Zwolnij, zastanów się i żyj chwilą. Ciesz się każdą sekundą, jakby to była ostatnia.Życie polega na tym, by spędzać razem czas, by mieć ten czas na wspólne spacery, cichą rozmowę i przyglądanie się zachodowi słońca.Pewnym osobom wybaczymy rzeczy, których innym nie bylibyśmy w stanie darować do końca życia.Bo kiedy odchodzi ktoś, kogo pragniesz, usiłujesz go powstrzymać, wyciągasz do niego ręce, masz tym samym nadzieje, że uda ci się zatrzymać jego serce. Ale nic z tego. Serce ma niewidzialne nogi. Mimo, że czas leczy rany, to nigdy nie wypełni pustki w sercu po zaufaniu, jakim kogoś darzyłaś.Lubię czytać i pić kawę sama. Lubię jeździć sama autobusem i wracać sama do domu. Mogę wtedy wszystko przemyśleć i puścić wodze fantazji. Lubię jeść i słuchać muzyki sama. Ale w momencie gdy widzę matkę ze swoim dzieckiem, dziewczynę ze swoim ukochanym albo dwie śmiejące się przyjaciółki zdaję sobie sprawę, że choć lubię być sama, nie mam ochoty być samotna. Niebo jest piękne, ale ludzie są smutni. Potrzebuję kogoś kto nie ucieknie ode mnie jak inni.W końcu się poddajesz. Nie walczysz, nie krzyczysz, nie płaczesz. Patrzysz obojętnym wzrokiem na to co Cię otacza i nie potrafisz już zrozumieć o co było to zamieszanie. Nie interesuję Cię już czy ktoś odejdzie albo czy może zranić. Zgadzasz się na wszystko. Umarłaś, sama przyznaj.Czasem wystarczy tylko jeden moment by zrozumieć, że wybór nie był do końca właściwy. Kiedy wydaje się, że wszystko się skończyło, wtedy dopiero wszystko się zaczyna.Chciałabym teraz wyjść, tak bez słowa, jak najdalej, donikąd. zostawiając problemy daleko za sobą i szukać tego cholernego sensu, który coraz częściej gubię.Bo tak to w życiu bywa, że ludzie przychodzą i odchodzą, mydląc oczy, że jesteśmy ważni, że nasze zdanie ma znaczenie, ze to, że tamto, że sramto, a potem pyk i ich nie ma. Myślałam o tym wszystkim kiedy siedziałam na plaży. Zrobiłam się głodna więc poszłam do miasta aby coś sobie kupić do jedzenia. Zajrzałam do baru i zamówiłam jedzenie i coś do picia. Rozejrzałam się po otoczeniu , nagle spojrzałam na jedną osobę przypomniała Mi kogoś , Skąś musiałam ją znać. O matko to przecież Karolina ! Tak to ona. Chciałam zawołać ją ale on była pierwsza od razu mnie zauważyła. I ochoczo do mnie przybiegła się przywitać .Tyle lat ją nie widziałam. Z wyglądu w ogóle się nie zmieniła.
-Mój boże Vanessa. Jak się cieszę ,że cię widzę. I nie wiedziałam ,że kiedyś cię jeszcze spotkam.
-No widzisz jak też się cieszę ,tyle lat się nie widziałyśmy .Opowiadaj co tam słychać ? – mówiłam podekscytowana.
-A nawet dobrze. Ale chyba musiałybyśmy się spotkać ,tak to za dużo gadać. A zaraz muszę lecieć do pracy.
-Mieszkasz tutaj ? – pytałam zdziwiona.
-Nie praca na wakacje. Tak to mieszkam dalej tam gdzie mieszkałam.
-Musimy się spotkać . To co może jutro ? Co ty na to ?
-Jasne spotkajmy się jutro w tym samym miejscu .Oprowadzę cię po mieście. I pogadamy. Ok ja już muszę lecieć na razie.
-Pa. – odpowiedziałam.
Nigdy w życiu nie spodziewałabym się ,że tutaj ją spotkam i w ogóle ją spotkam. Czy przestałam ją już lubić bo tym jak się oddaliłyśmy ? Nie nadal mi jej brakuję i bardzo mi na niej zależy. Ale czy uda nam się jeszcze ? Tego już sama nie potrafię sobie odpowiedzieć. Zjadłam mój obiad. I poszłam do hotelu . Ściągnęłam buty i położyłam się tak zwanym „plackiem” na łóżku. Kiedy zadzwonił telefon albo raczej sms. Wstałam i zobaczyłam kto to . Była to Karolina. Tylko skąd ona ma mój numer ?
„Vanessa zobacz na czat ! PS .Twój numer mam jeszcze od kiedy się znamy nie zmieniałaś go od lat .
Aha teraz wszystko rozumiem. Ale po co na czat ? Później wejdę pewnie to nic ważnego. Włączyłam muzykę chociaż nie dawał mi spokoju ten czat. Więc wzięłam laptopa i to co zobaczyłam na nim przeraziło mnie. Byłam to ja z Igorem jak się całujemy ! Boże , po co on to wstawił nagrywał nas ? Czy co ? Przecież już wszyscy wiedzą ,że dawno nie jesteśmy razem.! Kiedy zobaczyłam te wszystkie okropne komentarze aż mi się wymiotować zachciało jak można takie bzdury pisać ? Najbardziej dobił mnie komentarz „ Teraz do niego wróciłaś ? A jak cię prosił o wybaczenie to miałaś go gdzieś .Nie zasługujesz na niego. Pewnie też go zdradziłaś ! Jesteś żałosna. „
Mój boże, nie mam wszystkiego dosyć ! Jak on mógł to zrobić po co ? Kolejny raz mnie skrzywdził . Wszyscy pewnie mają mnie za jakąś puszczalską. Nikt mi nie uwierzy ,że to nie prawda. Wybiegłam z hotelu i pobiegłam na molo na sam jego koniec był już późny wieczór więc nikogo nie było a bynajmniej ja nikogo nie zauważyłam. Oparłam się o barierkę i spojrzałam w dół. Czy chcę to zrobić ? Tak wtedy wszystkie kłopoty zginą niczym nie będę musiała się martwić . Jedną nogą przeszłam przez barierkę i potem drugą i byłam już na samej krawędzi mostu. Kiedy ktoś złapał mnie za ręke…. I powiedział .
-Nie rób tego . – spokojnym głosem .
 

 
Dzisiaj w nocy wyjechałam do Sopotu , gdzie rodzicie zorganizowali mi wakacje. Za oknem samochodu widać było przebijające się słońce do góry. Po woli nastawał nowy dzień. Była godzina 6 nad ranem do wyznaczonego miejsca mam jeszcze około pół godziny jazdy. Siedziałam w wygodnym fotelu i słuchałam muzyki. Otworzyłam lekko okno aby poczuć lekką pachnącą bryzę morza i usłyszeć falę uderzając o siebie. Wszystko było tak dobrze słychać , tak cicho mało ludzi na plaży. Jestem pewna ,że mi się tutaj spodoba. Dojechaliśmy wreszcie. Bardzo miły pan wyjął mi walizki.
-Może pomóc panience je zanieść na górę ? –pytał
-Nie dziękuję poradzę sobie – odpowiedziałam.
Wzięłam wszystko ze sobą i poszłam powoli na górę , podeszłam do recepcji.
-Czym mogę służyć ?
-Miałam zarezerwowany pokój na godzinę 7. Na nazwisko Szneder
-Tak zgadza się pokój numer 324 . Miłego pobytu życzę w razie czego proszę dzwonić jak by coś nie tak.
-Dobrze dziękuję bardzo. Do widzenia.
Hotel był ogromny, zadbany wszędzie pewnie jakieś drogie pewnie ozdoby ,kwiaty. Wszystko dopracowane na ostatni guzik. Wsiadłam do windy musiałam jechać na przed ostatnie piętro.
Jest pokój 324. Białe drzwi z pozłacanym numerem. Magnetyczna karta. Więc przesunęłam przez zamek. Otworzyłam drzwi i doznałam szoku. Pokój było naprawdę duży , wielkie łóżko i te ogromne szyby na widok miasta i plaży. To było cudowne widać tutaj prawie wszystko. Widok jest przepiękny. Nie mogłam się oprzeć. Musiałam to zobaczyć na żywo. Była piękna pogoda słońce świeciło mocno. Więc zostawiłam rzeczy i przebrałam się w jakieś ciuchy. I poszłam zwiedzać to piękne miasto. Po drodze zadzwoniła do mnie mama.
-Cześć Kochanie i jak ci się podoba? – pytała.
-Bardzo ale nie trzeba były aż tak wielkiego pokoju. Wystarczyłby mały.
-Córeczko , chcieliśmy abyś się dobrze się czuła. I miała wspaniałe wakacje. To wszystko jest dla ciebie . Kochamy cię z Tatą.
-Ja też was kocham. I Dziękuję jeszcze raz. Muszę kończyć do zobaczenia
-Pa Vanesso
Pierwsze co chciałam iść zobaczyć to morze znaczy się plażę zaraz obok gdzie jest to słynne molo. Nie było daleko. Więc szybko zaszłam. Usiadłam na piasku był już dość nagrzany jak na tą godzinę. To cudowne uczucie móc po prostu nie myśleć o niczym i wsłuchiwać się w odgłos morza. Mogłabym tak długo siedzieć. Zero problemów smutków.
****
Mam na imię Bruno. Pochodzę z Anglii , mając 15 lat przeprowadziłem się tutaj do trójmiasta. Moi rodzice umarli więc wychowywałem się sam. Trochę pomagała mi ciocia ale potem już nie miała czasu założyła swoją rodzinę. Teraz mam już 17 lat , pracuję dorywczo w wakacje czasami w roku szkolnym. Uwielbiam rysować , rysuję co się da. Czasami siedzę tutaj na moście i rysuję portrety różnych ludzi. Tak też dorabiam ,jest ciężko ale da się żyć. Najgorzej zimą ,z paleniem w piecu ,Mieszkam u mojego przyjaciela Gabriela. Zawsze się dogadywaliśmy poznaliśmy się w szkole kiedy się przeprowadziłem.
Było mi ciężko po śmierci rodziców. Zawsze się starli aby w domu było co jeść. Czy żebym miał się w co ubrać. Mój młodszy brat Feliks jedna z sióstr mojej mamy zajęła się nim ale ja nawet Nie wiem co się z nim dzieje , gdzie mieszka. Ciotka nie lubiła mnie zawsze miała mnie za nieudacznika i ,że nic nie potrafię robić .Więc rozdzieliła nas. Zawarliśmy umowę ,że jeśli coś się stanie to będziemy się szukać. Aż znajdziemy i będziemy na zawsze razem ze względu na wszystko. Jestem średniego wzrostu o ciemnych blondzie włosach , mam niebieskie oczy. Jestem raczej pogodną osobą. Lubię poznawać ludzi.
-*Bruno*
Siedziałem razem z Gabrielem czasami mówię na niego Gabi ale to w sytuacjach wyjątkowych. Dzisiaj słonce daję w kość , jest gorąco jak w piekle. Chociaż jestem przyzwyczajony do takiej pogody. Dopiero o 15 zaczynam pracę w barze. Poszliśmy na sam koniec mola. Oparłem się o barierkę i oglądałem widoki. Spoglądałem czasami na innych ludzi. Jednak moje oczy zauważyły kogoś innego. Była to dziewczyna ,siedziała sama wpatrując się w morze. Miała dość długie włosy i długą przewiewną sukienkę była naprawdę ładną dziewczyną.
-Za wysokie progi na twoje nogi kolego. – powiedział Gabriel
-Co ? – zapytałem.
- No nie widzisz , przecież ona jest pewnie bogata. I wątpie ,żeby spojrzała na kogoś takiego jak ty czy ja. Dla nich liczą się osoby bogate. Znam niektórych takich ludzi. Nie ważne co masz w środku tylko co masz na sobie. Mówię ci daj Se spokój.
Co ten Gabriel plecie za bzdury ? Przyjrzałem jej się uważniej , nie wyglądała na taką. Albo już sam nie wiem . ale wiem ,że muszę ją poznać. I przekonać się czy tak naprawdę jest.
 

 
Przyjechałam wieczorem autobusem od babci , nie mogłam jej powiedzieć ,że rozstaliśmy się z Igorem, po prostu nie dlatego ,że nie chciałam jej powiedzieć prawdy tylko nie chcę wspomniać tego wszystkiego na nowo. Próbuję o tym zapomnieć. Chociaż czy można zapomnieć o kimś kogo się kochało bardzo mocno z całego serca ? Można jedynie złagodzić rany po bólu. Ale to i tak zostanie w naszej pamięci bardzo długo. Może i do końca życia ? Na to pytanie trudno znaleźć odpowiedź. Jutro wyjeżdżam do Sopotu dlatego nie zostałam u babci na kilka dni. Chciałam się po prostu z nią zobaczyć brakowało mi jej. Powoli zaczęłam się pakować wyciągnęłam walizkę i włożyłam do niej potrzebne rzeczy. Lubię morze ten zapach ten ciepły piasek ,piękne zachody słońca. Znalazłaś parę starych rzeczy jeszcze niektóre dyplomy ze szkoły tańca. Kiedy byłam w podstawówce chodziłam na balet ,podobało mi się to lubiłam spokojny harmonijny taniec. Potem zrezygnowałam bo miałam za dużo obowiązków w szkole. Bardzo tego żałowałam i do tej pory nie wróciłam do tańca. Do były wspaniałe lata miałam tam koleżankę byłyśmy zgodne ze sobą zawsze się dogadywałyśmy mogłyśmy mówić sobie o wszystkim. Potem nasz kontakt się urwał. Nie spisałyśmy sobie numeru telefonu. A teraz nie wiem co się z nią dzieję jak żyję ,czy wszystko u niej w porządku. Czasami mi jej brakuję i tęsknie za nią. Kiedy tak wspominała mój telefon zaczął wibrować ,spojrzałam na ekran był to sms od Mata.
„Co dzisiaj robisz ? Leci fajny film chciałbym go obejrzeć ale nie mam z kim . Może pójdziemy na pewno ci się spodoba ? Proszę nie odmawiaj mi
Polubiłam Mata , jest całkiem inny niż się wydaję tylko jego matka robi z niego takiego. Spakowałam się więc chyba jednak zgodzę się na to kino . Przecież to zwykłe spotkanie a nie randka Prawda ?
„Jasne to co o 16 się spotkamy ? „ – odpisałam po chwili otrzymałam odpowiedź
„Ok przyjdę po cb „ Sprawdziłam czy mniej więcej wzięłam wszystko co mi potrzebne. Wydaję mi się ,że tak. Więc zaczęłam się powoli szykować do tego kina. Na dworze było dość ponuro i pewnie chłodno więc założyłam jakieś dłuższe dżinsy koszulkę na krótki rękaw i na to sweter. I czekałam za Matem. Za chwilę przyszedł. Zeszłam na dół.
-Pani Jolu wychodzę będę wieczorem . –zawołałam była akurat w kuchni.
-Miłego dnia Vanesso. Zadzwoń potem jak będziesz koło domu to ci zrobię coś dobrego do jedzenia.
-Jasne na pewno zadzwonię . odpowiedziałam.
Mat już na mnie czekał przed domem .
-To co idziemy? – zapytałam.
-ładnie wyglądasz . Tak idziemy to nie daleko więc co powiesz jak się przejdziemy na nogach?
-A dziękuję .Jasne mi tam odpowiada. – odpowiedziałam.
Szliśmy po woli .Rozmawialiśmy o wakacjach.
-To już jutro wyjeżdżasz ? – pytał.
-Tak do Sopotu.
-Z rodzicami ?
-Nie sama . Wyjechali znowu.
-Moi tak samo tylko nie pamiętam jaka to była miejscowość. A z resztą nie ważne. Ja jeszcze nie wiem czy gdzieś pojadę pewnie będę siedział w domu pojechałbym z tobą byś chociaż miała towarzystwo – zaśmiał się.
-niestety , na pewno gdzieś wyjedziesz zobaczysz. Jeszcze będą to twoja najlepsze wakacje. – pocieszałam go.
-Może i masz rację. – doszliśmy do kina.
-Poczekaj kupię bilety.
-Nie musisz za mnie płacić. Ja ci dam pieniądze.
-Nawet mnie wkurzaj ja cię zaprosiłem ja płacę. –Nie chciałam się z nim kłócić. Więc schowałam portfel.
Film był naprawdę ciekawy ,spodobał mi się. W połowie seansu Mat próbował złapać mnie za rękę ale odsunęłam ją. Wiedziałam ,że lubi mnie i to może aż zabarco. Wyszliśmy z kina.
-Głodna ? –pytał.
-Trochę.
-To dobrze, tutaj nie daleko jest knajpka z hot dogami i inne rzeczy chyba lubisz? Czy jednak wolisz coś bardziej wykwintnego?
-Co ty myślisz ,że jak moi rodzice mają własną firmę to ja jestem wybredny piesek ? Nie ja taka nie jestem tak naprawdę wolałabym być normalną przeciętną nastolatką i mieszkać w bloku czy w małym domku. A nie w wili z basenem.
-Nie wiedziałem. Przepraszam , jak cię uraziłem. – mówił.
-Nie to ja przepraszam ,że aż tak to wyszło. Po prostu wszyscy myślą ,że jeśli moi rodzice mają kasę to ja też taka jestem, a tak wcale nie jest. Chcę być normalna.
-Tak samo robi ze mną moja matka czasami mam się ochotę wyprowadzić i nie wrócić.
-No to witaj w moim klubie. – przybiliśmy piątkę i razem się śmialiśmy.
Kupiliśmy po hamburgerze był świetny. Nogi zaczęły mnie już po woli bolec usiadłam przy drzewie. Mat usiadł naprzeciwko mnie.
-Smakuję ci ? – pytał.
-Tak i to bardzo. –mówiłam z ekscytacją.
-Miło mi się z tobą rozmawia. –zaczął i mówił dalej.
-I bardzo cię polubiłem a może nawet zabarco . Podobasz mi się Vanessa.
Wiedziałam ,że czuję do mnie coś więcej. Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się. Powoli zaczął się do mnie zbliżać. Czy chciałam go pocałować ? Z jednej strony tak a z drugiej nie chcę robić mu nie potrzebnej nadziei. Jego usta powoli zbliżały się do moich czułam jego ciepły oddech chociaż na dworze chłodno. Jednak to było silniejsze i pocałował mnie. Nasze usta połączyły się , to było naprawdę cudowne ostatni raz czułam się tak 1 rok temu. Wtedy coś we mnie pękło i odsunęłam się od niego.
-Nie Mat nie mogę. Naprawdę. Nie wiedziałam ,że do tego dojdzie. Przepraszam. Cię.
-Ale dlaczego ? Naprawdę mi się podobasz ,możemy chociaż spróbować.
-Ale to nie tak to jeszcze za wcześnie na to wszystko to dzieję się za szybko. Na razie nie . Przepraszam.
-nie no Vanesso przecież rozumiem nie będę naciskał jeśli będzie trzeba poczekam.
-Jesteś naprawdę dobrym człowiek .Myślałam ,że tego nie zrozumiesz. I będziesz na mnie zły.
-Na ciebie nie mogę być zły. Przyjaźń .?
-Oczywiście. Ale jest już późno muszę iść do zobaczenia – pocałowałam go lekko w policzek
-Udanych wakacji ,Wyślij mi pocztówkę. – śmiał się.
Nie mogłam mu robić nie potrzebnej nadziei , nie czułam tego co wtedy do Igora .To nie było to uczucie. Nie chciałam go ranić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dzisiaj piękny poranek wstałam dosyć wcześnie nie mogłam spać. Chodziłam po pokoju nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Zaczęłam przeglądać album ze starymi zdjęciami. Tęsknię za moim dziadkiem który zmarł dwa lata temu .Zawsze traktował mnie jak małą księżniczkę , lubiłam się z nim bawić ,jeździliśmy konno z nim się niczego nie bałam. Bardzo przeżyłam jego śmierć. Została mi babcia którą też bardzo kochami jej kuchnię gotuję świetnie zwłaszcza ciasto ze śliwkami. Mniam.
-Vanessa – wołała mama ,zeszłam po schodach na dół jeszcze w piżamie.
-Tak .?
-Musimy wyjechać na kilka dni .Ale pewnie się spotkamy jak przyjedziesz z Sopotu .Więc córeczko trzymaj się i baw się dobrze i pamiętaj dzwoń . –mówiła mama
-Dobrze mamo. – odpowiedziałam .
-To my jedziemy pa córeczko – pocałowała mnie w policzek tata tak samo.
I pojechali taksówka już na nich czekała. Znowu pojechali nawet nie miałam czasu z nimi tak po prostu porozmawiać. Co ja na to poradzę przecież muszę pracować ? Chociaż rodzicie pracują i mają czas dla swoich dzieci. Zrobiłam sobie śniadanie tosty już dawno miałam na nie ochotę. Weszła wtedy pani Jola.
-Cześć Vanessa .- mówiła.
-Dzień dobry .- odpowiedziałam.
-Wszystko w porządku ?
-Tak mi się wydaję. Rodzice znowu wyjechali – posmutniałam.
-Wiesz czasami też tego nie rozumiem. Co chwilę wyjeżdżają wiem co musisz czuć. Jest mi bardzo przykro. Ale pamiętaj zawsze możesz na mnie liczyć jeśli będę mogła jakoś ci pomóc to ci pomogę.
-Dobrze dziękuję ci bardzo. –powiedziałam.
Wpadł mi do głowy pewien pomysł. Pojadę do babci. Tylko muszę do niej zadzwonić .Nie jednak nie zadzwonię zrobię jej niespodziankę powinna być w domu. Pobiegłam do pokoju założyłam jakieś spodnie i bluzkę spakowałam kilka rzeczy do torby.
-Pani Jolu jadę do babci więc nie musi się pani o mnie martwić Będę wieczorem.
-Dobrze Vanesso miłego dnia. – powiedziała
Zamknęłam drzwi za sobą i poszłam na pobliski przestanek a przy okazji weszłam do pobliskiej piekarni kupić sobie pączka na drogę. Była dość duża kolejka więc chwilę w niej stałam spojrzałam w okna i nagle zaczęło padać .
-No nie - pomyślałam. Kupiłam pączka i pobiegłam szybko na przystanek patrząc na rozkład jazdy autobus jedzie dopiero za godzinę ale ja mam szczęście. Usiadłam na ławce i wpatrywałam się w opadające krople deszczu. Padało i padało. Kiedy nagle podjechał jakiś samochód czarne bmv skąś kojarzę tę rejestracje i samochód. To był Igor ! Jeszcze gorzej być nie może. Skąd on się tutaj wziął ?
-Wsiadasz ? –pytał.
-Nie . – odpowiedziałam.
-Zobacz jak pada chodź podwiozę cię. Nie będziesz tak sterczeć . –popatrzałam na ten deszcz i pomyślałam ,że jednak autobus nie przyjedzie tak szybko a zrobiło się trochę chłodno.
-No dobra. Powiedziałam chociaż nie chciałam.
-Co tam słychać gdzie jedziemy ? –pytał. Nie mogłam patrzeć na niego. Nie po tym wszystkim. Odpowiadałam mu pytanie na pytanie nie miałam ochoty z nim gadać.
-Do Mojej babci znasz drogę prawda ?
-a jak mógł bym zapomnieć – uśmiechnął się.
Odwróciłam od niego wzrok i wpatrywałam się w drogę . Kiedy jeszcze nie byliśmy razem a raczej przyjaźniliśmy się często jeździliśmy razem do babci wtedy dziadek jeszcze żył .Polubił Igora czasami nawet mu pomagał przy drobnych rzeczach. Też mu było przykro ,że umarł. Zawsze bawiliśmy się świetnie mnóstwo czasu spędzaliśmy na zrywaniu latem czereśni truskawek czy jabłek z sadu. Było nam dobrze dogadywaliśmy się. Ale to niestety było i nie wróci To już czas przeszły.
-Czyli nie będziesz się do mnie odzywać .? –pytał.
-Nie – odpowiedziałam krótko.
-Nadal jesteś taka uparta jak kiedyś zawsze dążyłaś do swojego. Szkoda . – i jechaliśmy dalej.
Teraz mu szkoda mógł pomyśleć trochę wcześniej. !
-Jesteśmy – powiedział .
-Ok dzięki za podwózkę. – Babcia od razu zauważyła samochód i przybiegła do nas.
-O Vanessa moja kochana jak ja cie dawno nie widziałam. Czemu nie zadzwoniłaś ,że przyjedziecie ?
- A chciałam ci zrobić niespodziankę. – odpowiedziałam.
-A Igor Zostanie ?
-Nie –opowiedziałam
-Ale jak to ? Zrobiłam ciasto chodźcie zjecie sobie .
-Bardzo chętnie skuszę się na ciasto. Odpowiedział Igor
-No widzisz Vanesso. Chodźcie do Środka.
Byłam tak zła na niego. Babcia wszystkich zaprasza to jest złota kobieta każdego przygarnie.
Ale po co on tutaj .? Za dużo mam z nim tutaj wspomnień czuję ,że on coś kombinuję.
Babcia zrobiła swoje słynne ciasto.
-Co tam w domu słychać .? –pytała babcia.
-A dobrze rodzice właśnie wyjechali.
-Powiedz ,żebyscie kiedyście razem wszyscy do mnie przyjechali.
-Przekażę . Na pewno przyjedziemy.
-Mogę cię wykorzystać Vanesso ?- zaśmiała się babcia
-Jasne nie ma sprawy zawsze ci pomogę.
-Pozbierasz mi kilka jabłek z sadu do kompotu i może jeszcze czereśnie tam na końcu wsi rosną takie ładne ciemne.
-Dobrze babciu.
-Idę z tobą – usłyszałam głos Igora.
Nie chciałam robić scen przy babci ale nie podobało mi się to.
-Co ty taka marudna .? pytał.
Nie odpowiedziałam nic.
Doszliśmy do sadu , wzięłam kilka jabłek Igor trzymał reklamówkę kiedy wkładałam jabłka złapał mnie lekko za rękę od razu wzięłam rękę .
-No Vanesssa nie bądź taka odezwij się . Proszę. Co ja mam zrobić ,żebyś mi wybaczyła w końcu.?
-Nic – odpowiedziałam .
-Jak to nic. ?
-Ne rozumiesz ja ci nie wybaczę nie po tym wszystkim .Zrozum nie będziemy już razem już nie cię nie kocham. Kiedyś może tak ale to było kiedyś .Więc nie masz nawet po co się starać.
-Ale ja nie przestałem cię kochać. Chciałem abyśmy spróbowali jeszcze raz wszystko od nowa. Nie da się tak po prostu przestać kochać.
-Uwierz mi da się. – znowu mnie pocałował. Tym razem nie odepchnęłam go nie wiem co we mnie wstąpiło ale działa na mnie jakoś dziwnie przypomniały mi się tutaj wszystkie chwilę.
-I co nadal uważasz ,że nic do mnie nie czujesz ?
Byłam wściekła na niego Otrząsnęłam się i uświadomiłam sobie ,że jednak go i tak nie kocham to uczucie wygasło.
-Tak. Nie kocham cię już. A to ,że mnie pocałowałeś nic nie znaczy. I tak ci nie wybaczę i nie chcę cię znać. ! Rozumiesz.? Czy nie .?
-Masz kogoś innego ?
-A nawet jeśli to co ci do tego ?
-Ale ja cię naprawdę kocham pamiętasz jacy kiedyś byliśmy szczęśliwi ? Brakuję mi ciebie. Twojego zapachu twojego ciepła.
-Boże ,ty naprawdę niczego nie rozumiesz.? Prawda ? NIE KOCHAM CIĘ. – wykrzyczałam.
-Ale pamiętaj ,że ja będę czekał na ciebie zawsze .
-Taaa jasne. Już jutro będziesz miał kolejną laskę której też nawrzucasz kitu. Jak ją bardzo kochasz.
-Nie prawda !
-Igor błagam cię jedź już stąd bo nie chcę awantury babcia będzie się denerwować a to jest starsza osoba.
-Jasne rozumiem. Ale pamiętaj będę czekał .
-Papa – powiedziałam złośliwie.
Przeszedł przez płot i pojechał z piskiem opon nie wiadomo gdzie.
 

 
Całą noc przepłakałam, z nikim nie chciałam rozmawiać. Tata próbował jakoś do mnie dotrzeć . Ale po co i tak to nic nie da. Słyszałam jak mama rozmawia z tatą. Wiem ,że była na mnie zła ale co ja na to poradzę ,że ta baba chciała mi moje życie układać i nim decydować .!
-Vanessa proszę cię zejdź do nas porozmawiamy – prosił tata.
Uległam im i zeszłam na dół.
Usiadłam na kanapie. I wpatrywałam się w telewizor .
-Chcieliśmy z mamą cię przeprosić. Prawda kochanie.? – mówiąc patrzał się na mamę.
-Tak jestem na bardzo przykro ,że tak to wyszło .Ale zrozum to ważni dla nas ludzie.
-A ja nie jestem dla was ważna .? – pytałam oburzona.
-Najważniejsza na świecie. Ale nie o to tutaj chodzi. Chcieliśmy ci coś dać. –podaje mi kopertę.
-Co to jest ? – pytałam ze zdziwieniem.
-Otwórz i zobacz. – mówiła mama.
Otworzyłam dość dużą kopertę i zobaczyłam w niej bilety. Przeczytałam co się na nich znajduję. Jest to bilet do Sopotu do hotelu ze Spa. Na dwa tygodnie. Po co mi takie drogie wakacje? I co myślą ,że mnie tym udobruchają. Ale nie wypada mi odmówić. Pewnie pojadą znowu w delegację i wyjadę sama do tego Sopotu. Chciałam choć raz od jakiegoś czasu razem z nimi spędzić te wakacje
-To bardzo miła niespodzianka. Naprawdę cię cieszę .Dziękuję. – z jednej strony się cieszyłam lubię jeździć do różnych miejsc zwiedzać zabytki. A z drugiej trochę mi przykro ,że nie spędzimy ich wszyscy razem we trzech. Ale co poradzę. Jestem już duża poradzę sobie. Wyjazd jest za dwa dni.
-Nam też jest bardzo miło ,że ci się niespodzianka spodobała. Na pewno będziesz się świetnie bawić.
Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Otworzę – powiedziałam i migiem poleciałam do drzwi wejściowych.
-Vanessa tak ? –pytał ten syn tej wstrętnej baby myślałam ,że mu przywalę tymi drzwiami prosto w twarz.
-Tak a o co ci chodzi? – pytałam.
-Możemy pogadać ? – prosił .
-O czym ty chcesz ze mną gadać ? Wczoraj twoja matka wyjaśniła się jasno ,z pretensjami do niej idź.
-Wiem , bardzo mi przykro z tego powodu. Myślałem ,że jakoś inaczej się zachowa. Czy coś. Chciałem po prostu z tobą porozmawiać ,przeprosić. –ciągnął dalej.
-No jak już tak bardzo chcesz pogadać to wchodź.
-Dzień Dobry Państwu- przywitał się z moimi rodzicami .
-Chodź do pokoju ,chyba nie chcesz rozmawiać na korytarzu.
Szedł za mną do mojego pokoju. Jezu czego ten człowiek chcę ode mnie ? Czy przestanę wreszcie przyciągać tych wszystkich chłopaków? Najpierw Igor teraz ten Mat . Ciekawe co chcę mi powiedzieć. Jestem bardzo tego ciekawa.
-ładny masz pokój . –rozglądał się po nim oglądał zdjęcia. Ja usiadłam na łóżku. I nie odzywałam się przez chwilę przyglądając mu się. Był nawet wysoki miał lekko ciemne blond włosy . Miał ciemne spodnie i koszulę w kratę jak przeciętny nastolatek.
-Chciałem cię przeprosić za wczoraj naprawdę nie wiedziałem, że tak się zachowa się moja matka. Czasami też z nią nie wytrzymuję.
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Ale ciągnął dalej.
-Moja mama uważa ,że powianiem już mieć dziewczynę, myśleć o studiach co chcę robić. A ja dopiero zdaję maturę. Nie wiem co chcę jeszcze robić, nie mam planów na przyszłość, przecież potrafię sobie znaleźć dziewczynę. Ale jest tak uparta jak kozioł. Chcę mnie wychować najlepiej jak może, żebym był szczęśliwy. A ja nie jestem szczęśliwy. –ciągnął.
Z jednej strony go rozumiałam. Ale to nie znaczy, że mu zaufałam. Jestem na razie ostrożna.
-Powiedzmy ,że cię rozumiem. Moja mama zachowuję się podobnie. Chociaż jeden tata mnie próbuję zrozumieć.
Jakoś zaczęliśmy rozmawiać, znaleźliśmy jakiś wspólny temat. Nie był taki zły chłopak. Tylko po prostu boi się sprzeciwić matce. To zrozumiałe. Trochę rozluźniła się atmosfera zaczęliśmy gadać o wszystkim co się dało. Było nawet zabawnie i miło. Chociaż trochę mi się humor od rana poprawił.
-Fajnie mi się z tobą gada. Jesteś fajną dziewczyną. Mówił ci to ktoś kiedyś.?
-Powiedzmy – wiedziałam ,że zaczyna mnie podrywać.
-I co nie gniewasz się już na mnie ? – pytał.
-Ale ja się na ciebie nie gniewałam. Tylko po prostu tak wyszło. Nie jestem gotowa na to wszystko, za bardzo zostałam skrzywdzona. I jakoś nie chcę na razie zaczynać coś więcej może później.
-Przykro mi , ale chyba możemy od czasu do czasu się spotkać .Obiecuję nic więcej jeśli nie chcesz. –położył rękę na sercu i rękę do góry. Ale coś mu nie wyszło. Zaczęłam się śmiać.
-Ja zawsze coś spiepszę. Ale ze mnie oferma. – bredził sam do siebie a ja nie mogłam się przestać śmiać.
-No weź się chociaż ty ze mnie nie śmiej bo przejdę się do ciebie.
-Wiesz ,że groźby są karalne.
-Najwyżej pójdę do kicia co mi szkodzi . – zaczął mnie łaskotać jak małe dziecko a ja ,że mam gilgotki niestety przegrałam valcoverem.
-Muszę już iść będą się martwić.
-Ok to cię odprowadzę.
Odprowadziłam go do drzwi. Wydaję się miłym chłopakiem i wesołym. Znalazłam kartkę na łóżku.
„ W razie czego dzwoń, jak byś chciała pogadać „. I pod spodem numer telefonu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kolejny dzień , nawet słoneczny za oknami wpadał promyk słońca może i nadziei na lepszy dzień ? Nie miałam siły na nic po wczorajszej imprezie ,chociaż jej początek nie był taki cudowny to mimo tego bawiłam się świetnie. Opowiadaliśmy dowcipy ,śmialiśmy się , urządzaliśmy wyścigi to najdłużej wytrzyma pod wodą. Wygrał Chuck to jest istny wariat uwielbia rywalizować i imprezować. Chociaż uczy się nawet dobrze. Ma nie złą paczkę , wyzywają się od najgorszych ale zawsze się godzą i co kol wiek by się stało wszyscy są za sobą , nie pozwolą aby skrzywdzono kogokolwiek z ich paczki. Wszystkie dziewczyny za nim szaleją ja jakoś zbytnio nie , nadal jakoś nie ufam chłopakom po tym wszystkich co przeszłam z Igorem. Kiedyś Chuck próbował do mnie zagadać. Ale powiedziałam mu ,że nie chcę na razie zaczynać nowego związku ,zrozumiał to i teraz jesteśmy po prostu kolegą i koleżanką. Czasami rozmawiamy po prostu tak o wszystkim co nam się na języki nasunie. Mama obudziła mnie abym wstawała bo dzisiaj zakończenie roku. Dobrze ,że wcześniej naszykowałam strój galowy. Wstałam leniwie nie miałam ochoty wychodzić z ciepłego miękkiego łóżka. Włożyłam szlafrok i jakieś kapcie. Powolnym ruchem powędrowałam do łazienki. Umyłam twarz, rozczesałam włosy. Ubrałam wcześniej naszykowany strój. Mama zawiozła mnie pod szkołę.
-Miłego dnia. Aha zapomniałabym wieczorem mamy gości.
-Dobrze. Będę pamiętać .I tak niczego nie planowałam na dzisiaj. –zamknęłam drzwi.
Pełno uczniów na dziedzińcu. Jakoś odnalazłam swoją klasę drugą „d”. Wszyscy powitali mnie ciepło.
I zaczęły dyskutować . Ja stałam i czekałam aż wszystko się zacznie. Ceremonia odbyła się szybko i sprawnie. Wszyscy złożyliśmy się na wielką pizzę. Do najbliższej restauracji. Cieszyliśmy się z wolnego. Chłopcy wariowali krzyczeli z radości. A pizza była naprawdę ogromna największa w mieście. Ale warto było za nią czekać aż 45 minut była przepyszna Mnniamm. Moja ulubiona z salami. Gosia wylała na swoją bluzkę ketchup.
-O szlak. Jeszcze biała co ja teraz zrobię .? –martwiła się
-Chodź zmyjemy w łazience może damy radę. – zaprowadziła ją Iga.
-A ty Van co się nie odzywasz.? – pytali chłopcy.
-No bo jem . – odpowiedziałam.
-Ty stary ale przypał. Hahhaa ty to jesteś naprawdę mądry nie wiem jak cię przepuści dalej. – i zaczęła się bójka. Biegali za sobą jak małe dzieci.
-Wiecie co ja już muszę iść . –powiedziałam.
-Nie no nie rób nam tego. Zostań.
-Przepraszam nie mogę. Moja mama wróciła i jacyś goście mają przyjść. Więc wiecie muszę być.
-O ja cię ale będzie biba. Jak będzie drętwo to dzwoń rozkręcimy stypę. – śmiali się.
Poszłam na przestanek i pojechałam do domu.
-Vanessa to ty .? – pytała mama.
-Tak . – odpowiedziałam.
-Dobrze mam coś dla ciebie .Proszę załóż to. To są ubrania zaprojektowane przez naszych gości.
Wzięłam od mamy te ubrania i poszłam na górę przebrać się, była to sukienka na ramiączka dość ładna miała kolor beżowy z paskiem na której była róża. Ubrałam ją wyglądałam trochę jak lalka. Ale jak trzeba to trzeba nie mogę zrobić matce przykrości. Usłyszałam dzwonek do drzwi to pewnie oni. Ogarnęłam się szybko jakieś buty i powoli zeszłam po schodach na dół.
-O już Vanessa moja córka. – mówiła mama.
Było to małżeństwo a z tyłu jakiś chłopak . W wieku podobnym do mojego z wyglądu.
-Dzień dobry – powiedziałam.
-Nie wiedziałam ,że aż tak nam się udała ta sukienka . Ślicznie Vanesso wyglądasz. – mówiła kobieta.
-Dziękuję pani bardzo . – czułam ,że będzie to trudne to będzie ciężka kolacja.
-Vanesso to jest mój syn Mat . – podałam mu rękę a on ją lekko pocałował , jaki kulturalny.
-Proszę usiądźmy do stołu . zapraszała mama.
Usiadłam koło tego Mata chociaż nie chciałam. Przyglądał mi się jak jakieś lalce .A raczej patrzał się na mnie jak w obrazek.
-Vanesso co zamierasz robić po maturze .?- pytała wścibska pani.
-Ja dopiero maturę zdaję za rok .Ale chciałabym studiować ekonomię. – skłamałam miałam jej powoli dosyć .
-O to tak samo jak mój Mat. Może będziecie razem studiować , na pewno jak się lepiej poznacie znajdziecie wspólny język.
Nie wytrzymałam , nie mam zamiaru gadać z jej synem , a ni z nim studiować. A ni go poznawać. Co ona mi już przyszłość planuję .Dość tego .
-Przepraszam. Ale źle się czuję. – i odeszłam od stołu po drodze ściągłam buty i pobiegłam do pokoju rozpłakałam się mam dosyć takiego życia wszyscy mną drygują decydują co mam robić.
-Vanessa otwórz drzwi i proszę zejdz na dół .Jak ty się zachowujesz wstyd mi przynosisz.
-Daj mi spokój nie mam ochoty z nikim rozmawiać.
  • awatar MADA FAKA DŻENTELMEN :* .: No i dobrze Vanessa zrobiła. A ten Mat ładny jest?? Pewnie tak. I pewnie jeszcze trochę namiesza :) Pisz dalej!
  • awatar ♥Everything About You♥: OMG, OMG. Kocham cię dziewczyno! I pisz szybko dalej. PS. Przepraszam, że czytam dopiero teraz, ale miałam zamieszanie przed zakończeniem roku, mam nadzieję, że rozumiesz♥
  • awatar Zayn's Princess ❤: Cudowny rozdział. Ty to się umiesz rozpisać. Trochę szkoda mi tej Vanessy. A tak przy okazji to śliczny gif. *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dzisiaj moi rodzice wrócili z delegacji. Cieszę się nie widziałam ich w końcu cały tydzień. Widziałam po minie taty ,że się ucieszył .Ale mama już na samym wejśćiu "siedziała na telefonie" , nigdzie się bez nie rusza, co chwilę załatwia jakieś sprawy. Tata przywitał się ze mną ciepło.
-Cześć córeczko. Wszystko w porządku.?
-Tak – skłamałam.
-Pani Jolu proszę mi zrobić mocną czarną kawę. ! – zawołała.
Pani Jola poszła do kuchni.
-Kochanie możesz na chwilę przerwać tę rozmowę ?
-Tak przepraszam ale o było ważne. – tłumaczyła się.
-Cześć Mamo –powiedziałam oschle.
-Vanesso tęskniłam za tobą. Wybacz mi ten telefon. Jak się czujesz?
-Dobrze. – chociaż w wewnątrz czułam się jak by po mnie coś przejechało.
-Chodźcie ,zjemy coś i porozmawiamy. – zaproponował tata.
Usiedliśmy przy stole w kuchni. Moja opiekunka podała ciasto i sok.
-W szkolę wszystko dobrze? – pytała mama.
-Tak chociaż jest dużo nauki.
-A co powiesz abyśmy urządzili imprezę ?- mówiła mama.
Aż nie mogłam uwierzyć czy to moja mama. Ona imprezę?
-A skąd taki pomysł ?
-A chciałam abyś się zabawiła. Zaproś kilka swoich kolegów i koleżanek. Może nad basen ?
-Jasne to świetny pomysł. – znowu skłamałam ale nie potrafiłam jej odmówić.
-No to dalej , wysyłał zaproszenia. A ja przygotuję wszystko. Niech przyjdą na 18.
-Tato co się mamie stało ? –spytałam kiedy mama odeszła
-Nie wiem córeczko. Ale chyba chcę odreagować to wszystko .
-Rozumiem. To ja idę wysyłać zaproszenia.
Poszłam do swojego pokoju. Usiadłam do komputera weszłam na czat. Powysyłam zaproszenia. O treści.
„Hej zapraszam na imprezę do mnie nad basen o 18 Będzie mi miło jak przyjdziesz .Strój kąpielowy obowiązkowy  „ Zaczęłam lać picie do szklanek. Włożyłam puszki coli i jeszcze inne puszki do przenośnej lodówki z lodem. Z jednej strony cieszę się ,że mama wymyśliła tą imprezę , nie mogę siedzieć ciągle smutna i wspominać. Choć raz mam się zamiar dobrze bawić. Poszykowałam przekąski.. Poczyściłam fotele. Tata mi pomógł przynieść głośniki do muzyki. Założyłam kostium kąpielowy a na to koszulkę i krótkie spodenki. Rozczesałam włosy. I czekałam na gości. Gosposia miała do końca tygodnia wolne. Po woli schodzili się . Najpierw przyszły moje koleżanki Gosia , Beata i Iga. Lubiłam je ale ,nie utrzymałyśmy bliższych relacji . Były po prostu miłe.
-Cześć Vanessa . – powiedziały chórem.
-Cześć Dziewczyny bawcie się dobrze .Potem przyszli chłopcy.
-Hejka Van.
-Hej bawcie się dobrze.-odpowiedziałam.
-Ma się rozumieć . Rozkręcimy tę zabawę.
Chyba wszyscy. Nie jednak nie nawet z daleka zobaczyłam Igora myślałam ,że się załamie. Nie zapraszałam go.
-Hej Vanessa . Mogę wejść ?
-Jak musisz. –Wszedł nie pewnym krokiem.
-Tam do przodu jest basen. Baw się dobrze.- po prostu odeszłam od niego bez słowa. I poszłam po więcej napoi. Wszyscy skakali do wody. Bawili się świetnie.
-Świetna impreza. Chodź do nas. – krzyczeli wszyscy kiedy przyszłam nad basen
-Dzięki. Już idę. – odpowiedziałam.
Nagle poczułam kogoś rękę na swoim ramieniu. Był to Igor .
-Van posłuchaj. Bardzo za tobą tęsknię. Naprawdę. Zrozumiałem swój błąd.
-Dopiero teraz.?! Kpiny sobie robisz ? Skrzywdziłeś mnie nie rozumiesz? Ufałam ci a ty przespałeś się z innymi. I teraz myślisz ,że ci zaufam po raz drugi. ?
-To nie tak . No bo ty no wiesz. Nie chciałem czekać.
-Jesteś żałosny. Wiesz ? Jak byś mnie kochał to byś poczekał ale jak widać nie kochałeś mnie tak jak ja ciebie.
Wtedy mnie pocałowałam. Cham bez grosza kultury. Uderzyłam go w policzek .
-Co ty sobie wyobrażasz.?
-Wiem ,że mnie kochasz. I zrobisz dla mnie wszystko.
-Mylisz się i to bardzo . –Wziął mnie na plecy i wskoczył ze mną do basenu.
Kiedy wyszłam cała przemoczona. Wtedy nie wytrzymałam.
-Wynoś się stąd i to migiem.! Rozumiesz.? – Wydarłam się na cały głos.
Wszyscy byli w szoku. Ale Igor posłuchał mnie i poszedł. Pytali co się stało. Nie chciałam im mówić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
"Niewidzialne szczęście"


Cisza niesie się echem po wszystkich pomieszczeniach. Czasami słychać tylko moje kroki, niosące się po niemalże całym domu. Tak na prawdę czuję się jakbym nie miała rodziców. Co z tego, że co miesiąc jadą w jakąś głupią trasę? Co z tego, że mam wszystko czego zapragnę, choć wcale tego nie potrzebuje? Skoro i tak nie jestem szczęśliwa? Nie mam z kim porozmawiać. Chciałbym jak niektóre dziewczyny spędzać wolny czas z mamą, chodzić na zakupy, a nawet wyżalić się jej ze swoich problemów. Nocami wracam do momentów kiedy byłam mała i życie było o wiele prostsze. Nie musiałam się o nic martwić. Po prostu żyłam z dnia na dzień. A teraz? Zmieniło się wszystko, niektórzy mogą powiedzieć, że zmieniłam się ja, ale wcale tak nie jest. Cały czas jestem jedną i tą samą Vanessą tylko trochę zagubioną w tym fałszywym, zakłamanym świecie. Gdy nie mogę zasnąć wyobrażam sobie co by było gdyby rodzicie przebywali ze mną w domu i było jak dawniej. Pewnie wszystko potoczyłoby się inaczej.

Jako, że moi rodzice prowadzą dużą firmę za granicą, mieszkam w wielkim rodzinnym apartamencie. Jednak nie za bardzo się z tego cieszę o wiele bardziej wolałabym mieszkać w jakimś małym drewnianym domku na wsi. W szkole wszyscy chcą się ze mną kolegować, przez co znam dużo osób. Większość osób, którzy nie lecą na moją kasę uważają mnie za jakąś podłą dziewczyny bez serca i uczuć. Nie prawda mam uczucia i każde plotki które słyszę na mój temat wywołują u mnie płacz. Nie chce tak żyć, chcę znaleźć jakąś przyjaciółkę której będę mogła bezgranicznie ufać i choć w małym stopniu spędzi ze mną wolny czas. Miałam kiedyś chłopaka, ale niestety nie był on dla nie właściwy. Zdradzał mnie na każdym możliwym kroku, na prawo i lewo. A ja głupia wierzyłam mu, wierzyłam w każde jego słowo, każdy gest. Byłam głupia. Od tego momentu od chłopaków trzymam się raczej z daleka.
Mam 17 lat chodzę do liceum , jestem zielono Oką brunetką o dość długich włosach, bardzo często chodzę w kucykach i kokach. Uwielbiam spacery ,świeże powietrze. Kocham zwierzęta. Jestem jedynaczką. Opiekuję się mną pani Jola. Mama ją zatrudniła aby sprzątała dom i robiła obowiązki domowe , bardzo ją lubię . Czasami mam wrażenie ,że jako jedyna mnie rozumie. Widzi, że jest mi ciężko. Ale jakoś muszę dać. Nie mam innego wyjścia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Rozdział 44 . Koniec
*Kilka lat później*
Mała Andżelika jest cudownym dzieckiem .Oboje bardzo ją kochamy . Rok temu urodził nam się synek Nasze małe szczęście . Kochamy ich oboje . Nasz najmniejszy członek rodziny ma na imię Tobiasz . Angela ucieszyła się ,że będzie miała braciszka. To jest takie kochane dziecko . Miała piękne długie blond ciemne włosy i piękne brązowe oczy . Aleks znalazł pracę w której może pracować w domu . Oboje jesteśmy tacy szczęśliwi . Pewnego dnia poszłam do sklepu , w domu nikogo nie było . Nie wiedziałam co się dzieje . Gdzie jest Tobiasz Angela .? Przeszukałam cały dom . A ni żywej duszy . Poszłam do ogrodu znalazłam Andżelikę siedziała na trawie skulona , podeszłam do niej .
-Kochanie co się dzieję .? –zapytałam .
- Czy ja kiedyś będę szczęśliwa tak jak ty .?
-Oczywyiście ,że tak . Zrobimy wszystko abyś była szczęśliwa . Wszyscy cię kochamy nad życie .
-Ja też was bardzo kocham .Ale …. Ty nie jesteś moją prawdziwą mamusią .? Prawda .?
Angela to takie mądre dziecko . Miała dopiero 5 lat . Musiałam jej powiedzieć prawdę , nie mogłam jej okłamywać .
-Nie kochanie . – odpowiedziałam .
-A gdzie jest .? –pytała .
-W niebie wśród aniołków , które się nią opiekują . I na pewno bardzo bardzo jak ja cię kocha.
-Czyli umarła .?
-Tak
-Zabierzesz mnie do niej . ?
-Oczywiście . Chcesz może kupić jakiegoś kwiatka .?
-Zrobię sama bukiecik . – odpowiedziała
Aleks przyjechał z Tobiaszem ze spaceru .
-Mała się dowiedziała o Luizie . – powiedziałam .
-I co jak to przyjęła .?
-Myślę ,że dobrze ona jest bardzo mądra . Musiałam jej powiedzieć . Chcę jechać na cmentarz .
-Nie wiedziałem ,że tak szybko będzie chciała znać prawdę . Ale dobrze ,że to tak się skończyło .
-Jak Tobi .? – zapytałam .
-Śpi . Trochę płakał .
-Ok Dobrze to ja jadę , Kocham cię . –pocałowałam go lekko w usta .
-Ja ciebie mocniej .
Pojechałam z Andżeliką na cmentarz .Obie stałyśmy nad grobem Luizy . Miała bardzo ładne zdjęcie .
-Moja mamusia była bardzo ładna . Prawda.?
-Tak kochanie .
-Te kwiatki są dla ciebie . nie martw się ciocia mnie bardzo kocha. Śpij w śród aniołków . –położyła bukiecik na grobie .
Łzy mi poleciały samoczynnie .
-Ciociu dlaczego płaczesz .? –pytała .
- Bardzo tęsknie za twoją mamą . Była dla mnie ważną osobą .
-A czy ja kiedyś będę miała ważną osobę dla siebie .?
-Jestem pewna ,że tak .
-Kocham cię ciociu . –mówiła przytulając się do mnie .
-Ja ciebie też .Pamiętaj i nie zapominaj o tym . Dobrze .?
-Dobrze .
Andżelika dorastała w zadziwiającym tempie . Powoli stawała się małą kobietą . Opiekowała się Tobiaszem kiedy tylko mogła . Całe dnie z nim spędzała. A on lubił się z nią bawić . Kocham mojego synka najbardziej na świecie . Z Aleksem jesteśmy szczęśliwym małżeństwem , Kornel dostał 15 lat pozbawienia wolności . Cieszę się , tyle krzywdy wyrządził . Jesteśmy szczęśliwi wszyscy w czwórkę . Nigdy bym sobie lepszego życia nie wymarzyła . Chociaż nie wiedziałam ,że jeszcze spotkam Aleksa ,ale jak widać ,że przynosi wiele niespodzianek .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Laura była cała roztrzęsiona .Bałem się o nią . Tyle tragedii przeżyła . Moja biedna żona . Wiem ,że jest silna .Chociaż sam nie mogę uwierzyć w to co się stało .To jest nie do opisania. Co teraz będzie z małą Andżeliką .? Przecież nie możemy pozwolić aby trafiła do domu dziecka .Nie zrobilibyśmy tego Luizię .Wróciliśmy do domu , Położyliśmy się na łóżku .Próbowałem jakoś uspokoić Laurę , długi czas przytulałem ją do siebie najmocniej jak mogłem . W końcu usnęła , była wykończona . Przykryłem ją delikatnie i poszedłem na dół porozmawiać z ciocią Laury .
-Dzień dobry pani .- powiedziałem .
-Cześć Aleks . Coś się stało .? Masz jakąś dziwną minę . – pytała zmartwiona.
-Nasza przyjaciółka umarła . Miała operację i się nie udała . A jeszcze wcześniej urodziła dziewczynkę .I teraz nie wiemy co z nią będzie . Laura jest załamana. Dopiero teraz usnęła .
-O boże tak mi przykro . A myśleliście może o adopcji .?
-Nie na razie. Ale to może być najlepsze rozwiązanie . – odpowiedziałem.
-To powiedz o tym Laurze . Jeśli będziecie zdecydowani to znam bardzo dobrego adwokata .
-Dziękuję pani bardzo . – i poszedłem na górę do Laury .
Spała tak smacznie , położyłem się koło niej i usnąłem .
Rano już emocje powoli opadały, widziałem ,że Laurze już lepiej .Zaproponowałem jej tą adopcję .
-Kochanie słuchaj , wiem ,że jest ci ciężko ,ale chciałabym ci się zapytać czy może nie zaadoptować małej Andżeliki , będziemy ją wychowywać jak naszą córkę .
-Aleks to jest decyzja na całe życie. Na pewno jesteśmy w stanie ją wychować na porządnego człowieka.? Będziemy dobrymi rodzicami .? Nie jesteśmy za młodzi .? Myślisz ,że pokochamy ją byśmy mieli swoje własne dziecko .?
-Jestem tego pewny .Będziemy wspaniałymi rodzicami .Niczego jej nie zabraknie . Obiecuję ci to . Na pewno będzie szczęśliwa . I jej mama w niebie na pewno też . Zobaczysz . – pocałowałem ją.
-No dobrze . Kocham cię wiesz . – powiedziała
-Wiem wiem kochanie .Ja ciebie też .
Porozmawialiśmy z ciocią o adwokacie . Spotkaliśmy się na drugi dzień przedstawiliśmy całą sytuację. Okazało się , że możemy zaadoptować małą w tej sytuacji . Adwokat złoży wniosek i będziemy mogli zabrać ją do domu . Oczywiście musimy kupić całą wyprawkę do niemowlaka . I przyjdzie do nas pewna pani by zobaczyć czy będą tutaj odpowiednie warunki do rozwoju dziecka .Bardzo się ucieszyliśmy . Poszliśmy do szpitala . Na oddział noworodków . Kiedy Laura zobaczyła małą Andżelikę rozpłakała się .
-Ona jest taka śliczna , nie długo będziesz z nami . Z swoją ciocią i wujkiem. – mówiła .
Zaczęła machać nóżkami . Tak to słodko wyglądało.
-Mam pomysł . Może będziemy mówić do niej Angela .? – zaproponowałem .
-A czemu tak .?
-A no bo tak Andżelika nie wydaję ci się za długie .? Na pewno jej się spodoba .
-Mi się podoba . I to bardzo . – wzięła ją na ręce była taka malutka .
Była taka spokojnie miała małe brązowe oczka . I trochę już włosków . Była śliczna .Od razu ją pokochałem . Laura tak samo .Nie mogę się doczekać kiedy będziemy wszyscy razem . Będziemy ją wychowywać jak własne dziecko. Wiem ,że będzie to trudne .Ale kocham je obie .
  • awatar `Jamajka Bejbi . ♥.: Czy tylko mnie śmieszy śmierć Luizy ?. o.O . Wydaje mi się , że źle robią adoptując tą małą .
  • awatar MADA FAKA DŻENTELMEN :* .: O boże!!! Dobrze że Aleks i Laura zaadoptowali dziecko Luizy! Angelika jest słodziutka... :* mam nadziej że wszystko będzie dobrze!!
  • awatar Another Life....: świeeetny !! Ale faajna ta Angela ^^ szybko dawaj next !!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Po zbierałam się po tym co zrobił Kornel mój brat , Aleks mnie wspiera ,bardzo kocham i oczywiście jesteśmy wreszcie razem i będziemy do końca życia . Kto by pomyślał ,że nasze losy się tak potoczą .
Dzisiaj operacja Luizy , mam nadzieję ,że się uda . Uzbieraliśmy całą sumę . O godzinie 18 byliśmy na miejscu .Lekarz poinformował Luizę trochę wcześniej o planowanej operacji . Ale nie bała się ,ponieważ miała dla kogo walczyć , urodziła śliczną zdrową córeczkę , którą bardzo kocha . Pielęgniarka pozwoliła nam obejrzeć małą Andżelikę . Była taka malutka i drobniutka spała tak smacznie , urodziła się kilka tygodni przed terminem ,ale wszystko w porządku rozwija się prawidłowo . Nie mogłam jej jeszcze wziąć na ręce , musi być w inkubatorze . Przytuliłam się do Aleksa i poszliśmy do Luizy .
-I jak się czujesz .? - zapytałam .
-Dobrze wszystko w porządku z małą byliście u niej . ? – martwiła się .
-Tak jest śliczna . –odpowiedział Aleks .
Luiza nic nie wiedziała o Kornelu i o ślubie . Dlatego chcieliśmy jej o wszystkim powiedzieć , a raczej tylko o ślubie . Chociaż ona sama od razu zauważyła . Znaczy się nasze obrączki .
-Ale jak to .? Nie rozumiem .? – pytała z nie dowierzaniem .
- Nie martw się wszystko ci opowiemy jak już będziesz po operacji .
-Boże , ale się cieszę . Gratuluję wam . Nigdy nie widziałam szczęśliwszej pary od was .
Właśnie Wedy przyszedł lekarz . Pielęgniarki naszykowały Luizę . Nagle posmutniała . podeszła do niej bliżej . Powiedziała mi coś na ucho .
-Laura jeśli by się coś nie udało .To chcę żebyś wiedziała ,że Andżelika jest córką Kornela .
-Ale jak to przecież .? Myślałam ,że przedstawił ci się jakoś inaczej .Pod innym imieniem .?
-Nie wtedy był inny . Był taki czuły , kochałam go ale gdy dowiedział się o ciąży po prostu się wściekł . Wiedziałam ,że to on kiedy go zobaczyłam tutaj w szpitalu . Nie chciałam cię martwić .
Nie mogłam w to uwierzyć . Co ten człowiek jeszcze narobił .? Jak on mógł ją zostawić ! Jeszcze jak była w ciąży co za nie odpowiedzialny dupek . !
Nie mogłam wydusić z siebie z słowa nic nie odpowiedziałam Luizie . Widziała moją przerażoną minę. Po paru minutach pojechała na operację .
Aleks dopytywał się co mi takiego Luiza powiedziała .
-Andżelika to dziecko Kornela . ! - wykrzyczałam .
-Mój boże . Nie wierzę . – mówił .
Był tak samo szokowany jak ja .
-Nie mogę po prostu nie mogę jak on mógł .? Zostawił ją i pozbył się problemu . Co za nie odpowiedzialny d…
-Już nie kończ . Błagam to nie na to twoje nerwy . Nic na to nie poradzimy . – pocieszał mnie .
-Kocham cię bardzo . powiedziałam .
-Ja ciebie też . Nawet mocniej . –pocałował mnie lekko w usta .
Trochę mnie to pocieszyło . Chociaż bałam się jak cholera tej operacji Luizy . Byłam cała w nerwach .
Wyszedł lekarz zdziwiłam się tak szybko . Miał posępną minę .
-Bardzo ale to bardzo mi przykro . Operacja się nie udała .
Wyszarpałam się z ramion Aleksa i wybiegłam ze szpitala .Jak to umarła .? ! Co teraz będzie .? Co z małą Andżeliką oddadzą ja do domu dziecka. ? Nie pozwolę na to . Nigdy bym się nie spodziewała ,że widzę ją ostatni raz . Nigdy ! Stanęłam na środku parkingu i nie wiedziałam co zrobić . Byłam tak zdezorientowana , zamurowało mnie . Nie czułam nic . Wszystkie emocje jakoś ze mnie zeszły . Byłam jak marmurowy posąg . Czułam się jak by to wszystko był jakiś film , że zaraz wszystko wróci do normy i zobaczę uśmiechniętą Luizę . Ale nie jednak nie .! To wszystko prawda . Luiza nie żyję . !
Aleks znalazł mnie i mocno do siebie przytulił .Nic nie mówiąc.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Byłem tak samo zdziwiony jak Laura . Boże to mój brat ! .
-Możesz mi to jakoś wytłumaczyć . ! ?- wrzeszczała .
-Chciałem aby cierpiał .Za to , co jego matka zrobiła .Zostawiła mnie , porzuciła jak psa . Chciałem aby poczuł się samo , żeby cierpiał. Przecież widzę ,że łączy was coś więcej .Więc to była najlepsza zemsta . A ty mi tak łatwo uwierzyłaś .
-To nie wszystko chciał się z panią ożenić, ponieważ potrzebował kasy aby spłacić długi .A dostała pani spadek po rodzicach i by przejął połowę .
-Ty świnio! Nigdy nie widziałam tak śmiej osoby ! Zgiń w tym pierdlu .- uderzyła go w twarz i wyrwała z szyi łańcuszek rzucając w niego .
Wybiegła z kościoła cała upłakana.
-Pozdrów Luizę – śmiał się .
-Dobra idziemy porozmawiamy sobie inaczej na komisariacie .
Nie wytrzymałem i rzuciłem się na niego .
-Zabiję cię gnoju .! -uderzyłem go najmocniej jak umiałem .
-Proszę się uspokoić to i tak nic nie da .powiedział policjant .
-Aleks trzeba szukać Laury ! .- mówiła zdenerwowana Ala .
-Wiem ! Ja idę jej szukać a ty jakoś przeproś za tę sytuację nie wiem .
-Ok .Powodzenia .
Pobiegłem co w sił w nogach . Nigdzie jej nie było . ! Przepadła jak kamień w wodę . Przypomniał mi się miejsce w którym może być . I była ! . Darła sukienkę , była cała roztrzęsiona .
-Laura . Błagam cię uspokój się . ! – krzyczałem .
-Zostaw mnie . ! Mam wszystkiego dosyć . !
-Nie nie zostawię .
-Po co ja ci jestem potrzeba , głupia naiwna .Jestem do niczego .!
-Nie masz prawa tak mówić . Jesteś cudowna. ! Rozumiesz ! Laura boże , ja cię kocham jak wariat .! -wreszcie to powiedziałem .
Zamarła , była cała w łzach , rozmazany tusz .Nigdy jej takiej nie widziałem .
-Od zawsze cię kochałem .Tylko bałem się ,że nie czujesz do mnie czegoś więcej niż przyjaźń .!
Wyciągnąłem łańcuszek nie mogła uwierzyć .
-Nadal go masz .? –pytała z niedowierzaniem .
-No oczywiście . Przecież obiecaliśmy sobie .
-Jak ja mogłam . ! Przecież ja zawsze ciebie kochałam .! Nie wiem co we mnie wstąpiło. Aleks przepraszam Wybaczysz mi .?
-Tobie zawsze . – podszedłem do niej bliżej i chciałem założyć jej łańcuszek .
-Nie . Założymy sobie nawzajem , mam swój w domu .
-No dobrze . – odpowiedziałem .
-Nie mogę tego zrozumieć . Po prostu nie mogę . Jak on mógł . Nasz brat . ! – mówiła Laura nadal była cała roztrzęsiona .
-Zapłaci za to .Za wszystko co zrobił . –mówiłem przekonany .
-Nie mogę się załamywać .Mam dla kogo żyć . Chodź , może jeszcze nie wszystko stracone . – otarła łzy i uśmiechnęła się .
-Ale co nie stracone .? Nie rozumiem .
-Zaraz się dowiesz . Może nie wyglądam tak pięknie jak przed godziną temu , ale to chyba nie przeszkadza . –wzięła mnie za rękę. Nie odzywała się nic .
-Proszę księdza . Czy możliwe jest jeszcze wszystko ,żeby wziąć ślub . Wiem kogo tak naprawdę kochałam od zawsze i chcę żeby nasza miłość była zapieczętowana przez Boga .
-Zrobię dla was wyjątek . Nigdy nie miałem takiej sytuacji . Na pewno Bóg zrobił by na moim miejscu to samo .
Byłem w szoku . Nie wiedziałem ,że dzisiaj wezmę ślub .
Ala wróciła razem z Ciocią Laury i jej wujkiem .
Byłem tak szczęśliwy .Promieniałem radością . Wreszcie będzie to moja Laura .!
-Czy ty Lauro bierzesz Aleksa za męża .? –pytał ksiądz
Widziałem jak Laurze płyną łzy szczęścia .
-Tak – odpowiedziałem .
-A ty Aleksie bierzesz Laurę za żonę .?
-Tak . –odpowiedziałem patrząc się w przepiękne oczy Laury .
-Co bóg złączył niech człowiek nie rozdziela . Załóżcie sobie obrączki jak znak waszej miłości .
Oboje założyliśmy sobie obrączki . Kocham nad życie moją żonę .!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Jestem taka szczęśliwa , dzisiaj biorę ślub z Sebastianem , wszystko przygotowane . Mam prześliczną sukienkę . Dziwnie się czuję jako panna młoda . Wkraczam w dorosłe życie. Mam nadzieję , że Aleks przyjdzie . Ala jest moją świadkową pomaga mi z fryzurą i wszystkimi ślubnymi rzeczami . Potem zostawiła mnie na chwilę samą .Pochodziłam po pokoju w sukni , przejrzałam się w lustrze , wyglądałam jak nie ta sama osoba . Usłyszałam dzwonek do drzwi , był to pewnie Sebastian.
-Nie wchodź to przynosi pecha. – zaśmiałam się .
-Nie wierzę w to .Ale chyba mnie możesz wpuścić . – był to Aleks .
-Myślałam ,że to Sebastian .Jasne wchodź .-zrobiłam się cała czerwona .
-Przyszedłeś .! uściskałam go .
-A miałem nie przyjść .? Ślicznie wyglądasz . I co masz stracha przed ceremonią .? – zaśmiał się .
-Zobaczymy jak ty będziesz brał ślub .Też się będę z ciebie nabijać .
-No dobra .Tylko ciekawe kiedy to będzie .Pewnie za ruski rok .
-Nie będzie tak źle , znajdziesz kogoś kogo pokochasz . Jestem tego pewna .I będę za ciebie trzymać kciuki .
- Dzięki , Może zaprowadzę cię na dół .?
-Jasne . – szłam z Aleksem po schodach
-Laura Sebastian dzwonił . i będzie czekać prz…. Jezu jak ty ślicznie wyglądasz , Po prostu cudo . Normalnie nie mogę sama uwierzyć. Piękna z ciebie panna młoda .
-To wszystko dzięki tobie. –odpowiedziałam .
Aleks się tylko lekko uśmiechnął.
-Co chciałaś mi powiedzieć bo nie dokończyłaś .? -przypomniało mi się .
-A no tak . No widzisz nie powiedziałbym ci .Sebastian dzwonił i będzie czekał przed Kościołem .
-Ok . odpowiedziałam .
Wszyscy trzej pojechaliśmy do kościoła . Przed wspólnotą czekał Sebastian .Wyglądał tak elegancko .Po prostu cudownie . Wręczył mi bukiet kwiatów . Pachniał ślicznie .
-Wyglądasz cudnie .
-Nawzajem – odpowiedziałam .
I w rytm muzyki ślubnej szliśmy pod ołtarz .Kościół był tak ładnie ozdobiony . Wszystko jak w bajce .Ksiądz też był bardzo miły .Ciocia siedziała razem z wujkiem , była bardzo szczęśliwa . Ceremonia przebiegała tak płytko i sprawnie .
Nadszedł czas przysięgi .
-Czy ty Sebastianie bierzesz Laurę za żonę .?
-Tak –odpowiedział .
Wtedy ksiądz chciał mnie zapytać o to samo . Ale stało się coś dziwnego .Była to policja .!
-Przepraszamy bardzo ale musimy przerwać ceremonię Czy pan Sebastian .?
-Tak a o co chodzi .? –zapytał zdziwiony .
-A raczej powinienem powiedzieć pan Kornel Prawda .? Bo to twoje prawdziwe imię , jesteś zatrzymany za łapówki i próbowanie wyłudzenia pieniędzy i szastasz ale my się już wcześniej spotkaliśmy więc posiedzisz trochę dłużej koleższko myślałeś ,że zmienisz imię i fryzurę i sfałszujesz dokumenty .To cię nie znajdziemy .Myliłeś się kolego .
Nie wierzę , to wszystko nie może być prawdą .! Chciałam ożenić się z bratem Aleksa przecież to jest też mój przyrodni brat . Jak on mógł . ! Jaka ja byłam głupia .! Cały czas to był on .!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Wróciłem aby oddać motor .Znalazłem Roksi aby z nią pogadać .
-Co tu się w ogóle stało .?
-Chciałam sprawdzić czy coś do ciebie czuję .Ale jednak mnie poniosło i rzuciła się na mnie.
-Wkurzyła się bo to moja przyjaciółka. Odpowiedziałem .
-A nie widzisz tego ,że czuję do ciebie coś więcej . ?
-Nie , bo bierze ślub jutro .
-Z tym co ostatnio przyszedł po nią . Taki wysoki blondynek .?
-To on tutaj był .?
-No tak mi się wydaje .Ale jest tutaj znany .Zwykły kłamczuch i babiarz .Może się zmienił , jeśli ma zamiar się żenić .
-I tak już jest za późno .Ona mi nie uwierzy .
-Pewnie jest tak zakochana na Maksa .
-Na pewno . Dobra muszę iść . Na razie .
-Trzymaj się jakoś .
Coś mnie tknęło , żeby zobaczyć co tam słychać i Luizy .Poszedłem więc do szpitala .
-Cześć Luiza .-powiedziałem
Jak ona blada wygląda .
-Jak dobrze ,że przyszedłeś .Chciałam ci coś powiedzieć . Pamiętasz może jak kiedyś spotkałeś się z kimś w parku .?
-To byłaś ty . ? Prawda .
-Tak .
-To on cię skrzywdził . ? Nie no wierzę co za drań .
-Proszę cię .Powstrzymaj jakoś Laurę .
-Nie mogę .Jutro biorą ślub .
-Że co .?! .
-Nie niestety .
-Może się zmienił przez ten rok .
-Wydaję mi się ,że nie .Boże w co ona się wpakowała .A tak w ogóle jak się czujesz .?
-Nawet dobrze .Dzisiaj mam cesarkę . Modlę się żeby była wszystko w porządku .
-Na pewno się mały urwis zdrowy urodzi .Wybacz ale muszę już iść .
-Pozdrów Laurę ode mnie .
-Jasne .
Nie mogłem uwierzyć .Ile on kobiet skrzywdził .? Mam nadzieję , Laurę to nie spotka . Jak dla mnie „ porywa się z motyką na słońce .” . Nic już nie da się zrobić klamka zapadła ,wszystko przepadło . Wyjedzie i pewnie nie wróci .Czemu byłem taki głupi i nie powiedziałem jej od razu co do niej czuję . A teraz stracę ją na zawsze . Jedyne co mi zostanie to ten łańcuszek . Ta moja połówka serca , a co z drugą .? Druga wychodzi za mąż , stworzy rodzinę . To wszystko już jutro .Będzie mi jej brakować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Sebastian przyszedł do mnie , aby zobaczyć jak się czuję. Dzisiaj jest dość ciepło .
-Nie chcę już czekać . Chcę abyś była już moją żoną . Weźmy ślub jak najszybciej . –mówił Sebastian
-Ja tak samo nie mogę się doczekać .
-To co może w Sobotę . Pójdziemy do kościoła i załatwimy to co potrzeba .
-Kocham cię nad życie . Wiesz .
-Jak ciebie tak samo . Nie długi będziemy ze sobą na wieki .
-Na zawsze – powiedziałam .
Powiedzieliśmy o wszystkim cioci ,zdziwiła się ale zaakceptowała to . Kiedy Sebastian pojechał do miasta po woli wszystko załatwiać . Ciocia poszła na strych . Przyniosła suknię ślubną .
-Ciociu skąd ją masz .?
-Wiesz miałam brać ślub .Ale okazało się ,że mój narzeczony miał inną i do ceremonii nie doszło . Suknia jest jak nowa tylko zakurzona wiesz była na strychu .Wypierzę się i będzie idealna .
-Jest cudowna . Nie wymarzyłabym sobie lepszej .Dziękuję ci bardzo .
-Niech ci przyniesie szczęście dziecko .
Wtedy mój telefon zaczął wibrować . Dostała wiadomość głosową od Ali.
-Słuchaj Aleks nie wrócił wczoraj do domu .Dzwonię do niego i nie odbiera . Boję się ,że mu się coś stało . Jeśli wiesz gdzie on może być mogłabyś zobaczyć czy wszystko w porządku .
Boże , to może on wtedy miał wypadek .? Pewnie został tam , pojechałam szybko zobaczyć czy nic mu nie jest . To wszystko przez mnie . Nie wybaczę sobie jeśli mu się coś stanie .Jak zwykle pełno ludzi .Ciężko będzie co kol wiek się dowiedzieć . Zaczepiły mnie 3 laski .
-Hej ty Laura .!
-Czego chcecie .? – pytałam .
-Byłam z twoim chłopakiem .Nie martw się nic mu nie jest .Zaopiekowałam się nim .
-W jakim sensie byłaś .?
-Nie udawaj ,że nie wiesz o co mi chodzi , nie złe z niego ciacho .
-Kłamiesz .! – krzyczałam .
-Poznajesz to .? – pokazała mi moją apaszkę .
-Jak mogłaś .! – rzuciłam się na nią .Byłam tak wściekła z taką zdzirą jak on mógł .Po prostu nie wierzę Wyrwałam jej moją apaszkę . Tłum się na nas patrzał .
-Aleks chyba twoja dziewczyna i Roksi się biją .
-To nie moja dziewczyna . One się zaraz poza bijają . Ja biorę Laurę ty Roksi .Dalej szybko
Rozdzielili nas .Byłam wśćiekła na maska . Myślałam ,że jej te kudły powyrywam .
-Masz motor .Zawieź ją gdzieś niech się uspokoi . –powiedział kolega Aleksa.
Wywiózł mnie gdzieś .
-Teraz powiedz mi o co poszło .?
-Nic ci nie powiem .
-Więc zapytam jeszcze raz o co poszło .? – ciągnął dalej .
-Myślałam ,że ci się coś stało . A ty się z takimi towarami zadajesz .!
-Jakimi towarami .?
-Twoja koleżaneczka mi powiedziała .
-Nie do niczego nie doszło . Tylko rozmawialiśmy po prostu i było późno i zostałem na noc o to cała historia .
-A skąd miała moją apaszkę .?
-Kurde musiałem ją zostawić jak wychodziłem .
-Zawieź mnie do domu .Muszę ochłonąć .
-Zawiózł mnie tym motorem pod sam dom . Akurat przyjechał też Sebastian .Był wkurzony .
-Co tu się dzieje .?
-Nic po prostu podwiózł mnie
-Dzięki za wszystko ,ale my już musimy iść . Wziął mnie za rękę . i poszliśmy na górę .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Zdziwiłem się kiedy przyszła tutaj Laura . Chociaż nie powiem ucieszyłem się .Już nie byłem na nią taki zły . Zaczęło padać , obawiałem się ,ponieważ dzisiaj przedostatni wyścig .Ruszyliśmy ,samochody zaczęły się ślizgać próbowałem jakoś wyhamować .Drugie auto tak samo .Ale niestety nie udało nam się i zderzyliśmy się z taką siłą bo przecież rozpędzone były. Odrzuciło mnie do tyłu .Wykręciłem sobie rękę , od razu włączyły się poduszki powietrzne .Więc nie miałem innych obrażeń .Wszyscy się od razu zbiegli .Pomogła mi pewna dziewczyna , miała ciemną karnację i jasne włosy .
-Jestem Roksi .Choć pomogę Ci trzeba to obejrzeć .
-Ok –odpowiedziałem
Zaprowadziła mnie do jakieś przyczepy, ale nie było tam tak źle , była całkiem duża .Normalnie jak w domu .
-Pokaż mi tą rękę . Boli cię .? – pytała .
-Tak – zwijałem się z bólu .
-Masz pewnie skręconą . Posmaruję ci jakąś maścią i zabandażuje . – wychodziło jej to świetnie jak by to robiła wiele razy .
-Skąd ty to tak perfekcyjnie umiesz.?
-Wiesz jestem niedoszłą pielęgniarką .
-Żartujesz.? To co ty tutaj robisz .?
-Nie skończyłam studii ,znaczy się nie zdałam egzaminów . I muszę czekać rok na ich ponowienie .
-Współczuję .Bierzesz udział w wyścigach .?
-Nie zbieram na dalsze studia .Można tu nie źle zarobić .
-Ja właśnie potrzebuję pieniędzy na operację dla koleżanki .
-Mogę ci pomóc .Jeśli wiesz co mam na myśli .
-Chyba wiedziałem o co jej chodzi . I nie pomyliłem się .
Usiadła koło mnie ,dotykając mojej twarzy , powoli przybliżając się coraz bliżej .Zaczęła mnie całować. Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło ale podobało mi się to . Było bardzo romantycznie . Miałem wszystko gdzieś . Ale kiedy zaczęła powoli odpinać guziki od mojej koszuli .Wiedziałem co się święci .
-W taki sposób to ja nie chce tych pieniędzy .!
-Rozumiem .Myślałam ,że .. no wiesz .
-Źle myślałaś .! Przepraszam muszę już iść .
-Zostań .Proszę . Rozumiem ,że nie to nie . Ale pogadać możemy choć napijemy się czegoś .
-No dobra .
Nalała mi whisky .Fajnie nam się rozmawiało. Kiedy poszła po coś do jedzenia .wyviągnąłem z kieszeni apaszkę Laury .
-Co nie nieszczęśliwa miłość . ?
-Sam nie wiem co to jest .To jest moja przyjaciółka , czuję coś więcej do niej niż przyjaźń ale już za późno . Nie długo bierze ślub . – wypiłem duszkiem swoje picie .
-Chłopie ale ,żeś się wpakował .Widzisz ja też miałam chłopaka ,ale rzucił mnie dla innej .Ale mam go w czterech literach i jakoś sobie żyję jak widzisz .
-Za nieszczęśliwą miłość .A tak w ogóle to nawet nie powiedziałem ci jak mam na imię .Aleks jestem .
-Miło mi –odpowiedziała .
-Jest już późno możesz zostać tutaj na noc ,ale spokojnie mam wolne łóżko . –zaśmiała się .
Oboje śmialiśmy się .
-Coś ci dam . Trzymaj, -podała mi kopertę .
Było tam 40 tys .
-Nie ja nie mogę .
-Nie marudź .Ja ja zarobię w jedną noc .A pewnie ta dziewczyna potrzebuję ich bardziej niż ja .
-Nie wiem co powiedzieć . Dziękuję . Jak będę miał to ci oddam .
-To jest prezent za miły wieczór . – uśmiechnęła się .
-Nie wiem jak ty ,ale jak idę się położyć .Nie źle Se pofolgowałam . –usypiała na stojąco przy okazji przewracając się co śmiesznie wyglądało .
-Idź już spać .Dobranoc .Dzięki za przenocowanie .
Usnąłem tak szybko jak noworodek .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Przykro mi ,że tak wyszło z Aleksem .Ale musiałam wrócić na bal .Po drodze popłakałam się , zawsze jakoś się dogadywaliśmy a teraz wszystko idzie tak opacznie . Ala kiedy mnie znalazła .Pytała się gdzie byłam i gdzie Aleks.
-Pokłóciliśmy się .A w senk w tym ,że nie wiem gdzie on jest .
-Laura o co poszło .? Nigdy się nie kłóciliście ,ale kiedyś musi być ten pierwszy raz .Jest twoim przyjacielem wybaczy ci .
Pokazałam jej pierścionek . Ucieszyła się .
-Gratuluje wam ! . –uściskała mnie .
Posmutniałam .
-Aha .O to się pokłóciliście Rozumiem . Zobaczysz wybaczy ci , przemyśli wszystko .
-Może masz rację .
-A teraz choć się bawić .Wszyscy na ciebie czekają .
Trochę potańczyłam , ale jakoś mi się humor nie poprawił.
-Odbijany .- powiedziała Sebastian .
-Co ty tutaj robisz. ? – ucieszyłam się .
-Chyba mogę odwieźć cię do domu .Moja przyszła żono. – pocałowałam go lekko.
Wszyscy tańczyliśmy ostatni taniec z lat 80 . Nic nie powiedziałam Sebastianowi ,żeby się nie potrzebnie denerwowałam. Byłam padnięta miałam dzisiaj za dużo wrażeń jak na jeden dzień .Spałam jak zabita. Ogarnęłam się trochę i poszłam do szpitala do Luizy . Powitała mnie ciepło.
-Cześć Laura .Co tam słychać .?
-Wszystko w porządku. –kłamałam .
-Za dwa dni będę miała cesarkę .Wreszcie moja mała dziewczynka przyjdzie na świat /
-Jak chcesz jej dać na imię .? –zapytałam .
-No właśnie w tym problem . Może razem wybierzemy .
-Jasne . No to co może Andżelika .? zaproponowałam .
-Świetne .! . Na pewno jej się spodoba , mała Andżelika . Super brzmi .
Chciałam jeszcze poczekać za nim powiem jej o operacji .Zostało jeszcze półtora tygodnia .
Po południu wróciłam do domu. Zjadłam obiad pogadałam trochę z ciocią . Musiałam iść tam na te wyścigi . Czułam ,że Aleks może sobie coś zrobić .Po naszej wczorajszej awanturze. I chciałam go jeszcze raz przeprosić . Było chłodno więc założyłam apaszkę na szyję , żeby się nie przeziębić .
Wszystko już było naszykowane . Harmider , czuć spaliny samochodów , paliwa . Pełno ludzi . Jakoś nie mogłam się odnaleźć . Zauważyłam Aleksa w jednym z samochodów .
-Co ty tutaj robisz ?Zaraz mam wyścig .
-Wiem .Ale chciałam jeszcze raz przeprosić. Głupio wyszło.
-Nie ma o czym mówić . Serio .
Odwiązałam chustkę .
-Trzymaj to na szczęście. Powodzenia . –pocałowałam go w policzek.
Zaraz mieli ruszać . Włączyłam się do tłumu .
-Hej mała chcesz się napić .? - zapytał jakiś koleś .
Sama nie wiedziałam , nigdy nie piłam .Chociaż mam na to ochotę .Więc przyjęłam propozycję .
-Jasne . – odpowiedziałam .
Dopiero co ruszyli a ja już byłam pijana ,piłam jak szalona nawet z butelki . Nie wiem co we mnie wstąpiło .Nigdy tak się nie zachowywałam .Ale musiałam odreagować . Wszyscy pobiegli gdzieś .Nie wiem gdzie . Dowiedziałam się ,że był wypadek . Ale to na pewno nie Aleks bo to jechała druga tura. A właściwie to nie mam pojęcia . Jakimś cudem zobaczyłam Sebastiana . Chciał mnie wziąć do domu . Ale ja nie miałam najmniejszej ochoty . Bawiłam się świetnie .
-Jesteś kompletnie pijana . !
-Wiem . Ale tak dobrze się bawię .Jak nigdy .
-Chodź jedziemy do domu . –Wziął mnie za szmaty i pojechaliśmy do domu .
Wtedy urwał mi się film .Nie pamiętam co w ogóle robiłam. Co mówiłam . Rano obudziłam się kompletnie rozdarta . Bolała mnie głowa . Nie źle musiałam wczoraj wypić .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›